- Wyślemy pisemny wniosek do szwedzkiego rządu i zasugerujemy, aby rozważono wszczęcie śledztwa - oświadczył w środę 10 czerwca doradca prezydenta Ukrainy ds. polityki sankcyjnej Władysław Własiuk.
Sprawę działalności kontrowersyjnego spedytora ujawnił we wtorek szwedzki nadawca publiczny SVT, we współpracy z polskim kolektywem dziennikarstwa śledczego Frontstory oraz z niezależnymi białoruskimi dziennikarzami z Biuro Media. Dziennikarze ustalili, że mimo sankcji Unii Europejskiej, Jenty oferuje swoje usługi poprzez mającą siedzibę w Warszawie spółkę DSPL, a także wykorzystuje naczepy kazachskiej firmy Technobel. Jednym z klientów tych spółek był koncern farmaceutyczny AstraZeneca.
Po nagłośnieniu sprawy rzeczniczka AstraZeneki Kajsa Ekelund poinformowała SVT, że jej firma, choć nie złamała prawa, nie będzie już korzystać z usług przewoźników. Współpraca ma być stopniowo wstrzymywana.
Własiuk, w rozmowie z SVT, przypomniał, że o ile eksport leków (na Białoruś lub do Rosji - red.) jest dozwolony, to te same łańcuchy logistyczne są wykorzystywane do dostarczania Rosjanom cywilnej mikroelektroniki, która służy na przykład do dronów.
Dziennikarze ustalili, że zarówno DSPL, jak i Technobel, mają kilka bliskich powiązań z Jenty. Pojawiają się nazwiska tych samych właścicieli, dwóch pracowników twierdzi, że zarejestrowana w Polsce spółka jest częścią białoruskiej, a strony internetowe zawierają zmanipulowane zdjęcia skopiowane ze strony Jenty. Jak podkreślił SVT, wyłania się obraz systemu stworzonego przez białoruską firmę Jenty w celu obejścia sankcji.
Jenty to białoruski spedytor transportowy. Unia Europejska nakłada na Białoruś kolejne pakiety sankcji po sfałszowanych wyborach w 2020 roku, brutalnym stłumieniu protestów oraz po tym, jak reżim Alaksandra Łukaszenki wymusił lądowanie samolotu Ryanair w Mińsku w 2021 roku, by aresztować opozycyjnego dziennikarza Romana Protasewicza. Sankcje obejmują między innymi ograniczenia w handlu i transporcie.
Ze Sztokholmu Daniel Zyśk (PAP)