Na ratunek OpenAI ściąga Polaka. Prof. Aleksander Mądry ma pomóc okiełznać AI?

Tylko kilka miesięcy poza OpenAI był prof. Aleksander Mądry. To ekspert od bezpieczeństwa i etyczności systemów opartych o sztuczną inteligencję. Twórcy ChataGPT ściągają Polaka po serii niebezpiecznych włamań dokonanych przez agentów AI.
Aleksander Mądry wraca do OpenAI.
Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Prof. Mądry wraca do OpenAI zaledwie pięć miesięcy po tym, kiedy złożył wypowiedzenie. W tym czasie jednak w świecie AI dużo się wydarzyło - przede wszystkim agenty AI wszystkich największych firm zaczęły włamywać się do wszelkich możliwych usług internetowych, także tych rządowych. 

"Kiedy kilka miesięcy temu odchodziłem [z OpenAI - red.], uważałem, że najważniejszym celem powinno być zwiększanie użyteczności sztucznej inteligencji dla ludzi. Od tamtej pory weszliśmy jednak w nowy etap rozwoju AI - taki, w którym właściwe podejście do kwestii bezpieczeństwa i ochrony w obliczu coraz bardziej zaawansowanych systemów musi stać się absolutnym priorytetem" - napisał prof. Mądry na X.

Aleksander Mądry w OpenAI kierował zespołem Preparedness, stworzonym do testowania najpotężniejszych modeli sztucznej inteligencji pod kątem skrajnych zagrożeń. Gdy pod koniec 2023 r. firma ogłaszała powstanie tej komórki, zapowiadała, że Mądry i jego ludzie zajmą się prześwietlaniem możliwości sztucznej inteligencji, wykrywaniem słabych punktów systemów oraz kontrolowanym symulowaniem ataków na własne oprogramowanie.

Zobacz wideo Bilet lotniczy za 80 zł? "To nie jest normalna cena". Marcin Kubrak w programie "Biznes po godzinach"

Jednak w maju tego roku Mądry ogłosił, że odchodzi z OpenAI, wraca na MIT i chce skupić się na własnym projekcie związanym z tym, jak sztuczna inteligencja zmienia biznes i wpływa na całą gospodarkę.

Kiedy udzielał mi wywiadu we wrześniu tego roku, żartował, że gdy tylko odszedł, OpenAI i inne firmy zaczęły mieć problemy z "wyrywającymi się spod kontroli" agentami AI.

Latem doszło m.in. do najgłośniejszego incydentu, kiedy to agenty OpenAI włamały się do repozytorium danych o sztucznej inteligencji - Hugging Face. Podczas wewnętrznych testów bezpieczeństwa agenty AI wyrwały się z odizolowanego środowiska testowego (tzw. sandboxa). Dążąc do wykonania postawionego zadania, agenty przedostały się do internetu i w poszukiwaniu odpowiedzi włamały się do Hugging Face.

Założyły też coś na kształt swojej kolonii - dyskutowały między sobą, doradzały, pomagały, ale też ostrzegały przed wykryciem ich działalności. 

"W incydencie z Hugging Face niektóre zadania były niemożliwe do wykonania z powodu ludzkiego błędu - człowiek zapomniał dodać konkretny plik. A z punktu widzenia modelu sprawa jest egzystencjalna: całe jego "istnienie" zależy od tego, czy przejdzie test. Zatem co robię, jeśli muszę rozwiązać test, ale nie mam wszystkich narzędzi do tego?" - wyjaśniał dlaczego agenty zdecydowały się tak działać prof. Mądry w rozmowie z Wyborczą.biz.

W sumie tego typu przypadków, kiedy agenty w zaskakujący dla operatorów sposób wykonywały polecenia, w tym roku było co najmniej 1600 - wynika z danych think-tanku Centre for Long-Term Resilience. To wszystkie sytuacje, w których agenty włamywały się do usług publicznych (np. na strony rządu Australii), na stronę siłowni, manipulowały ludźmi lub wysyłały im złośliwe oprogramowanie.

"Osiągnęliśmy punkt, w którym zagrożenia przestały być teorią, a stały się faktem" - mówił miesiąc temu prof. Mądry.

Naukowiec nie precyzuje, na jakie stanowisko wraca do OpenAI, ani czym dokładnie będzie się zajmować. Podał jednak, że będzie pracować z Jakubem Pachockim, czyli głównym naukowcem OpenAI. 

Celowo używamy zwrotu "agenty" AI, zamiast "agenci", by odzwierciedlić to, że nie są ludźmi.

Więcej o: