Apple zachowuje się jak "zazdrosny i arbitralny feudalny władca"?

W Sieci pojawiła się właśnie kopia umowy, którą musi podpisać z Apple każdy, kto chce tworzyć aplikacje dla iPhone'a. Zdaniem organizacji EFF, sformułowano ją skrajnie niekorzystnie dla developerów.

Okazuje się, że aby móc napisać i sprzedawać oprogramowanie dla smartfona Apple, programista musi zgodzić się na kilka drakońskich obostrzeń. Co więcej - sygnatariusz umowy nikomu nie może się na to poskarżyć, bo jednym z tych obostrzeń jest... zakaz ujawniania treści owego dokumentu.

Umowa w obecnej postaci wykorzystywana jest przez Apple od kilku lat, ale do tej pory koncernowi jakoś udało się powstrzymać wszelkie próby jej ujawnienia. Do teraz - wczoraj jej tekst (wersja z najnowszymi poprawkami) pojawił się w Sieci za sprawą organizacji Electronic Frontier Foundation, zajmującej się m.in. walką o wolności obywatelskie. Towarzyszy mu obszerny komentarz Freda von Lohmanna , głównego prawnika EFF.

Von Lohmann zwraca uwagę na kilka skandalicznych jego zdaniem punktów umowy. Najważniejsze z nich to:

1. Apple zastrzega sobie prawo do odrzucenia dowolnej aplikacji - nawet, jeśli jest ona w 100% zgodna z ustanowionym przez firmę regulaminem App Store. Koncern może też w dowolnym momencie usunąć ze swojego serwisu każdą, zaakceptowaną wcześniej aplikację.

2. Jeśli Apple odrzuci jakąś aplikację, jej twórca nie ma prawa dystrybuować jej innymi kanałami.

3. Apple ustalił na 50 USD maksymalną kwotę odszkodowania, jaką firma może wypłacić twórcy aplikacji lub stronie trzeciej. Jeśli więc Apple np. z jakiegoś powodu narazi programistę na straty, to niezależnie od tego, jaka będzie ich wysokość, odszkodowanie i tak nie przekroczy 50 USD.

4. Developer nie ma prawa ujawniać treści umowy ani też wypowiadać się na jej temat.

Zdaniem prawnika EFF, umowa jest skrajnie niekorzystna dla programistów:

Cała umowa jest sformułowana bardzo jednostronnie - Apple jest faworyzowany w każdym punkcie (...) A mimo to podpisało ją ponad 100 tys. developerów z całego świata - w tym wiele dużych firm. Jak Apple'owi udała się ta sztuka? Odpowiedź jest prosta - umowa jest przepustką do ponad 40 mln iPhone'ów.

Innymi słowy - wszyscy chcą tworzyć oprogramowanie sprzedawane via App Store, więc programiści zaciskają zęby i podpisują wszystko, co podsunie im Apple. Nawet jeśli tym samym pozbawiają się prawa do krytyki oraz sprzeciwu, i jednocześnie z góry godzą się na wszystkie kaprysy koncernu kierowanego przez Steve'a Jobsa. A praktyka pokazuje, że te kaprysy nie są rzadkością - bo przecież regularnie słyszymy o odrzucaniu przez Apple aplikacji z najdziwniejszych powodów (najświeższy przykład to wielkie - ale selektywne - czyszczenie App Store z aplikacji erotycznych ).

Von Lohmann czarno widzi przyszłość świata, w którym wszyscy zaczęliby stosować podobne praktyki jak Apple:

Jeśli urządzenia mobilne Apple'a są przyszłością świata komputerów, to spodziewajcie się, że w tej przyszłości będzie znacznie więcej tłumienia innowacji i konkurencji, niż w erze PC. Frustrujące jest patrzenie jak Apple - firma, która swego czasu była pionierem - nakłada kajdany na rynek, któremu obecnie przewodzi. Jeśli Apple chce być prawdziwym liderem, powinien wspierać innowacje i konkurencję, a nie zachowywać się jak zazdrosny i arbitralny feudalny władca. Programiści powinni domagać się lepszych warunków, a klienci - wesprzeć twórców aplikacji.

Pełny tekst umowy, którą podpisują programiści z Apple.

Daniel Cieślak

Więcej o: