Sinsay to najmłodsza marka w portfolio rodziny LPP. Zadebiutowała na rynku 1 marca 2013 roku, otwierając swoje pierwsze sklepy w Polsce. Dzisiaj ma ich już blisko 2,5 tys. Nowa strategia LPP skoncentrowana jest na dalszym, dynamicznym rozwoju marki.
Obecnie Sinsay to już nie tylko marka odzieżowa. Produkty non-fashion stanowią 50 proc. sprzedaży, obejmując akcesoria, artykuły wyposażenia wnętrz i produkty codziennego użytku. Brand przechodzi transformację, która odpowiada na zmieniające się zachowania konsumentów, poszukujących kompletnych rozwiązań w jednym miejscu.
Od momentu uruchomienia tysięcznego sklepu w marcu 2024 roku, marka w ciągu kolejnych 19 miesięcy podwoiła liczbę lokalizacji, utrzymując średnie tempo dwóch otwarć dziennie.
W samym 2025 roku LPP przez rok uruchomiło łącznie 1 029 nowych lokalizacji stacjonarnych, z czego 913 pod szyldem Sinsay, a 116 pozostałych sieci. W samym czwartym kwartale przybyło netto 365 placówek sprzedażowych, w tym 348 z sieci Sinsay. To dobitnie pokazuje kierunek rozwoju odzieżowej marki.
Jej placówki powstają zarówno w dużych miastach, jak i w mniejszych ośrodkach liczących kilkanaście tysięcy mieszkańców.
- Sukces Sinsay pokazuje, że obrana strategia działa - potrafimy rosnąć zarówno tam, gdzie rynek jest już ukształtowany, jak i tam, gdzie dopiero nabiera tempa. Ekspansja to nie tylko liczby - to odpowiedź na zmieniające się potrzeby konsumentów, którzy dziś kupują omnichannelowo, oczekując spójnego doświadczenia niezależnie od miejsca zakupu. Dlatego rozwój Sinsay to nieustanna ewolucja – koncept, który rośnie razem z klientem - komentował rozwój marki Marcin Piechocki, wiceprezes zarządu LPP oraz dyrektor zarządzający Sinsay, w komunikacie prasowym spółki.
Sinsay rośnie w siłę nie tylko stacjonarnie, ale również w internecie. Serwis Dlahandlu.pl podaje, że aplikacja sieciówki osiągnęła 32 mln pobrań, co oznacza wzrost o 45 proc. rok do roku. Co istotne, około 80 proc. ją instalujących to osoby, które są aktywnymi klientami.
W czwartym kwartale sprzedaż online rosła o 16 proc., a po świętach, gdy spadły temperatury na zewnątrz i ruch w sklepach osłabł, internet notował nawet 30-40 proc. wzrostu.
Sinsay chce dalej rozwijać asortyment. W internecie większą rolę ma zacząć odgrywać kategoria "home". Serwis Dlahandlu.pl podaje, że powstaje nawet specjalny zespół, który ma dbać o tę kategorię. W aplikacji działa już wirtualna przymierzalnia dla kolekcji damskiej, która ma być rozszerzana o kolejne grupy produktowe. Firma wykorzystuje też sztuczną inteligencję (AI) do tworzenia wirtualnych sesji zdjęciowych, automatycznych zdjęć detali i usprawniania procesów sprzedażowych.
Sinsay nadal ma więc dynamicznie się rozwijać. Pod znakiem zapytania pozostają jednak niskie ceny. Konflikt na Bliskim Wschodzie znacząco podniósł notowania ropy naftowej, co ma wpływ na koszt transportu. Poza tym większość syntetycznych ubrań typu poliester i nylon produkowanych jest z ropy. Z wypowiedzi zarządu LPP, jakie padły podczas konferencji prasowej podsumowującej wyniki spółki, wynika, że dostawcy z Chin sygnalizują na razie raczej ograniczone podwyżki, na poziomie 1-2 proc.
Firma, jak relacjonuje serwis Dlahandlu.pl, wyjaśniła, że Sinsay ma dzisiaj wyraźnie większą nadwyżkę marży niż pozostałe brandy grupy. W praktyce może to oznaczać, że zamiast podwyżek, bardziej prawdopodobne mogą być dalsze obniżki cen, jeśli miałyby pobudzić sprzedaż. LPP nie chce budować wzrostu Sinsay na przerzucaniu kosztów na klienta, tylko raczej na skali, sprawniejszej logistyce i lepszym dopasowaniu oferty.