CES 2011: Tablety, telewizory i... kilka robotów

W trakcie targów, oprócz tak przydatnych urządzeń jak prawie 70 calowe bezokularowe telewizory 3D i cała masa niezwykle do siebie podobnych tabletów zaprezentowano także kilka robotów. Tak, robotów.
PARO PARO fot. i360

Robotyczna animaloterapia, czy po prostu roboterapia?

Nie były to niestety wieszczone już przynajmniej od lat 50 androidy, ale mimo wszystko warto zwrócić uwagę, że CES to nie tylko tweetujące lodówki. Jest za to foka.

PARO, czyli robot przeznaczny do dziecięcej animaloterapii. Automat wygląda jak wielka puchata foka i jej podstawową zaletą jest fakt, że nie uczula. No, chyba, że ktoś ma uczulenie na kurz... Mniejsza o to. Jeśli gdzieś na świecie znajdzie się dziecko uczulone na zwierzęcy naskórek, a lekarz przepisze mu animaloterapię - PARO jest jak znalazł.

Foczka ma także oczywiście inne zalety oprócz swojej miękkości. Można ją bezkarnie maltretować. Nie zezłości się, nie ugryzie, nie podrapie, nie kopnie i nie zacznie się myć w zupełnie nieoczekiwanym momencie. W ogóle zachowuje się dość sztucznie.

Grunt, że cieszy się z każdego dotyku. No i kosztuje raptem 600 dolarów. Konkurentem PARO na tej płaszczyźnie może być chyba tylko Dinobot Pleo. Bo każdy wie, że dinozaur największym przyjacielem człowieka jest i kropka.

LG HomBot LG HomBot fot. Cnet

Inteligentne odkurzacze

Paradoksalnie efekty pracy najlotniejszych robotyków, cybernetyków, mechatroników i mechaników z całego świata zamiast spełniać marzenia o stworzeniu sztucznej inteligencji trafiają pod strzechy w postaci intelligentnych odkurzaczy. Takich jak Scooba lub LG Hom-Bot.

Odkurzacz LG można pozostawić samemu sobie lub kontrolować go za pośrednictwem zewnętrznego medium, na przykład tabletu. W ten prosty sposób odkurzanie może się stać przyjemne. W końcu wygląda prawie jak gra komputerowa - misja - zbierz wszystkie śmiotki i wróć do bazy.

Murata Boy Murata Boy

Roboty Murata... tylko do czego?

W kategorii robotów, które nie wiadomo do czego mają służyć zaprezentowano Murata w wersji męskiej i żeńskiej.

Małe rotoby poruszają się na rowerze i unicyklu, niemal doskonale balansując, dzięki zamontowanemu wewnątrz wirnikowi.

Dodatkowo, roboty zostały wyposażone w moduł zdalnego sterowania, pozwalający im pedałować w stronę wskazaną przez operatora.

Autom Autom fot. Cnet

Prywatny trener dopilnuje Twojej diety

W puli znalazł się też (liczący sobie już rok) dietetyczny robot Autom, który pomoże użytkownikowi utrzymać dietę dzięki codziennej kalorycznej spowiedzi.

Producent reklamuje urządzenie jako "twojego prywatnego trenera". Autom zapamiętuje menu, wylicza spożyte kalorie, przelicza wysiłek fizyczny i przyjęte minerały, a całość prezentuje na specjalnych wykresach, podpowiadając gdzie i z czego ująć, albo co dodać, aby utrzymać dietę i zdrowo się odżywiać.

Być może nie jest to robot na miarę Wally-E... w zasadzie, z daleka przypomina raczej tablet z ruchomą "niby-głową".

WheeMe WheeMe fot. Cnet

Mały i skromny robotyczny masażer

WheeMe to jedna z ciekawszych robotycznych propozycji, która, co prawda na rynek weszła już rok temu, ale tegoroczne targi CES były zdaje się debiutem w karierze.

Mały robocik to w rzeczywistości w pełni zautomatyzowany masażer. WheeMe ugniata mięśnie specjalnie w tym celu zaprojektowanymi kołami zespolonymi z modułem wibrującym. Ta unikalna konstrukcja pozwala mu także wykonywać swoją pracę stabilnie i bez obawy, że zsunie się z masowanej osoby.

Dodatkowo, robocik wyposażony został w czujniki, które mówią mu jak dużą powierzchnię ma do wymasowania, oraz akcelerometr, informujący go w jakim znajduje się położeniu.

HAL HAL fot. IEEE Spectrum

Jeden krok dla człowieka...

Podczas CESu zaprezentowano także robotyczne nogi HAL (Hybrid Assistive Limb), stanowiące solidną podstawę egzoszkieletu. Twórcą jest japoński Cyberdyne. Nogi przetestował Evan Ackerman - znany dziennikarz zajmujący się tematyką nowych technologii.

Całość waży około 10 kilogramów i składa się z całej masy czujników, aluminiowej konstrukcji nośnej, szelek, oraz elektrycznych silników. Najciekawszym elementem HALa jest sterowanie. A w zasadzie jego brak. Egzoszkielet bowiem reaguje na intencję ruszenia nogą, nie zaś na sam ruch.

Ackerman, po spacerze powiedział:

Kiedy tylko zrozumiałem jak przestać próbować chodzić w szkielecie i pozwolić HALowi chodzić za mnie wszystko stało się proste (...) po schodach wszedl sam szkielet, nie ja

Oczywiście także HAL nie jest szczególnym zaskoczeniem Cyberdyne pracuje nad szkieletem od dawna i wielokrotnie pokazywało go publiczności. Był to jednak pierwszy raz, kiedy "za sterami" usiadł nie inżynier, a zwykły człowiek spoza firmy.

Aż chciałoby się powiedzieć - to jeden mały krok dla człowieka, ale prawdziwy skok dla ludzkości...

 

[za Geeks are Sexy, Cnet, Ieee Spectrum]

Łukasz Cichy

Zobacz także:

Dowiedz się więcej o targach CES 2011