Wszyscy to znamy: najpierw trzeba kogoś poznać, potem porozmawiać z nim parę razy, zachęcić, trochę zauroczyć... I wreszcie, po pewnym czasie, można iść na randkę. Nawet internetowe serwisy randkowe tego nie zmieniły. Cały czas trzeba najpierw wysłać kilka/kilkanaście wiadomości, by w końcu gdzieś razem pójść i naprawdę zacząć się poznawać.
A jeśli nie ma się na to ochoty? Jeśli chce się od razu skoczyć z kimś do baru i pogadać na żywo?
Wtedy można skorzystać z aplikacji randkowych na smartfonach (na razie nie są popularne w Polsce, ale to raczej tylko kwestia czasu), które dodatkowo korzystają z geolokalizacji. Wystarczy taki program włączyć i w przeciągu paru minut można znaleźć chętnego bądź chętną do randki, który/która aktualnie znajduje się w pobliżu.
Proste? Proste. I szybkie, jak cały dzisiejszy świat.
W USA tego typu aplikacje stają się coraz popularniejsze. HowAboutWe na iOS wystartowało w czerwcu tego roku i od tamtego czasu już udało się dzięki temu programowi doprowadzić do stu tysięcy randek. To 30 procent wszystkich spotkań, które dokonały się dzięki serwisowi pod tym szyldem.
Z kolei Grindr (skierowany głównie do homoseksualnych mężczyzn) w ciągu półtora roku zebrał 2,6 miliona użytkowników.
W Polsce również tego typu aplikacje zdobywają coraz większą popularność: przykłady to Badoo albo FlirtMi. Jeśli jesteście samotni (teraz się chyba mówi "singlami") i chcielibyście się z kimś spotkać, to może warto spróbować?
[via NYT ]