Potężna eksplozja rakiety Jeffa Bezosa na Florydzie. Aż zatrzęsło domami. "Bardzo ciężki dzień"

Rakieta New Glenn firmy Blue Origin eksplodowała podczas testów na Florydzie. Media oceniają, że wybuch może opóźnić start misji Amazon Leo.
Eksplozja rakiety New Glenn
Fot. Kadr z YouTube / Spaceflight Now

W czwartek 29 maja w godzinach wieczornych rakieta New Glenn firmy Blue Origin eksplodowała podczas testu ogniowego (tzw. hot-fire test) w ośrodku startowym Sił Kosmicznych USA na Przylądku Canaveral na Florydzie.

Test ogniowy jest przeprowadzany na lądzie. Polega na uruchomieniu silników rakietowych w momencie, gdy pojazd jest zabezpieczony na platformie startowej. Czwartkowa próba miała przygotować rakietę do lotu z 49 satelitami projektu Amazon Leo, który był zaplanowany najwcześniej na 4 czerwca.

Zagraniczne media oceniają, że eksplozja może opóźnić start misji. Amazon Leo to projekt konkurencyjny dla konstelacji internetowej Starlink (satelity do łączności internetowej), należącej do Elona Muska.

Zobacz wideo

Test rakiety New Glenn zakończył się niepowodzeniem 

Bezos poinformował w serwisie społecznościowym X, że w wyniku eksplozji nikt nie ucierpiał. "Wszyscy pracownicy zostali odnalezieni i są bezpieczni. Jest zbyt wcześnie, by wskazać bezpośrednią przyczynę, ale już pracujemy nad jej ustaleniem. Bardzo ciężki dzień, odbudujemy jednak wszystko, co trzeba i wrócimy do lotów. Warto to zrobić" - napisał miliarder.

Biuro Zarządzania Kryzysowego hrabstwa Brevard opisało incydent w publicznym komunikacie jako "anomalię", która "nie stanowiła zagrożenia dla społeczeństwa". Eksplozja była jednak na tyle silna, że zatrzęsła domami w pobliskich miejscowościach Cape Canaveral i Cocoa Beach.

Na platformie X na katastrofę zareagował również Elon Musk. "Niezwykle niefortunne. Rakiety są trudne" - napisał krótko.

Amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa (FAA), która reguluje komercyjną działalność kosmiczną, powiadomiła jedynie, że eksplozja nie wpłynęła na ruch lotniczy. Agencja może uziemić New Glenn na czas śledztwa, tak jak miało to miejsce po kwietniowej anomalii tej samej platformy.

NASA reaguje na eksplozję rakiety

Do zdarzenia doszło zaledwie dzień po tym, jak administrator NASA Jared Isaacman chwalił Blue Origin za odgrywanie kluczowej roli w programie Artemis - realizowanej przez agencję kosmiczną inicjatywie mającej na celu powrót amerykańskich astronautów na powierzchnię Księżyca.

Misja Artemis III planowana jest obecnie na połowę 2027 roku, a jej celem jest wykonanie lotu załogowego na niskiej orbicie okołoziemskiej. Natomiast załogowa misja Artemis IV będzie koncentrować się na lądowaniu na Księżycu. Jej start planowany jest na początek 2028 roku.

W tym tygodniu Isaacman ujawnił również, że NASA przyznała firmie Blue Origin kontrakt o wartości 188 milionów dolarów na transport bezzałogowych łazików na powierzchnię Srebrnego Globu w ramach budowy przyszłej bazy księżycowej o nazwie Moon Base.

Gdy w czwartek doszło do eksplozji rakiety New Glenn, szef NASA napisał na platformie X, że agencja jest "świadoma" incydentu i będzie "na bieżąco przekazywać informacje o ewentualnym wpływie zdarzenia na programy Artemis i Moon Base".

"Loty kosmiczne nie wybaczają błędów, a rozwój nowych platform nośnych o dużej ładowności jest niezwykle trudny" - zaznaczył Isaacman. "Będziemy współpracować z naszymi partnerami, aby wesprzeć szczegółowe dochodzenie w sprawie tej anomalii, ocenić jej bezpośredni wpływ na misje i doprowadzić do bezpiecznego wznowienia startów" - dodał.

Więcej o: