Do ataku na saudyjski rurociąg Wschód-Zachód (East-West Pipeline) doszło w środę (8 kwietnia), zaledwie kilka godzin po ogłoszonym zawieszeniu broni między USA i Izraelem a Iranem – ustaliła agencja Bloomberg.
Celem tego uderzenia miała być stacja pomp. Saudyjski gigant paliwowo-chemiczny Saudi Aramco, będący właścicielem rurociągu, odmówił na razie komentarza w tej sprawie.
Z kolei agencja Reuters podaje wprost, że za atakiem bezpośrednio stoi Iran, a tego samego dnia drony uderzyły również w inne obiekty na terytorium Arabii Saudyjskiej. Anonimowe źródła przekazały agencji, że w związku z atakiem przepływ surowca przez rurociąg prawdopodobnie zostanie zakłócony.
Ma to kluczowe znaczenie dla rynków. Po zablokowaniu cieśniny Ormuz saudyjski rurociąg Wschód-Zachód zaczął transportować niemal 5 mln baryłek ropy naftowej dziennie. Dostarcza on surowiec drogą lądową z rozległych złóż wzdłuż Zatoki Perskiej do portu Janbu (Yanbu) na zachodnim wybrzeżu Arabii Saudyjskiej nad Morzem Czerwonym, skutecznie omijając w ten sposób niebezpieczną cieśninę.
Zaledwie dzień wcześniej, we wtorek (7 kwietnia), Donald Trump zgodził się wstrzymać zmasowane uderzenie na Iran. Wcześniej amerykański prezydent groził obróceniem w perzynę irańskich elektrowni i mostów. Tymczasowe porozumienie zostało ogłoszone dosłownie na kilka godzin przed wygaśnięciem amerykańskiego ultimatum.
Zawieszenie broni ma obowiązywać przez dwa tygodnie. W zamian władze w Teheranie zobowiązały się zapewnić bezpieczny tranzyt statków handlowych przez cieśninę Ormuz, która dotychczas pozostawała zablokowana. To kluczowy węzeł, przez który przepływa około 20 proc. światowych dostaw ropy naftowej.
„Stany Zjednoczone pomogą rozładować zatory w cieśninie Ormuz. Zacznie się dziać wiele dobrego. Zarobimy na tym ogromne pieniądze. Iran może zacząć się odbudowywać. Dostarczymy im wszelkie niezbędne zaopatrzenie i po prostu będziemy trzymać rękę na pulsie, żeby upewnić się, że wszystko przebiega gładko" – napisał Donald Trump na swojej platformie Truth Social.