Asus Lamborghini VX6S - mały, pomarańczowy i wściekły

Nowy, bardziej wydajny, mobilny procesor, wydzielona karta graficzna i niepowtarzalne wzornictwo Lamborghini upakowane w jednym netbooku Asusa, o przekątnej rzędu 12 cali. Możliwe? Zdaje się, że tak.
Asus Lamborghini VX6S Asus Lamborghini VX6S fot. Łukasz Cichy

Asus Lamborghini VX6S - O czym piszemy?

Lamborghini VX6S to młodszy brat modelu VX6, który zadebiutował ponad rok temu. 12 calowy netbook w ciele niewielkiego laptopa jako jeden z pierwszych mógł się pochwalić dwurdzeniowym procesorem Intel Atom. To dzięki niemu Lambo wybijał się pod względem wydajności, z masy jednakowych netbooków.

Rok później, najwidoczniej nastał czas na odświeżenie sprawdzonego pomysłu i wprowadzenie na rynek ulepszonej wersji. Stary już, choć nadal nieosiągalny w netbookach, procesor Atom D525 zastąpiono nowym, czterowątkowym, wyprodukowanym w gęstszym 32-nanometrowym procesie technologicznym D2700 o taktowaniu powyżej 2,1 GHz. Powinno więc być wydajniej i energo-oszczędnie.

Kartę Nvidia Ion2 zastąpiono wydzieloną kartą graficzną AMD Radeon HD 6470M. Co jak się okazało ma zarówno swoje lepsze jak i gorsze oblicze.

Asus Lamborghini VX6S

Aby odróżnić młodsze VX6 od starszego modelu, nowy otrzymał także dodatkową literkę "S". Interpretacja dowolna.

Specyfikacja techniczna Asus Lamborghini VX6S
System operacyjny Windows 7
Procesor Intel Atom D2700 (dwurdzeniowy, 2.13GHz) / Intel N10
Karta graficzna AMD Radeon HD 6470M z 512MB GDDR3
Pamięć RAM 4 GB
Ekran 12,1", LED WXGA HD Screen (1366x768)
Dysk twardy 450GB dysk twardy + ASUS WebStorage
Bateria 6-komorowa, litowo-jonowa, Czas pracy: max. 4 godziny
Audio AMD High Definition Audio
USB 2 x USB 3.0, 1 x USB 2.0
HDMI, kamera
tak, tak
Łączność 802.11b/g/n, Bluetooth 3.0
Wymiary 297 x 204 x 28.67 mm
Waga 1,5 kg
Cena

ok. 2 400 zł

Komputer dostępny jest w kilku wariantach kolorystycznych.

Asus Lamborghini VX6S Asus Lamborghini VX6S fot. Łukasz Cichy

Asus Lamborghini VX6S - Co nam się spodobało

Pod egidą USB - Komputer wyposażono w trzy porty USB, z czego aż dwa to standard 3.0. Oba, dla wygody, zebrane na prawej burcie laptopa, razem z LAN i portami audio. Raźniejszej implementacji nowego standardu spodziewaliśmy się po producentach sprzętu już od momentu jego wprowadzenia. No, ale stało się wreszcie - ponad rok później nie trzeba już zastanawiać się jakby to było gdyby, albo jak przyśpieszyć przegrywanie dużych pakietów danych. VX6S wsysa 8 GB materiałów wideo z klucza USB 3.0 w niecałe dwie i pół minuty, a testową paczkę 49,6 GB (274 elementy) w kwadrans.

Co dwa Atomy to nie jeden - Połączenie dwurdzeniowego Atoma D2700 wyprodukowanego w ściślejszym, bo 32nm procesie technologicznym, z kartą graficzną AMD HD6700 daje temu niewielkiemu laptopowi odrobinę mocy. Można pokusić się uruchomienie kilku nowszych gier. Może nie najbardziej wymagających i nie w najwyższych ustawieniach, ale zawsze. Hit sprzed 10 lat i podstawa światowego e-sporu, gra Counter Strike Source działa z prędkością około 100 klatek na sekundę. Inne tytuły, w rozdzielczości 1366x768 pikseli dają średnią między 18 a 23 klatki. Obniżając parametry wyświetlania można uzyskać płynną grę.

Automobili Lamborghini - co by nie mówić, mając na kolanach Lambo automatycznie dostaje się modyfikator +20 do podziwu osób trzecich. To nie spowszechniały Apple, nudne kolory i logo nadgryzionego jabłka. Klapa VX6S silnie inspirowana jest maską słynnego włoskiego monstrum - Lamborghini Mucielago LP640. Podobnie zresztą jak wnętrze laptopa i wykończona niby-skórą niby-tapicerka, która zapobiega ślizganiu się dłoni podczas pracy.

Płytkie? Być może, ale chyba nikt nie kupuje wersji Lamborghini VX6S bo jest tańszy niż analogiczny model innego producenta. Powodem jest fakt, że to właśnie Automobili Lamborghini.

Asus Lamborghini VX6S Asus Lamborghini VX6S fot. Łukasz Cichy

Asus Lamborghini VX6S - Nie wiemy co o tym myśleć

Lustrzany gładzik - jest naprawdę wygodny, dobrze się na nim pracuje, ale dotykowe pole jest nieznacznie mniejsze niż sam touchpad. W związku z tym, kiedy nie patrzy się na gładzik nie wiadomo czy już "wyjechaliśmy" poza jego ramy, czy jeszcze nie. Mówi o tym użytkownikowi wyłącznie zatrzymujący się w miejscu bądź nie kursor myszy. Trochę to męczące, mimo iż sam gładzik - rozmiar i proporcje są dość wygodne.

Strzelający port kart SD - w Lamborghini VX6 w wersji S drzemie potężna moc. To już wiemy. Counter-Strike Source działa z wydajnością około 100 klatek na sekundę, ale to nie wszystko. Wewnątrz gotuje się taki potencjał, że nieopatrzna próba wyjęcia karty SD może się zakończyć jej... bezceremonialną katapultacją. Karta wystrzeliwana jest na dobre pół metra. W gruncie rzeczy ani to wada, ani zaleta, ale zdecydowanie należy uważać z wyjmowaniem jej, zwłaszcza miejscach, w których nie będzie łatwo odnaleźć małej plastikowej płytki.

Asus Lamborghini VX6S

Szklisty ekran - VX6S należy do gatunku laptopów błyszczących. Wszystko za sprawą klapy, oraz błyszczącego ekranu. O ile jednak na obudowie nie widać odcisków o tyle wyświetlacz łapie je z niewiarygodną wręcz łatwością. W tym przypadku lepiej sprawdziłby się matowy. To jednak kwestia gustu. Użytkownicy laptopów dzielą się bowiem na dwie kategorie - tych, którzy lubią matowe i tych, którzy twierdzą, że niebłyszcząca powierzchnia nie oddaje wystarczająco dobrze kolorów.

Ładowarka do telefonu, czy laptopa? - Lambo junior, jak większość nowych laptopów, wyposażony jest w kompaktowy zasilacz, który bez problemu zmieści się nawet w damskiej torebce. To oczywiście plus. Zastanawiające jest jednak wykorzystanie naprawdę symbolicznych wręcz rozmiarów wtyczki łączącego komputer z zasilaczem.

Gniazdo zaopatrzone jest w cieniutki drucik, na który nasuwa się wtyk o wielkości porównywalnej z tymi stosowanymi w ostatniej, przed wprowadzeniem standardu USB, generacji telefonów Nokii. Niby nic, a jednak podłączając komputer do prądu ma się wrażenie, że następnym razem cieniutka wtyczka na pewno się złamie. Być może zupełnie irracjonalnie. W końcu kilkakrotnie już podłączaliśmy VX6S do prądu i jeszcze nic się nie stało.

Asus Lamborghini VX6S Asus Lamborghini VX6S fot. Łukasz Cichy

Asus Lamborghini VX6S - Nie spodobało nam się

Krótkodystansowiec - Podobnie jak prawdziwe Lamborghini, VX6S także za nic ma wydajność energetyczną. Załadowane do pełna akumulatory musimy podłączyć do prądu już po niecałych 4 godzinach zupełnie zwyczajnej pracy - przeglądania sieci, pisania, czy grania w proste gry. Obciążenie laptopa wyświetlaniem materiału wideo albo normalną grą sprawia, że niemal słychać echo opróżnianych ogniw akumulatora. Nie jest to więc najszczęśliwsze rozwiązanie na nudę w pociągu. To cena jaką trzeba zapłacić za rezygnację z zintegrowanej karty graficznej i zamontowanie wydzielonej, której najwidoczniej nie sposób zoptymalizować pod kątem oszczędności.

Obciążony mocno się podgrzewa - Normalna praca nie powoduje jakiegoś nadzwyczajnego podwyższenia temperatury, ale kiedy w grę wchodzą... gry, lewa część laptopa zaczyna dość mocno zyskiwać na temperaturze. W tym czasie prawa także się ociepla, ale ewidentne prowodyrami są elementy umieszczone po drugiej stronie komputera. Wzrost temperatury jest na tyle zauważalny, że nie da się go po prostu zignorować. Jedyną receptą jest zdjęcie rąk z laptopa. Do tego jednak potrzebujemy dodatkowej klawiatury, a więc znika cały sens laptopa jako przenośnej maszyny.

Waga ciężka - Lamborghini VX6S być może nie jest aż tak ciężki jak jego większy brat - VX7, ale trzeba przyznać że lekki też nie jest. A na pewno takie sprawia wrażenie. Tym bardziej jeśli na rynku dostępne są znacznie wydajniejsze ultrabooki, zamykające się w około 1300 gramach (w tym także Zenbook Asusa). VX6S ze swoimi parametrami i wagą ponad 1,5kg przestał zachwycać. Nadal jednak bije na głowę nie tak wydajne i mniejsze netbooki.

Asus Lamborghini VX6S Asus Lamborghini VX6S fot. Łukasz Cichy

Asus Lamborghini VX6S - Kupić?

Odświeżony Asus Lamborghini VX6S to w rzeczy samej kontynuacja udanej linii produktowej. Wraz z nową odsłoną otrzymaliśmy nowy procesor następnej generacji i kartę graficzną o większych osiągach.

Zabrakło właściwie tylko technologii Optimus - obecnej w poprzednim modelu - która pomogłaby żonglować poborem prądu. Krótki, bo nie przekraczający 4 godzin, czas pracy po jednokrotnym załadowaniu akumulatorów to bowiem zdecydowanie za mało jak na to co obecnie oferuje rynek. Żeby lepiej zilustrować, to nawet o 2 godziny mniej niż działał VX6 bez litery "S" w nazwie.

Czy zatem kupić Asusa Lamborghini VX6S?

Tak, jeśli:
- chcesz się wyróżniać z tłumu
- nie przykładasz wagi do każdej wydanej złotówki
- potrzebujesz niewielkiej platformy do grania...
- ... ale nie stać cię na Alienware M11x

 

Nie, jeśli:
- potrzebujesz niewielkiego i lekkiego komputera do prostych zadań
- chcesz pograć w najnowsze gry i na najwyższych ustawieniach
- śmiertelnie poważnie podchodzisz do relacji wydajność-cena
- potrzebujesz komputera na wyjazdy służbowe lub inne długie podróże

Asus Lamborghini VX6S

Mimo kilku uwag Asusa VX6S oceniamy ogólnie dobrze. Ostateczna decyzja, jak zwykle, należy jednak do was.