Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest? W telewizji są dziesiątki programów pokazujących śmieszne filmiki przesłane przez widzów, na YouTube można znaleźć w zasadzie wszystko, wszechobecne smartfony sprawiają, że cokolwiek ważnego się dzieje ktoś natychmiast transmituje to lub nagrywa. W zalewie tych wszystkich treści trudno jednak znaleźć dowody na istnienie obcych form życia. Obcy omijają Ziemię?
Wcale nie! Wystarczy dobrze poszukać.
W sierpniu tego roku NASA transmitowała na żywo obraz Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Transmisję jednak nagle przerwano. Gawker.com twierdzi, że stało się to tuż po tym, jak w kadrze znalazł się tajemniczy, różowozłoty obiekt. Zawieszony tuż przy krawędzi obrazu, niewielki, ale przecież wyraźny.
Daily Mail natychmiast poprosił przedstawicieli NASA o komentarz, ale ci nabrali wody w usta. Prawdy nie chce też zdradzić Nigel Watson, ceniony ekspert od UFO
- pyta na łamach Gawker.com
Dziennikarze ArsTechnica również robią wiele, by zdyskredytować nagranie: doszukują się na nim kosmicznych śmieci lub refleksu jakiegoś "ziemskiego obiektu" zawieszonego w kosmosie.
Tymczasem dowodów na to, że obcy nas obserwują jest znacznie więcej. W listopadzie zeszłego roku astronauta Scott Kelly opublikował zdjęcie zrobione z pokładu ISS. Wyraźnie widać na nim obiekt o rozmiarach ok. 25 metrów unoszący się nad Ziemią - i to w odległości zaledwie 150-200 metrów od stacji. Wyraźnie widać, że ma kilka świateł.
Day 233. Once upon a #star over Southern India. #GoodNight from @space_station! #YearInSpace pic.twitter.com/ipT4AsDDir
? Scott Kelly (@StationCDRKelly) listopad 15, 2015
Autor zdjęcia nie zwrócił uwagi na tajemniczy obiekt, ale internauci wyrazili mu wdzięczność za "przesłanie tego na Ziemię".
Skąd jednak cała ta konspiracja władz? Dlaczego ukrywają przed nami niepodważalne dowody na to, że obcy nie tylko istnieją, ale i regularnie nas odwiedzają? Chodzi oczywiście o pieniądze.
Obce cywilizacje już w latach 40. przekazały nam bowiem przepis na darmową energię. Być może zbawiłaby ona ludzkość, kto wie. Z pewnością pozbawiłaby jednak bilionów dolarów wydobywających i handlujących ropą, gazem, węglem.
Na szczęście internet zapewnia nieskrępowany dostęp do informacji. Najwyraźniej prawdę zna dr Steven M. Greer, lekarz oraz założyciel i szef Projektu Ujawnienie (Disclosure Project). Cytuje go, za Nexusem, nr 6/2007, portal UfoFakty (tłumaczenie Jerzy Florczykowski)
Greer twierdzi, że już w latach 50. zarówno amerykański Kongres, ja i urzędujący wówczas prezydent, zostali odcięci od informacji na temat obcych. Powołuje się też na list wysłany przez Sidneya W. Souersa, pierwszego szefa CIA, który twierdzi, że ukrycie prawdy o UFO ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego. Jednak i on został "odstawiony na boczny tor". Przez kogo? Przez tych, którzy znają prawdę, którzy mają prawdziwą kontrolę.
Naukowiec ma w swoim archiwum całą masę dokumentów. W swoich wystąpieniach mówi wprost: "Widział je jeden z najważniejszych urzędników NSA, człowiek, który był prawą ręką szefa tej służby". I co powiedział oglądając je? "95% z nich jest autentycznych".
Greer nie ma wątpliwości, dlaczego darmowa energia jest przed nami ukrywana:
Nie wiedzieć czemu pomimo tak dobitnych dowodów i tylu publikacji twórczość Greera nie jest rozpowszechniana w głównym nurcie. Są nawet tacy, którzy zarzucają mu manipulowanie prawdą
Czy nie zastanawiało was nigdy dlaczego tak szybko uciekliśmy z Księżyca? Dlaczego tam nie wracamy - przecież postęp technologiczny powinien sprawić, że taka wyprawa będzie niczym przejażdżka za miasto.
Być może... nie możemy tam wrócić. Zdenerwowalibyśmy Obcych.
Milton Cooper, były oficer wywiadu Marynarki Wojennej, autor strony "Conspiracy Watch" stwierdza:
Ta sama strona twierdzi, że według Neila Armstronga NASA dostała ostrzeżenie, by trzymać się od Księżyca jak najdalej.
Ostrzeżeń najwyraźniej nie chcą posłuchać Rosjanie, którzy w 2029 roku planują wysłać na naszego najbliższego kosmicznego sąsiada misję załogową. Być może uda się jej ostatecznie potwierdzić obecność baz obcych cywilizacji. O ile znów nie okaże się, że zwykli zjadacze chleba nie mogą znać prawdy.
Życie wydaje się być czymś absolutnie fenomenalnym. Pomimo dziesiątków lat badań nie udało się go odnaleźć poza Ziemią.
Tak przynajmniej brzmi oficjalna wersja. Portal Rense.com publikuje skrywane przez NASA zdjęcie powierzchni Marsa. Wyraźnie widać na nim... zająca uciekającego przed łazikiem. Jeśli wyraźnie przyjrzycie się zdjęciu poniżej zauważycie, że na jednym z kadrów wyraźnie widać, iż zwierzę zostało celowo rozjechane.

Fot. rense.com/
Szkoda. Gdyby królika udało się zwabić i przewieźć na Ziemię dowiedzielibyśmy się jak przystosował się do życia na planecie pozbawionej atmosfery, bombardowanej przez kosmiczne burze.
Zdjęcie, które widzicie powyżej przedstawia historyczne wydarzenie: Pierwszy krok postawiony na Księżycu przez Neila Armstronga. Tak przynajmniej dowiedzieć się możemy z encyklopedii.
Według "wtajemniczonych" lądowania na Księżycu nigdy nie było. NASA sfałszowała wszystko, co dotarło do masowego odbiorcy: zdjęcia, a filmy, których wcale nie "nadawano na żywo", ale nakręcono dużo wcześniej studiu w Hollywood. I to pod czujnym okiem Stanleya Kubricka.
Są tacy, którzy próbują zdyskredytować podważyć dowody na fałszerstwa NASA. Udaje im się to? Sami się przekonajcie.
[ źródło zestawienia: arstechnica.co.uk ]
Odkrycie prawdy o darmowej energii zniszczyłoby naszą cywilizację? Uderzenie asteroidy w Ziemię