Załóżmy przy tym, że jesteśmy rządem, co oznacza że możemy wydawać polecenia operatorom telekomunikacyjnym w naszym kraju.
Łącza internetowe mogą być kablowe, albo satelitarne. Jeśli jesteśmy odpowiednio silnym i bogatym krajem, możemy zestrzelić odpowiedniego satelitę telekomunikacyjnego, jednak jest to działanie wojenne w przestrzeni kosmicznej co może spowodować wojskową reakcję innych państw. Możemy też zakazać posiadania przekaźników satelitarnych, ale trudno taki zakaz wyegzekwować - anteny satelitarne nadają wąską wiązką w niebo i nie jest łatwo je namierzyć. Łącza kablowe można po prostu przeciąć.
Mniej inwazyjne metody to odcięcie kraju na poziomie samego protokołu internetowego. Na kilka sposobów można spowodować, aby światowy internet przestał rozpoznawać krajowe sieci i trasy do nich. Wymaga to wprowadzenia przez operatorów telekomunikacyjnych zmian w konfiguracji tzw "routerów szkieletowych" - urządzeń zajmujących się kierowaniem ruchem na poziomie całego kraju. Zmiana polega na wyłączeniu rozgłaszania na świat drogi, jaką transmisja może dostać się ze świata do krajowej sieci.
Można jeszcze fizycznie wyłączyć urządzenia przesyłające ruch z i do zagranicy. Urządzenia takie zwykle pracują w konfiguracji z urządzeniem zapasowym, więc wyłączyć trzeba oba. Albo po prostu całe zasilanie serwerowni.
Metodą bardziej subtelną jest odcięcie, albo przekierowanie zapytań do systemu DNS, zajmującego się tłumaczeniem nazw domenowych (np "technologie.gazeta.pl") na adresy numeryczne używane przez oprogramowanie. W ten sposób przeglądarki i inne programy nie będą w stanie połączyć się z docelowymi serwerami. Wymaga to jednak posiadania infrastruktury do filtrowania całego ruchu pod względem zawartości, oraz nie jest sposobem stuprocentowo pewnym - z niektórych usług da się skorzystać, jeśli zna się ich adres numeryczny. Nieco zbliżony sposób wykorzystywany jest przez Chiny do blokowania dostępu do nieprawomyślnych usług i stron.
Przy wykorzystaniu systemów filtrujących można też po prostu odfiltrować wszystko.
Jednak okazuje się, że odcięcie kraju od światowej sieci nie jest tak proste jak by się wydawało. Amerykański rząd rozważa stworzenie "wyłącznika do Internetu" polegającego na przejęciu kontroli nad serwisami i usługami mającymi znaczenie strategiczne.
[na podstawie Ars Technica , Fast Company , CBS News ]
Janusz A. Urbanowicz