Inne wyszukiwanie obrazów w Google

Google właśnie wprowadził kilka zmian do wyszukiwania obrazów. Efekty są trochę w stylu Bing.

Nowy wygląd wyszukiwarki obrazów dostępny jest jak na razie (u mnie) w anglojęzycznej wersji Google. Główne różnice to wprowadzenie "nieskończonej listy" (na wzór Binga) oraz wyeliminowanie ze strony głównej podpisów obrazów. Dopiero po najechaniu kursorem myszy na zdjęcie można zobaczyć jego podpis, wymiary i stronę, na której obraz się znajduje. Innymi słowy - ukryto podpisy kosztem oszczędności miejsca. To rozwiązanie także możemy znać z Binga.

Stary sposób wyszukiwania obrazów w GoogleStary sposób wyszukiwania obrazów w Google Fot. Google

Google jednak nie odwzorowuje dokładnie pomysłów Microsoftu. Inspiracje są widoczne, ale koncern z Mountain View wyraźnie je modyfikuje (moim zdaniem na lepsze). Przede wszystkim nieskończona lista wyników wyszukiwania nie jest jednolitym ciągiem , jak w Bingu. Dokonano wyraźnego podziału na strony, choć nie trzeba się między nimi przełączać. W ten sposób szukając bliżej nieokreślonego obrazu można zapamiętać mniej więcej jego położenie; w Bingu trzeba studiować wszystko jeszcze raz. Drugą różnicą jest to, że po najechaniu kursorem myszy na obraz się powiększa , a nie tylko wyświetlane są jego szczegóły.

Wyszukiwanie obrazów w BingWyszukiwanie obrazów w Bing Fot. Bing

Klikając na zdjęcie przenoszeni jesteśmy na stronę, gdzie obraz jest wyraźnie wyeksponowany. Najbardziej podoba mi się jednak to, że wybierając "Wstecz" wracamy dokładnie do tego miejsca na nieskończonej liście, w którym znajdowało się wybrane przez nas zdjęcie. To bardzo pomocna funkcja, prawdopodobnie zaoszczędzi sporo czasu który w innym wypadku moglibyśmy spędzić na usiłowaniach odnalezienia położenia, w którym skończyliśmy przeglądać obrazy.

Niezadowolonym ze zmian Google daje także możliwość powrotu do poprzedniej wersji.

Co sądzicie o nowym sposobie wyszukiwania obrazów - lepszy czy gorszy niż "stary"?

Joanna Sosnowska

Więcej o: