IFA 2011: moje ulubione miejsca

Wspominałem już, że tegoroczne targi IFA raczej nie były wstanie zaskoczyć przygotowanego gościa. Co nie znaczy, że nie było na nich udanych stoisk. Większość producentów pokazywała to samo, ale niektórzy robili to po prostu lepiej.
IFA 2011 IFA 2011 Fot. Szymon Adamus

Zwycięstwo Korei

Jeśli patrzeć tylko i wyłącznie na sektor telewizorów, to absolutnym zwycięzcom tegorocznych targów w Berlinie jest firma LG. Jeśli patrzeć na całokształt imprezy, to złoty medal też dostaje LG.

Ten producent pokazał w tym roku największą klasę. Co ciekawe wcale nie dlatego, że miał jakieś wielce wyjątkowe produkty. Nie, nie. Dotykowy ekran Pentouch TV, trójwymiarowe telewizory czy ekrany 3D nie wymagające używania okularów było można obejrzeć w wielu miejscach Berlińskiego centrum targowego Messe. Ale tylko LG przygotowało swoje stoisko z taką dbałością o utrzymanie jednolitej stylistyki. Producent postawił sobie po prostu jeden cel - 3D ma być wszędzie.

IFA 2011


Telewizory Cinema 3D wykorzystujące pasywne okulary, pozwoliły LG na rozdawanie szkieł wszystkim gościom już przy wejściu. Dzięki temu nie trzeba było czekać do kolejek z prezentacjami, bo każdy miał cały czas na nosie własną parę szkieł 3D. Było to koniecznie, bo jak już wspomniałem, trójwymiar był dosłownie w każdym kącie stoiska LG. Na dużych telewizorach, przy prezentacjach Blu-ray, w dziale z komórkami (Optimus 3D akurat okularów nie wymagał), podczas prezentacji systemu dla graczy Dual Play itd. itp.

Jako deser odwiedzający mogli nasycić się gigantyczną instalacją składającą się z dziesiątek ekranów 3D połączonych w jedną całość.

Wisienką na torcie był fakt, że tegorocznych targów LG miało bezdyskusyjnie najlepsze prezentacje 3D podczas. Nawet jeśli panele niektórych konkurentów pokazywały obraz lepszej jakości, to filmy o jakie zadbali Koreańczycy robiły bardziej spektakularne wrażenie.

Stoisko LG na IFA 2011 nie pokazało zbyt wielu rewolucyjnych nowości, ale było przygotowane w taki sposób, że nawet osoby stroniące od obrazu 3D wydawały się chodzić po nim z uśmiechem na twarzy.

Dla LG to był znakomity rok w Berlinie.

IFA 2011 IFA 2011 Fot. Szymon Adamus

Europa też silna

Całkowicie przeciwną, ale równie imponującą, stroną stylowej wagi było stoisko europejskiego producenta luksusowego sprzętu Loewe. Już o nim wspominałem na łamach serwisu.

Producent nie mógł postawić na takie efekciarstwo jak LG. Nie ze swoimi odbiorcami, którzy oczekują stylu i gracji. Dlatego też stoisko Loewe było najbardziej klimatyczne. Nic na nim nie świeciło ostrymi stroboskopami, nie było występów roznegliżowanych tancerek czy hostess głębokimi dekoltami. Obsługa była ubrana stylowo, a projektory wyświetlały na ściany obrazy klimatyczne i stonowane.

IFA 2011

Produkty Loewe były ustawione daleko od siebie, na znakomicie oświetlonych podiach. Nie było ciasnoty i przesadnego przepychu widocznego w innych halach. Loewe bardzo się postarało, by na jego stoisku czuć się jak w galerii sztuki.

Oczywiście nie jest to wielka niespodzianka. Producent używa na targach takiej metody od dawna. W tym roku udoskonalono ją jednak (ot chociażby o wspomniane projekcje na ścianach) i doprowadzono do perfekcji. Przy prezentacjach Loewe można było po prostu odpocząć.

IFA 2011 IFA 2011 Fot. Szymon Adamus

Zabawy w rysowanki

Moim trzecim, ulubionym miejscem na tegorocznych targach IFA była mała halka poświęcona komiksom i mandze.

Pomieszczenie było niewielkie, nie działo się tam zbyt wiele, ale spacerowali po nim ludzie na szczudłach (najbardziej chętni do pozowania do zdjęć), wszędzie walały się jakieś szkice, wisiały plakaty mangi, a ludzie po prostu przychodzili, by usiąść i odsapnąć.

Miejsce znikało trochę w natłoku elektroniki, ale cieszę się, że tam trafiłem, bo było bardzo klimatyczne.

IFA 2011 IFA 2011 Fot. Szymon Adamus

Muzyka na żywo u Philipsa

Pokazy Philipsa nie wyróżniały się niczym na tle konkurencji. Z jednym wyjątkiem. Na środku stoiska ustawiono scenę, na której sympatyczna wokalistka i zwinny pianista grali na żywo - ku uciesze zapatrzonych w nich gości.

Było to jedyne miejsce na całych targach, na którym słyszałem szczere, gromkie brawa. Muzyka była po prostu bardzo dobra.



Szkoda, że nie mogę takich stoisk wymieniać bez końca. Niestety tegoroczne targi IFA nie zaserwowały tysiąca niezapomnianych atrakcji. W przeważającej większości było dość standardowo i trochę nudnawo. Jakby producenci bali się iść na całość i opierali swoje prezentacje na sprawdzonych sztuczkach. Problem w tym, że nawet najbardziej wyszukana sztuczka nudzi, gdy widzi się ją któryś raz z rzędu. Obyśmy za rok w Berlinie zobaczyli mniej produktów, a więcej odwagi.

 

Szymon Adamus