Rośnie kolejka instytucji finansowych chętnych na pieniądze przyszłych emerytów

Ministerstwo Finansów chce uwzględnić ubezpieczycieli w grupie instytucji, które będą zarządzały pieniędzmi na emerytury odkładanymi w Pracowniczych Planach Kapitałowych. To kolejna grupa instytucji finansowych, które chcą uszczknąć coś dla siebie z tortu ocenianego na kilkanaście miliardów złotych rocznie.
Wiceminister Marcin Zieleniecki, ówczesny minister rozwoju Mateusz Morawiecki i prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys podczas konferencji prasowej nt. przyszłości emerytur i OFE. Warszawa, Siedziba Giełdy Papierów Wartościowych, 4 lipca 2016 Wiceminister Marcin Zieleniecki, ówczesny minister rozwoju Mateusz Morawiecki i prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys podczas konferencji prasowej nt. przyszłości emerytur i OFE. Warszawa, Siedziba Giełdy Papierów Wartościowych, 4 lipca 2016 Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Kto zarobi na PPK?

Giełda, fundusze inwestycyjne i inni uczestnicy rynku kapitałowego mają powody do radości. Pieniądze zebrane od pracowników w ramach Pracowniczych Planów Kapitałowych w dużej części trafią właśnie na ten rynek, bo będą inwestowane w akcje i obligacje. - To idealne rozwiązanie dla osób z niższymi dochodami. Dadzą im godziwe emerytury - zapewniają instytucje finansowe. Jednak są głosy, że to właśnie one zyskają na PPK najwięcej.

Ale po kolei.

ZUS w Kielcach ZUS w Kielcach Fot. Michał Walczak / Agencja Gazeta

Po co to całe PPK

Rząd przyznaje, że emerytury z ZUS będą bardzo niskie. Coraz niższy będzie stopień zastąpienia, czyli stosunek emerytury do ostatniej pensji, emeryta.

Stąd pomysł na przymuszenie Polaków do dodatkowego oszczędzania na emerytury. Ministerstwo Finansów, wspierane przez resort pracy, przygotowuje projekt ustawy o Pracowniczych Planach Kapitałowych.

- Emerytura minimalna to nieco ponad 1000 zł. Naprawdę niewiele. PKK to szansa na zwiększenie zapobiegliwości ubezpieczonych. Oszczędzanie na przyszłość - mówiła w lutym w czasie pierwszej prezentacji projektu minister pracy Elżbieta Rafalska.

Mateusz Morawiecki i Paweł Borys Mateusz Morawiecki i Paweł Borys FRANCISZEK MAZUR

Nowy system i dobrowolność

Projekt zakłada, że od przyszłego roku stopniowo, najpierw największe, potem coraz mniejsze firmy, będą zapisywały swoich pracowników do PPK. Ci będą co miesiąc odkładać na emeryturę od 2 proc. do 4 proc. swojej pensji. Pracodawca dołoży im do tego od 1,5 do 2 proc. pensji. Swoje trzy grosze dorzuci też państwo. Z budżetu wpłaci każdemu oszczędzającemu 250 zł opłaty powitalnej oraz dodatkowo 240 zł dopłaty rocznej.

Pieniądze będą trafiać do funduszy inwestycyjnych, które mają je pomnażać. Będą inwestować w obligacje i akcje, także za granicą. Za zarządzanie będą pobierać opłaty, do 0,6 proc. zgromadzonych kapitałów (wraz z premią za wyniki).

Rząd reklamuje swój pomysł hasłem dobrowolności. Wszyscy pracodawcy zostaną jednak zmuszeni do uruchomienia w swoich firmach Pracowniczych Planów Kapitałowych. Następnie wszyscy pracownicy zostaną zapisani do PPK. Z automatu. Nikt nie będzie pytał, czy chcą. Dopiero po tym, jak zostaną zapisani, będą mogli wypisać się z PPK.

Rząd liczy, że przy takiej konstrukcji programu, na obecność w nim zdecyduje się 8,5 mln z 11 mln pracowników. Czyli 75 proc.

Rzeszów powalczy o 100 mln zł. 'Mamy zielone światło od wojewody' Rzeszów powalczy o 100 mln zł. 'Mamy zielone światło od wojewody' Fot. Tomasz Waszczuk / AG

PPK - łakomy kąsek dla instytucji zarządzających

Autorzy projektu przewidują, że w związku z wprowadzeniem PPK na rynek kapitałowy napłyną kwoty rzędu 10-15 mld zł rocznie. Z samego budżetu państwa nawet 2,5 mld zł.

To dlatego o udział w programie walczą instytucje finansowe. Obok towarzystw funduszy inwestycyjnych, do zarządzania oszczędnościami przyszłych emerytów chciałyby być dopuszczone powszechne towarzystwa emerytalne. Pod koniec marca Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju mówił, że jest na to duża szansa.

Ministerstwo finansów w Warszawie, 3 sierpnia 2016 Ministerstwo finansów w Warszawie, 3 sierpnia 2016 Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Kolejka chętnych

W tej kolejce ustawili się też ubezpieczyciele. I też mają szansę.

- Ministerstwo Finansów pracuje nad zmodyfikowaną wersją ustawy o PPK. Przedstawimy ja w ciągu 2-3 tygodni. Propozycja uwzględnienia ubezpieczycieli wśród zarządzających PPK jest analizowana - powiedziała we wtorek na kongresie ubezpieczycieli minister finansów Teresa Czerwińska. Jej słowa zacytował na Twitterze rzecznik resortu finansów Łukasz Świerżewski.

Minister finansów Teresa Czerwińska i minister energii Krzysztof Tchórzewski Minister finansów Teresa Czerwińska i minister energii Krzysztof Tchórzewski SŁAWOMIR KAMIŃSKI

Coraz mniej czasu na szybki start PPK

W projekcie zapisano, że od początku 2019 r. program obejmie przedsiębiorstwa, które zatrudniają powyżej 250 osób. Małe firmy i budżetówka mają do niego przystąpić w połowie 2020 r. Czasu na uruchomienie programu z początkiem przyszłego roku jest coraz mniej. Jakiś czas temu resort infrastruktury stwierdził, że na dopracowanie programu i przygotowanie całego systemu, także firm, potrzeba więcej czasu i powinien on wystartować później, być może z początkiem 2020 r., dla wszystkich. Potem resort wycofał się z tej opinii, ale cześć polityków PiS obawia się, że program może niekorzystnie odbić się na wyniku tej partii w zbliżających się wyborach.

Polacy są niechętni dodatkowemu oszczędzaniu na emerytury. Z IKE i IKZE korzysta niewiele osób. Częściowa likwidacja OFE dodatkowo podkopała ich zaufanie do tworzonych przez państwo programów emerytalnych.

Na razie projektu ustawy o PPK nie przyjął jeszcze rząd. Dopiero po tym jak to zrobi, trafi on do parlamentu.

- Trzymamy się terminu 1 stycznia 2019 r. - powiedziała w czasie spotkania z dziennikarzami pod koniec kwietnia minister Teresa Czerwińska. - Ale on się robi coraz bardziej napięty - przyznała.

Więcej o: