Asus Laborghini VX7 - szybki, szybki i drapieżny

Wchodzisz do sklepu i nie wiesz który laptop kupić? Wszystkie wyglądają bardzo podobnie? Każdy cieniutki i wspaniały aż do znudzenia? Na szczęście istnieje na to lekarstwo, choć nie jest tanie. Asus VX7 to komputer stworzony aby cieszyć. Połączenie oryginalnego wyglądu z wysokimi osiągami.
Asus VX7 Asus VX7 fot. Łukasz Cichy

Asus Lamborghini VX7 - o czym piszemy?

Lamborghini VX7 - komputer Asusa wyprodukowany w porozumieniu ze znaną marką w świecie motoryzacyjnym - Automobili Lamborghini - to z pewnością nie kolejny laptop na rynku. Widać to już na pierwszy rzut oka. Notebook został tak zaprojektowany aby dać użytkownikowi wrażenie wyjątkowości i solidnie acz delikatnie połechtać jego ego.

Wewnątrz nietypowej obudowy, która wedle zamysłu ma przypominać kształtem samochody Lamborghini znajdziemy dość silną konfigurację. Komputer oznaczony dokładnie jako Asus VX7-SZ029V, który trafił na polski rynek cechuje się następującymi podzespołami:

Procesor Intel Core i7-2630QM
Chipset Intel HM65 Express
System operacyjny Windows 7 64-bit
Matryca 15.6" LED FHD 16:9
Karta graficzna Nvidia GT460M 3GB DDR5
RAM 16G DDR3 1333MHz
Dysk HDD 1.5TB(2x750GB) 7200RPM
Napęd Blu-ray RW x2
Wymiary 402x309x58mm
Waga 3,84 kg
Cena 7999 pln

Asus VX7

Jakiś czas temu mieliśmy okazję testować mniejszą, wcześniejszą wersję Lamborghini o nazwie VX6. Komputer wywarł na nas bardzo korzystne wrażenie. Z tym większą ochotą zabieramy się więc za większego i miejmy nadzieję jeszcze ciekawszego brata - VX7.

Asus VX7 Asus VX7 fot. Łukasz Cichy

Asus Lamborghini VX7 - co się nam spodobało

Czarna skrzynka - Komputer dostajemy ze sklepu w brązowym, kartonowym pudle. Otwierając je dostrzegamy wewnątrz kolejne - czarne. To początek dobrego wrażenia, które robi VX7. Elegancka czarna skrzynia z usztywnianego tworzywa mieści w sobie komputer otulony w materiałowe etui, zestaw kabli, zasilacz i bezprzewodową mysz Logitech NX80, również sygnowaną logo Automobili Lamborghini. Jednym słowem - odnosi się wrażenie, że produkt jest dopracowany i ktoś poświęcił na to czas.

Dodatkowo w kartonie znajduje się także obszerna, solidnie wyglądająca torba na ramię opatrzona symbolami rozwścieczonego byka. Oprócz VX7 i kabli oraz zasilacza, bez większego problemu mieści także aktówkę i kilka innych przedmiotów

Asus VX7

Nimb wyjątkowości - nie ma się co oszukiwać, VX7 nie jest zwykłym komputerem - to laptop z logo Automobili Lamborghini umieszczonym "na masce" i przez ten właśnie filtr się na niego patrzy. Już po wyjęciu z kartonu, a jeszcze przed uruchomieniem komputer dostaje kilka punktów procentowych więcej niż jakikolwiek inny, porównywalny sprzęt. Nie udało nam się uwolnić od tego wrażenia przez cały okres trwania testów. Staraliśmy się dostrzec zwykłego laptopa, ale błyszcząca obudowa stylizowana na maskę samochodu, czerwone lampy z tyłu, i seksowne wyloty wyrzucające gorące powietrze, oraz skóropodobna tapicerka (tak, tapicerka) dość skutecznie nam to uniemożliwiała.

Wysoka rozdzielczość - Następnym przyjemnym zaskoczeniem jest wyświetlacz o wysokiej rozdzielczości aż 1080p. Zaskoczeniem, bo testowany przez nas model VX7 to komputer o przekątnej 15,6 cali. Implementowanie tak wysokiej rozdzielczości na stosunkowo niewielkiej matrycy nie jest jeszcze powszechnym zabiegiem. Nie jest to do końca pozbawione sensu. W przypadku tak niewielkiej przekątnej rozdzielczość 1080p bywa po prostu zbytecznym wysiłkiem. Po VX7 spodziewamy się jednak wszystkiego co najlepsze.

Asus VX7

Blu-ray na pokładzie - Do gier Blu-ray nie jest potrzebny. Większość tytułów pojawia się na rynku w wersji DVD lub dystrybucji cyfrowej. Czytnik tego typu przeznaczony jest głównie do odtwarzania filmów. Zwykle ekranem docelowym jest jednak nie komputer a telewizor o wysokiej rozdzielczości. W takim wypadku sam sprzęt działa zaś w ramach wyjątkowo nieporęcznego odtwarzacza BD przesyłającego sygnał cyfrowy za pomocą kabla HDMI. VX7 stanowi wyjątek od reguły. Komputer wyposażono w wyświetlacz FullHD, można więc spokojnie wykorzystać go do oglądania materiałów w wysokiej rozdzielczości bez zbędnych kombinacji.

Asus VX7 Asus VX7 fot. Łukasz Cichy

Asus Lamborghini VX7 - co nam się nie spodobało

Czerwone światła się nie świecą - Tuż po rozpakowaniu, ale jeszcze przed uruchomieniem VX7 obstawialiśmy w jakich momentach zapalają się czerwone światła umiejscowione w tylnej części obudowy. Ostatecznie padło, że skoro czerwone to pewnie zapalają się podczas zamykania systemu. Testowaliśmy i próbowaliśmy i niestety, okazało się, że olbrzymie, czerwone reflektory to tylko plastikowa ozdoba. Stylowa, jak najbardziej wpisująca się w konwencję, ale niestety, nie interaktywna.

Warkot ledwo słyszalny - drugi zawód. Wcześniej testowaliśmy mniejszego Asusa VX6. Jakie było nasze zdziwienie, kiedy uruchomiając system, komputer zawarczał z cicha, symulując dźwięk silnika. Po upływie kilku miesięcy, mając do czynienia z większym bratem VX6, wyposażonym w mocniejsze nagłośnienie mieliśmy nadzieję, że komputer porządnie ryknie podczas startu systemu. Niestety, skończyło się na cichutkim i zaszumionym wyciu.

Asus VX7

Klawiatura się ugina - Nic dodać, nic ująć. Egzemplarz testowy, oprócz wszystkich swoich zalet posiadał tę nieprzyjemną cechę, że panel, w którym została osadzona klawiatura ugina się delikatnie w trakcie pisania.

Lambo w wersji rodzinnej? - decydując się na zakup Asusa VX7 nabywa się określone wyobrażenie - elegancję i styl, ale także ekstremalne osiągi, z którymi kojarzy się marka Lamborghini. Komputer wyposażono w nowy superszybki procesor i7-2630QM, porty USB 3.0 i Bluetootha 3.0, oraz łącze WiFi/n ale zapomniano, niestety o dodaniu dysku SSD, mieszczącego choćby pliki systemowe oraz aktualnej generacji kart graficznych Nvidii.

Asus VX7

To ostatnie nawet jakby bardziej doskwiera. Co prawda karta GT460M pozwala na relatywnie komfortowe granie, ale, niestety, jeśli mamy nadzieję na zabawę w najwyższych detalach w rozdzielczości 1080p (skoro już mamy do dyspozycji taką matrycę), musimy przygotować się na rozczarowanie. Syntetyczne testy tesselacji i dynamicznego cieniowania nie zostawiają na VX7 suchej nitki - oba kończą się wynikiem między 13, a 15 klatek na sekundę. To niewiele. Lepszy wynik otrzymamy wyłączając po kolei parametry lub przechodząc na DirectX 9. W tym ostatnim przypadku komputer staje się demonem prędkości.

Na szczęście, syntetyczne testy mają to do siebie, że nie reprezentują rzeczywistości w 100%. Postanowiliśmy więc uruchomić na Lambo VX7 nowego Wiedźmina. Próba zakończyła się spodziewanym wnioskiem. Grać się da, ale nie ma co liczyć na zabawę w wysokich detalach i rozdzielczości FullHD. Na średnich ustawieniach osiąga się około 20-22 klatek na sekundę (wyraźne opóźnienia), natomiast pełnię szczęścia gwarantuje dopiero przejście na DX9. Tam już hulaj dusza. Jeśli wierzyć Nvidii, gdyby w miejsce modelu GT460M znalazła się odpowiednio wersja z serii 500M można by się spodziewać nawet 20-30% przyrostu wydajności. Byłoby lepiej, choć tez z pewnością wzrosłaby i tak już niemała cena komputera.

Asus VX7 Asus VX7 fot. Łukasz Cichy

Asus Lamborghini VX7 - ciężko powiedzieć

To już nie lap(top) - Asus VX7 z akumulatorem waży prawie 3800 gramów, czyli niemal cztery kilogramy! To zdecydowanie za dużo, żeby komfortowo trzymać go na kolanach, albo pod wpływem chwili wrzucić do plecaka i wyruszyć na pieszą wycieczkę. Aby móc korzystać z pełni jego możliwości trzeba wygospodarować odrobinę miejsca na stole lub biurku (zresztą, kto to słyszał, żeby grać z pomocą myszy siedząc w fotelu?). Jednocześnie przekątna 15,6 cali to za mało, aby uznać, że komputer jest w stanie zastąpić domowego blaszaka. I tak źle i tak niedobrze.

VX7 ma znacznie większą moc niż zwykły laptop... i pewnie niż lwia cześć komputerów stacjonarnych, ale jednocześnie, za sprawą gabarytów i ciężaru przestał być komputerem mobilnym, a stał się, najwyżej - przenośnym.

Asus VX7

Klawiatura podświetlana, ale... klawisze nie - Miłym akcentem jest podświetlana klawiatura. Zwłaszcza, że większość użytkowników gra lub pisze w nocy. Niestety światło wyłania się ze szczelin spod klawiszy. Dlaczego "niestety"? Niby dobrze, ale chyba lepszym pomysłem byłoby podświetlenie samych symboli na klawiszach.

Asus VX7 Asus VX7 fot. Łukasz Cichy

Asus Lamborghini VX7 - kupujemy?

Trzeba przyznać, że Asus Lamborghini VX7 ma w sobie to coś - to idealna mieszanka wysokiej jakości kiczu i stylu życia, o którym niektórzy z pewnością po cichutku marzą. Jeśli nawet częściej korzystamy w domu z netbooka albo lekkiego tabletu komputer może bez problemu służyć także jako haj-lajfowy mebel... i to absolutnie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Idealnie pasuje do 50 calowego telewizora plazmowego, kosmicznego zestawu kina domowego Bose i kluczyka do BMW 8.

Jeśli chodzi o wydajność komputera - mogłoby być lepiej. To jednak nie w rozumieniu, że jest źle, ale że kupując tego typu produkt użytkownik oczekuje samych najlepszych podzespołów, a brak karty grafiki Nvidii z najnowszej serii traktuję jako niedopatrzenie. Zwłaszcza, że procesor Core i7, zastosowany w tym modelu pochodzi z najnowszej rodziny mobilnych podzespołów Intela. Zanim jednak odpowiemy sobie na pytanie - czy kupujemy - dowiedzmy się ile musielibyśmy wydać na Asus Lamborghini VX7.

Asus VX7

Cena komputera w USA to około 1995 dolarów. W Polsce sprzęt dostępny jest za pośrednictwem sieci, a jego koszt waha się między 6999 a 7999 złotych w zależności od niewielkich różnic w konfiguracji. Nie jest to więc komputer tani. Po krótkim poszukiwaniu w sklepach internetowych okazuje się, że w podanych widełkach cenowych funkcjonuje także wersja z kartą graficzną GT560M, oraz hybrydowym dyskiem twardym o prędkości 10 tysięcy obrotów i wbudowanym SSD. Ze względu na niewielką dostępność tych modeli trudno zweryfikować czy nie są to przypadkiem internetowe widma - informacje, które ktoś kiedyś wprowadził i nie usunął.

Kupujemy?

Tak, jeśli:
- dysponujecie dużymi środkami finansowymi
- stosunek wydajności do ceny nie stanowi kwestii
- chcecie laptopa, na którym pogracie we wszystkie nowe gry
- prestiż wart jest pewnych poświęceń
- lubicie się czuć wyjątkowo
- znajdziecie wersję z kartą GT560M

[AKTUALIZACJA] Reprezentantka firmy Asus powiadomiła nas o rychłym wprowadzeniu na polski rynek także wersji Lamborghini VX7 z kartą graficzną Nvidia GT560M 3GB GDDR5 VRAM. Całość w cenie 6999 złotych.

 

Nie, jeśli:
- oczekujecie maksimum wydajności za minimum wkładu finansowego
- chcecie wyłącznie czystej mocy sprzętu, a nie prestiżowej otoczki
- jesteście fanami Ferrari, Aston Martina lub innych marek
- chcecie pograć na ławce w parku, nad jeziorem lub gdzieś poza domem

Mimo, że redaktorzy - bez wyjątku - należą do grupy która z definicji liczy się z każdym groszem trzeba przyznać, że Asus Lamborghini VX7 ma to coś w sobie, co sprawia, że gdybyśmy wygrali w "totka", niewykluczone, że Lambo zaparkowałby w nowo wybudowanym garażu, a do salonu trafiłby VX7.

Asus VX7

Łukasz Cichy