Dość zaskakującym pomysłem, choć niewątpliwie sensownym, podzielił się z mediami Władymir Popowkin, szef agencji Roscosmos, którego wypowiedź przybliża Ria Novosti . Stwierdził on, że odkrycie zamarzniętej wody w okolicach biegunów Księżyca powinno doprowadzić do wznowienia prób jego eksploracji.
Popowkin ma tu na myśli założenie stałej bazy na powierzchni Księżyca lub budowę stacji orbitującej wokół niego. Niezależnie od tego, jaka instalacja miałaby powstać, Rosjanie uważają, że przy jej budowie powinny współpracować ze sobą Roscosmos, ESA i NASA.
I choć wizja ta brzmi ciekawie, to koszta takiego przedsięwzięcia zamknąłby się w kwocie nie mniejszej niż kilkanaście, kilkadziesiąt miliardów dolarów. Czy istnieje zatem możliwość startu takiego planu? O komentarz poprosiliśmy eksperta. Krzysztof Kanawka z serwisu kosmonauta.net twierdzi, że jest to raczej mało prawdopodobne.
Kanawka przypomina, że Amerykanie realizują swój program Flexible Path , którego nadrzędnym celem jest Mars. O wyprawach załogowych wyprawach eksploracyjnych wspominał dyrektor generalny ESA, ale nie podał on żadnych szczegółów, takich jak cele wyprawy. Można raczej tutaj się spodziewać bliżej współpracy z Amerykanami w ramach Flexible Path
Zdaniem Kanawki, przed rokiem 2035, raczej nie ma szans na rozpoczęcie programu opisywanego przez Popowkina. Prawdopodobnie, informacja podana przez rosyjskie media jest zwykłą nadinterpretacją jego słów, skrótem jego życzeń, a nie realnych planów.
Krótko mówiąc, tego typu baza, nawet jeśli powstanie, to na pewno nie w najbliższej przyszłości.