No więc 2 000 000 czy 20 000? Skąd więc ta szokująca rozbieżność?
O tym, że padł milion Samsung poinformował już w grudniu 2010 roku, aby chwilę później podnieść tę liczbę do 2 milionów - w styczniu 2011 roku. Producent mówiąc o sprzedaży, twierdził że jest większa i postępuje "szybciej niż się tego spodziewano". Rzeczone dwa miliony dotyczyły jednak dystrybucji, czyli ilości skierowanej do kanałów sprzedaży, a więc do sklepów, a nie sprzedaży detalicznej, czyli klientom końcowym. Nie było więc mowy o tym, że aż dwa miliony siedmiocalowych tabletów Samsunga trafiło do rąk użytkowników. Poziomu sprzedaży detalicznej producent póki co nie ujawnił.
W wywiadzie dla The Guardian Andrew Barrow z Lenovo, opowiadając o planach związanych z tabletem K1 stwierdził, że według niego Samsung sprzedał klientom końcowym raczej 20 tysięcy Galaxy Tabów niż magiczne 2 miliony, o których wszyscy mówią. Nie wiadomo tylko, czy szacunek ten był poparty faktycznymi danymi. Barrow zasiada w Lenovo na stanowisku dyrektora do spraw produktów konsumenckich i cenników. Można więc przypuszczać, że co nieco wie o konkurencji. Wątpliwe jednak, aby rzeczywisty poziom sprzedaży końcowej był na tak niskim poziomie. Gdyby tak było bowiem, prędzej, czy później Samsung musiałby coś z Tabem zrobić - zakończyć produkcję, obniżać ceny lub cokolwiek innego, co ograniczyłoby straty wynikłe z wprowadzenia urządzenia na rynek.
Jeśli jednak wspomniane 20 tysięcy to w jakimś stopniu trafna estymacja, wystarczy połączyć ją z problemami prawnymi, których producent doświadcza w Europie i Australii aby otrzymać raczej nieciekawy obraz. Póki co Samsung nie zdecydował się skomentować wypowiedzi Barrowa.