Myślisz, że trawnik przed płotem jest twój? Granica może cię zmylić. Kara to 10-krotność opłaty

Trawnik przed domem często traktowany jest jak naturalne przedłużenie posesji. Jest regularnie koszony, pojawiają się na nim kwiaty, krzewy, kamienie albo donice. W niektórych przypadkach takie działania mogą jednak oznaczać wejście na teren, którym właściciel domu nie ma prawa swobodnie dysponować. Konsekwencje mogą być bardziej dotkliwe, niż się wydaje.
Koszenie trawnika
shutterstock.com/Pixavril

Granica prywatnej nieruchomości nie zawsze przebiega dokładnie tam, gdzie stoi ogrodzenie. Kilkadziesiąt centymetrów lub kilka metrów ziemi między płotem a ulicą może mieć inny status prawny niż przydomowy ogród. To właśnie od niego zależy, kto może decydować o sposobie wykorzystania tego miejsca, wykonywać przy nim prace i ustawiać dodatkowe elementy.

Zobacz wideo Maciej Samcik: Nieruchomości w Polsce będą jeszcze przez jakiś czas drożały, zwłaszcza te w największych miastach

Granica działki nie zawsze przebiega przy płocie. Geoportal może być pierwszą wskazówką

Położenie ogrodzenia nie rozstrzyga, gdzie kończy się prywatna nieruchomość. Wstępnie przebieg granicy można sprawdzić w Geoportalu oraz na mapie ewidencyjnej. Internetowy podgląd nie zawsze wystarczy jednak do rozstrzygnięcia sporu. Przy wątpliwościach dotyczących granicy działki potrzebne mogą być dane z dokumentacji ewidencyjnej, a w określonych sytuacjach również czynności geodezyjne. Status terenu jest szczególnie istotny dla właścicieli nieruchomości położonych przy drogach. Pas drogowy może być znacznie szerszy niż sama jezdnia. W jego obrębie mogą znajdować się pobocza, rowy, chodniki, infrastruktura oraz zieleń przydrożna. Trawnik położony między ogrodzeniem posesji a ulicą może więc stanowić część pasa drogowego. Utrzymywanie znajdującej się tam zieleni, w tym sadzenie i usuwanie drzew oraz krzewów, przepisy zaliczają do zadań zarządcy drogi.

Koszenie trawy nie daje prawa do gruntu. Na cudzym terenie nie można ustalać własnych zasad

Wieloletnia pielęgnacja pasa zieleni nie powoduje automatycznego nabycia własności. Koszenie trawy, podlewanie roślin czy grabienie liści nie zmieniają prawnego przebiegu nieruchomości. Samo dbanie o teren przed domem nie daje prawa do traktowania go jak własnej działki. Ma to znaczenie również wtedy, gdy mieszkaniec chce decydować o zachowaniu innych osób. Jeżeli grunt jest publiczny lub należy do innego podmiotu, właściciel pobliskiego domu nie może samodzielnie ustanawiać tam wiążącego zakazu przechodzenia czy wyprowadzania psów. Sposób korzystania z takiego miejsca może natomiast wynikać z jego przeznaczenia, organizacji ruchu, przepisów szczególnych lub decyzji właściwego zarządcy. Prawo do wprowadzania ograniczeń wynika ze statusu terenu, a nie z faktu zajmowania się znajdującą się na nim zielenią.

Osobnym zagadnieniem jest zasiedzenie. Jak informuje gazetaprawna.pl, z orzecznictwa Sądu Najwyższego wynika, że droga publiczna należąca do Skarbu Państwa albo właściwego samorządu jest wyłączona z możliwości zasiedzenia. Oznacza to, że nie można stać się właścicielem drogi publicznej przez samo wieloletnie korzystanie z niej jak z własnego gruntu. Zasiedzenie w normalnych warunkach pozwala nabyć własność nieruchomości po spełnieniu określonych warunków i upływie wymaganego czasu. W przypadku drogi publicznej należącej do Skarbu Państwa albo samorządu taka możliwość jest jednak wyłączona. Nie wystarczy więc przez wiele lat zajmować się takim terenem, korzystać z niego czy traktować go jak części swojej posesji, aby w ten sposób uzyskać własność. Nie oznacza to jednak, że identyczna zasada automatycznie dotyczy każdego gruntu określanego jako pas drogowy. Przy ocenie konkretnego terenu znaczenie może mieć jego rzeczywisty funkcjonalny, techniczny i przestrzenny związek z istniejącą drogą.

Zajęcie pasa drogowego wymaga zezwolenia. Za pominięcie formalności grozi wysoka kara

Ryzyko pojawia się, gdy mieszkaniec zaczyna samodzielnie zagospodarowywać przestrzeń przed ogrodzeniem. Ustawienie dużych donic, kamieni, słupków, pojemników lub materiałów budowlanych może zostać potraktowane jako zajęcie pasa drogowego. Podobny problem może dotyczyć urządzenia miejsca postojowego. Zajęcie pasa drogowego na cele niezwiązane z budową, przebudową, remontem, utrzymaniem lub ochroną drogi co do zasady wymaga zezwolenia zarządcy wydawanego w drodze decyzji administracyjnej. Nie ma jednej ogólnopolskiej opłaty za zajęcie pasa drogowego. Jej wysokość zależy między innymi od powierzchni, czasu zajęcia oraz stawek obowiązujących u konkretnego zarządcy. Zakres formalności jest natomiast uzależniony od planowanego sposobu wykorzystania gruntu. W praktyce przed rozpoczęciem wymagającego zgody zajęcia terenu konieczne jest przejście procedury u właściwego zarządcy drogi.

Konsekwencje pominięcia tej procedury mogą być kosztowne. Sankcja może zostać nałożona za działanie bez zezwolenia, przekroczenie określonego w nim czasu albo wykorzystanie większej powierzchni niż dopuszczona w decyzji. Kara wynosi dziesięciokrotność opłaty należnej za legalne zajęcie pasa drogowego. Jeżeli przykładowa opłata wyniosłaby 600 zł, zastosowanie tego mechanizmu oznaczałoby 6000 zł.

Kamienie przed posesją mogą stać się problemem. Przepisy ograniczają swobodę właściciela

Jednym z typowych błędów jest ustawianie przed posesją przeszkód, które mają uniemożliwić kierowcom parkowanie. Przepisy zabraniają działań mogących prowadzić do niszczenia lub uszkadzania drogi i jej urządzeń, zmniejszenia ich trwałości albo stworzenia zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu. Niedopuszczalne jest również samowolne zwężanie pasa drogowego oraz niszczenie przydrożnych zadrzewień. Działanie podjęte wyłącznie z myślą o uporządkowaniu przestrzeni przed domem może więc naruszać zasady obowiązujące na terenie drogowym. Najważniejsza zasada jest prosta: przed zagospodarowaniem pasa zieleni między płotem a drogą należy ustalić granicę działki, właściciela gruntu oraz sprawdzić, czy planowane działanie wymaga zezwolenia.

Więcej o: