Kamera prezentuje się całkiem przyjaźnie - dobrze leży w dłoni, jest kompaktowa i mieści się w większości kieszeni oraz wszystkich torebkach. Wykonanie jest porządne, choć na świecących fragmentach obudowy doskonale prezentują się odciski palców . Format pistoletowy kamery oznacza, że trzyma się ją nieco inaczej niż zwykłe urządzenia tego typu. Obiektyw "domyślnie" skierowany jest w dół, lecz nie sprawia to większych problemów, ponieważ można manipulować obracanym wyświetlaczem. Sam ekran ma dość niewielką przekątną - liczy sobie ona bowiem 2,5 cala ; prawdopodobnie jest to kompromis który trzeba było osiągnąć chcąc wyprodukować małe urządzenie. Wyświetlacz można obracać o 270 stopni, co może przydawać się zwłaszcza w przypadku gdy nagrywamy sami siebie.
Camileo P10 pozwala na nagrywanie wideo w rozdzielczości HD , ale warto pamiętać, że w tym trybie bardzo szybko skończy się miejsce na karcie pamięci. Jeśli chodzi o jakość nagrań, to bywa ona różna. W świetle naturalnym dobra / bardzo dobra, w świetle sztucznym raczej średnia. Pojawiają się bowiem wówczas zakłócenia obrazu. Usprawiedliwiać to można jednak zarówno wymiarami, jak i ceną urządzenia. Jeśli chodzi z kolei o dźwięk, to nie mam zastrzeżeń - nagrany został także szum wody za ścianą.
Toshiba przedstawia kamerę Camileo P10 jako narzędzie, które można wykorzystywać także do łatwego publikowania własnych filmów na YouTube. Serwis Google'a wypromował już kilka gwiazd i gwiazdeczek (choć niektóre musiały tego żałować). Kto pamięta film David after dentist (jeden z najpopularniejszych filmów ubiegłego roku), albo sławne wystąpienie Chrisa Crockera ? Gdyby nie możliwości współczesnej techniki, do dzisiaj pozostaliby anonimowi.
Przenoszenie filmów z kamery na komputer nie wymaga instalowania żadnych aplikacji (kamera zostaje wykryta przez komputer pamięć przenośna) co sprawia, że użytkownicy pragnący sławy mają uproszczone zadanie publikowania własnych nagrań na przykład właśnie na YouTube.
Inaczej rzecz się ma ze zdjęciami. Tutaj widać już, że urządzenie nie zostało stworzone z myślą o fotografii . Jakość zdjęć robionych moim prywatnym aparatem cyfrowym jest dużo lepsza (a mam zwykły, kompaktowy aparat).
Operowanie kamerą jest wygodne. Dzienne nagrywanie filmów przynosi dobre jakościowo rezultaty. Wideo kręcone nocą wypada nieco gorzej, podobnie jak zdjęcia (niezależnie od pory dnia).
Kamera Toshby w różnych sklepach kosztuje od ok. 350 - 550 zł . W tej ofercie cenowej znaleźć można różne inne urządzenia, oferujące podobne funkcje. Plusem jednak Camileo jest balans między ceną a jakością. Jeśli ktoś oczekuje prostej kamery a jednocześnie nastawia się raczej na rejestrowanie nią filmów niż robienie zdjęć, produkt Toshiby może być wart rozważenia.
Kamerę można kupić także w promocji Gazety Wyborczej za 329 zł. Warunkiem jest wysłanie SMS-a do 15 kwietnia. Szczegóły promocji znajdują się pod tym adresem .