Wyniki śledztwa przeprowadzonego przez Facebooka z pomocą firmy Sophos, produkującej oprogramowanie antywirusowe, przyniosły wiele szczegółów o działalności gangu.
Wiemy, że tworzy go pięciu Rosjan działających w centrum Petersburga, wszyscy mają własne konta na portalu. Napisany przez nich robak, który w sieci pojawił się w 2008 roku, infekował przede wszystkim komputery użytkowników Facebooka. W ten sposób powstał botnet liczący - wedle ustaleń firmy Kaspersky - 800 tys. komputerów.
Dzięki zyskom z jego działalności, które miały wynieść ok. 2 milionów dolarów, hakerzy wiedli "życie sławnych i bogatych" - odwiedzili m.in. Hiszpanię, Monte Carlo i kasyno w Niemczech.
Pomimo posiadanych od dawna dowodów przeciwko mężczyznom Facebook z powodu opieszałości organów ścigania nie był do tej pory w stanie podjąć żadnych konkretnych kroków prawnych. Zapowiedział jednak, że nie zamierza zrezygnować ze ścigania przestępców.
"Ludzie, którzy są zaangażowani w działania tego typu muszą mieć świadomość, że ich prawdziwa tożsamość zostanie w końcu poznana, a oni sami mogą zostać aresztowani." - stwierdził Joe Sullivan, dyrektor ds. zabezpieczeń Facebooka.
Firma Sophos, która prowadziła śledztwo od strony technicznej, odkryła że gang źle zabezpieczył swój komputer, przez który kontrolował botneta, dlatego też możliwe było rozpracowanie śladów pozostawionych przez przestępców w sieci (wiodących m.in. do firm zlokalizowanych w Rosji i Czechach).
Myśliwy stał się więc ofiarą - śledczy wyciągnęli z komputera Rosjan wszelkie informacje, m.in. zdjęcie umieszczone na portalu Forsquare, które ujawniło dokładną lokalizację grupy a także nazwy profili na Facebooku, które zdecydowano się upublicznić.
Nie wiadomo jednak, czy to przestraszy twórców Koobface i na ile skuteczne okażą się działania prawne podjęte przez Facebooka. Z zaciekawieniem czekamy na proces.
[ za telegraph.co.uk ]