Test SteelSeries Arctis Nova Elite. Jakość, za którą trzeba słono zapłacić

Wycenione na 2699 zł SteelSeries Arctis Nova Elite to jedne z najdroższych słuchawek dla graczy na rynku, pretendujące do roli centrum domowego audio. Sprawdziłem, czy nowe przetworniki, funkcjonalność stacji GameHub, skuteczne ANC i możliwość miksowania kilku źródeł dźwięku jednocześnie uzasadniają tak kosztowny zakup.
SteelSeries Arctis Nova Elite
fot. SteelSeries

SteelSeries Arctis Nova Elite przypominają starszy wariant Nova Pro, jednak sprawne oko dostrzeże tu delikatne zmiany w designie. Surowe aluminium na pałąku pokryto skórzanym obiciem, a tworzywa sztuczne zyskały polerowane wykończenie. Testowana przeze mnie wersja Sage & Gold z eleganckimi, złotymi akcentami prezentuje się znakomicie i wyróżnia się na tle sztampowych czarnych headsetów. 

Zobacz wideo Oto najpopularniejsze konsole w historii. Nintendo rządzi, ale zwyciężył ktoś inny [TOPtech]

Jeśli chodzi o konstrukcję, to drobnej poprawie uległ mechanizm zawiasów. Pozwala on teraz na lepsze dopasowanie muszli do głowy, co przekłada się jednocześnie na skuteczniejszą izolację pasywną.

W pudełku, oprócz słuchawek, znajdziemy stację bazową GameHub z ekranem OLED, dwa wymienne akumulatory, pakiet przewodów USB-C oraz miękkie etui. 

embed

SteelSeries Arctis Elite - CO NAJBARDZIEJ MI SIĘ SPODOBAŁO?

Jakość dźwięku to bez wątpienia najmocniejsza strona Nova Elite. Producent zastosował tu 40-milimetrowe przetworniki o dwuczęściowej konstrukcji, łączące obrzeże z mosiądzu z membraną z włókna węglowego. Parametry techniczne robią wrażenie: pasmo przenoszenia rzędu 10–40 000 Hz, impedancja 38 omów, czułość na poziomie 101 dBSPL oraz zniekształcenia harmoniczne (THD) wynoszące poniżej 1 proc.

W praktyce przekłada się to na niezwykle czyste brzmienie. W dolnych rejestrach bas jest sprężysty i punktowy – nie zalewa pozostałych pasm, co jest bolączką tańszych headsetów. Środkowe tony są delikatnie wycofane, natomiast wyższe rejestry zostały uwydatnione, by wyciągnąć na pierwszy plan pożądane detale.

Taka charakterystyka błyszczy, gdy do gry wchodzi wbudowany system dźwięku przestrzennego 360°, wspierający technologie Tempest 3D, Windows Sonic czy Sonar Surround. O ile w strategiach pokroju Heroes of Might and Magic III precyzyjne lokalizowanie źródeł dźwięku w wirtualnej przestrzeni ma znaczenie marginalne, o tyle w nastawionych na rywalizację strzelankach, takich jak Counter-Strike 2 bądź Rainbow Six Siege bezbłędne pozycjonowanie akustyczne staje się wręcz taktyczną przewagą.

Arctis Nova Elite budują na tyle precyzyjną i szeroką scenę, że bez trudu pozwala ona ocenić odległość od przeciwnika. Słuchawki dobrze radzą sobie z pozycjonowaniem w pionie i w poziomie. Usłyszymy, czy wróg skrada się tuż za naszymi plecami, biegnie piętro wyżej, czy przeładowuje broń za cienką ścianą. Dzięki uwypuklonym wyższym rejestrom dźwięki takie jak szelest ekwipunku, uderzenia o beton czy łuski spadające na podłoże są wyraźne i łatwe do wyizolowania z tła.

embed

A jak Arctis Nova Elite radzą sobie z muzyką? Jest naprawdę dobrze. Zarówno instrumenty, jak i wokale brzmią tu naturalnie i czytelnie. Trzeba jednak postawić sprawę jasno: to wciąż przede wszystkim sprzęt dla gracza, a nie audiofila. Headset ma swój specyficzny, gamingowy profil i nawet cuda wyczyniane w equalizerach nie sprawią, że nawiąże on równą walkę z topowymi słuchawkami muzycznymi.

Bardzo mocnym punktem zestawu jest wszechstronność stacji bazowej GameHub, która pełni funkcję zewnętrznego miksera. To praktyczne rozwiązanie dla osób posiadających jednocześnie PC, konsole (PlayStation 5, Xbox, Nintendo Switch) oraz sprzęt do pracy.

embed

Konfiguracja złączy na tylnym panelu GameHuba jest dobrze przemyślana i opiera się na aż trzech portach USB-C oraz analogowych gniazdach wejścia i wyjścia. Aby uzyskać najlepszą kompatybilność z aplikacją Sonar, główny komputer zaleca się wpiąć do złącza USB-1. Port USB-2 pozostaje do wolnej dyspozycji, a złącze USB-3 przypisano do obsługi konsol Xbox. Producent nie zamyka nas jednak w sztywnych ramach – z poziomu menu stacji trzeci port można łatwo przestawić w uniwersalny tryb USB, by podłączyć do niego chociażby PlayStation 5 czy Nintendo Switch.

Prawdziwą siłą zestawu jest wspomniane miksowanie źródeł dźwięku. Gdy aktywne są dwa połączenia USB, wystarczy raz nacisnąć główne pokrętło na GameHubie lub na samych słuchawkach, by zmienić proporcje dźwięku między nimi. Drugie naciśnięcie pozwala na regulację funkcji ChatMix, czyli balansu między głośnością gry a komunikatorem.

embed

Całość uzupełnia łączność Bluetooth, pozwalająca na bezproblemowe sparowanie telefonu. Jeśli podczas gry ktoś do nas zadzwoni, usłyszymy powiadomienie o połączeniu – jedno wciśnięcie przycisku na muszli pozwala je odebrać, dwa szybkie kliknięcia odrzucają rozmowę, a dodatkowe naciśnięcie może ją zawiesić. Za pomocą tego samego przycisku możemy też swobodnie sterować odtwarzaczem muzyki na smartfonie.

Na duży plus zasługuje również skuteczna redukcja szumów (ANC) oraz podwójny system zasilania. Wymiana rozładowanej baterii trwa zaledwie kilka sekund, a urządzenie podtrzymuje zasilanie w trakcie tej operacji, dzięki czemu nie tracimy łączności. 

embed

SteelSeries Arctis Elite - CO NAJBARDZIEJ MNIE ROZCZAROWAŁO

Największą barierą pozostaje zaporowa cena. Za najnowsze słuchawki SteelSeries przyjdzie nam zapłacić aż 2 699 zł. Choć urządzenie to oferuje wiele zaawansowanych funkcji, to za znacznie mniejsze pieniądze wciąż można kupić udanego i niewiele ustępującego mu poprzednika – model Arctis Nova Pro Wireless.

Bolesnym kompromisem dla posiadaczy konsol będzie także kwestia wsparcia dla dźwięku hi-res (96 kHz/24 bity). Najwyższa jakość jest w pełni osiągalna tylko na PC z oprogramowaniem Sonar, ponieważ PlayStation 5 oraz Xbox sprzętowo ograniczają jakość sygnału wyjściowego do standardu 48 kHz/16 bitów. W efekcie użytkownicy konsol nie wykorzystają pełnego potencjału drzemiącego w przetwornikach.

Poważnym mankamentem jest polityka producenta dotycząca oprogramowania PC. Aplikacja SteelSeries GG jest przeładowana niepotrzebnymi funkcjami, a dostęp do jej kluczowego elementu – miksera Sonar wymaga założenia konta w chmurze i logowania. W przypadku sprzętu premium, którego algorytmy i tak opierają się na lokalnym przetwarzaniu danych, takie ograniczenie jest decyzją zdecydowanie mało przyjazną dla konsumenta.

embed

Rozczarowują także niektóre decyzje projektowe i wykończeniowe. Prym wiedzie tu błyszczący plastik na froncie stacji GameHub, który błyskawicznie zbiera odciski palców i mikrorysy. Zamiast niego o wiele lepiej sprawdziłoby się matowe wykończenie lub szkło. W tej cenie producent powinien również dorzucić zapasowe nauszniki, ponieważ standardowa syntetyczna skóra zauważalnie ogranicza cyrkulację powietrza przy dłuższym użytkowaniu.

Ponadto wyższa przepustowość dźwięku odbiła się na zasięgu bezprzewodowym, który jest słabszy w porównaniu do tańszych modeli z serii Nova. W oprogramowaniu brakuje również opcji ograniczenia ładowania baterii do 80 procent w celu wydłużenia żywotności ogniw.

embed

SteelSeries Arctis Elite - WERDYKT

SteelSeries Arctis Nova Elite to sprzęt skierowany do specyficznej, wymagającej grupy odbiorców, dlatego nie są to słuchawki, które można polecić każdemu. Ich główną zaletą jest wszechstronność oraz to, jak płynnie potrafią zintegrować obsługę komputera, konsol i urządzeń mobilnych w jednym ekosystemie, oferując jednocześnie satysfakcjonującą redukcję szumów.

Jeśli zależy Ci na doskonałej orientacji przestrzennej w strzelankach, skutecznej izolacji od otoczenia oraz wygodnym miksowaniu kilku źródeł dźwięku, Arctis Nova Elite będzie solidnym wyborem. Jeżeli jednak spędzasz czas głównie przed jednym ekranem i szukasz po prostu wysokiej jakości audio, znacznie rozsądniejszym i oszczędniejszym rozwiązaniem będzie zakup tańszego modelu.

Więcej o: