Według tegoż raportu, Google pozwala co piątej aplikacji na uzyskanie dostępu do prywatnych danych, które można wykorzystać w złych celach. Ponadto, 383 aplikacje miały zdolność do odczytywania lub wykorzystywania danych uwierzytelniających użytkownika pochodzących z innej usługi lub aplikacji, a osiem aplikacji prosiło o udzielenie im uprawnień, które pozwoliłby na tzw. zbrickowanie urządzenia (czyli przerobienie smartfona na bardzo drogi przycisk do papieru).
Oczywiście, należy wziąć pod uwagę kilka czynników. Po pierwsze, raport został opublikowany przez firmę sprzedającą oprogramowanie antywirusowe i zabezpieczające. Po drugie, ceną otwartości jest to, że będzie można na otwarty system pisać i wydawać aplikacje będące malware. Po trzecie, Android pyta o pozwolenia podczas instalacji, więc użytkownik musi zezwolić danej aplikacji na uzyskanie dostępu do potencjalnie niebezpiecznej funkcjonalności (chociaż wiele osób nie zwraca uwagi na to, o co w zasadzie telefon ich pyta). Po czwarte, ciekawe jak wyglądałoby podobne badanie przeprowadzone na aplikacjach na iOS 4 - wątpię, żeby Apple przesiewało kod aplikacji dostępnych w App Store...
[via Read Write Web ]
Leszek Karlik