Google wcale nie ma zadatków na monopolistę

Przynajmniej zdaniem szefa firmy, Erica Schmidta.

Schmidt odniósł się do pozycji Google, odpierając oskarżenia grupy federalnych prawodawców o dzierżenie monopolu i niesprawiedliwą przewagę nad konkurencją w sektorze wyszukiwarek internetowych (do Google należy przeszło 65% amerykańskiego rynku). Jego zdaniem na tym rynku mają szanse przebić się także nowe, małe podmioty:

Jestem przekonany, że Google ostro konkuruje z szerokim gronem firm, które radzą sobie dobrze - nie tylko z Bingiem Microsoftu czy Yahoo. Google nie ma żadnej z cech, które utożsamiam z potęgą rynkową. [...] Google nie uważa, że wielkość przedsiębiorstwa jest barierą wkraczania na ten rynek. Internet to coś w rodzaju boiska do rywalizacji. Początkowo małe rozmiary nie powstrzymały takich firm, jak Facebook, Twitter czy LinkedIn od rozpoczęcia działalności, znalezienia swych odbiorców i zdobycia ogólnoświatowego znaczenia, uznania i sukcesu.

Przy okazji szef giganta z Mountain View powiedział w tym samym kontekście parę słów na temat mobilnego systemu operacyjnego firmy, Androida:

Google nie dominuje na rynku smartfonów. Według ComScore, Android działa jedynie na 34,1% urządzeń, podczas gdy iOS na 43,1 proc. Ponadto konkurencja w segmencie mobilnych platform jest zażarta.

A skoro mowa jednocześnie o wyszukiwaniu i o smartfonach, to warto przytoczyć także wypowiedź Schmidta dotyczącą Siri, asystenta głosowego od Apple'a, który stanowi jedną z kluczowych funkcji iPhone'a 4S. Zwłaszcza że rzadko kiedy słyszy się, by przedstawiciele firm chwalili konkurencję:

To znaczący postęp dla rynku smartfonów. Komendy głosowe umożliwiające uzyskiwanie odpowiedzi stanowią innowację w zakresie wyszukiwania treści. Google ma wielu silnych rywali i czasami nie udaje nam się przewidzieć zagrożenia, jakie stanowią dla nas nowe metody zdobywania informacji.

To jak jest z tym monopolem Google'a? Widać go czy nie? A jeśli tak, to czy należy mu przeciwdziałać?

[via Digital Trend]

Więcej o: