Pęka bańka na rynku surowców. Pierwsza polska ofiara to JSW

We wtorek akcje Jastrzębskiej Spółki Węglowej potaniały aż o 13 proc. Czym wytłumaczyć działania giełdowych inwestorów?

Wtorek był więcej niż fatalny dla posiadaczy akcji Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Akcje największego w Polsce i w Unii Europejskiej producenta węgla koksowniczego, niezbędnego do produkcji stali, potaniały aż o 13,8 proc. To potężny spadek – rzadko obserwowany w wypadku dużych spółek giełdowych.

Powodów tąpnięcia trzeba szukać w Chinach. Niemal równocześnie w weekend podano informacje o kurczącym się chińskim imporcie i rosnących zapasach rudy żelaza w chińskich portach. Ten pierwszy w kwietniu zmalał aż o blisko 11 proc. w stosunku do danych sprzed roku, a zapasy rudy w Chinach wzrosły do najwyższego poziomu od ponad roku.

Inwestorzy odebrali te informacje jednoznacznie – spowolnienie w Chinach trwa w najlepsze, nie ma co dalej kupować surowców z nadzieją, że w szybkim czasie podrożeją. Trzeba sprzedać kontrakty na rudy żelaza i podążające ich krokiem kontrakty na węgiel koksowniczy – obydwa te surowce są podstawowym surowcem do wytopu stali. Zwłaszcza, że Pekin nie ma specjalnej ochoty na wielką akcję stymulującą całą gospodarkę. Woli bardziej subtelne działania wspierające wybrane sektory.

Węgiel koksowniczy i rudy żelaza zaczęły więc gwałtownie tanieć. I wraz z nimi akcje Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Podobny los dotyka zresztą teraz nie tylko polską spółkę, ale wszystkich liczących się na świecie producentów węgla koksowniczego i firmy zajmujące się wydobyciem rudy żelaza. W poniedziałek np. na nowojorskiej giełdzie akcje Rio Tinto, jednego z największych koncernów surowcowych na świecie, straciły blisko 9 proc.

Bańka pęka po bardzo silnych wzrostach

Możliwe, że aktualne spadki notowań węgla koksowniczego, rudy żelaza i ich producentów – w tym JSW – to dopiero początek większego dramatu. Nadzieje na energiczne działania rządu w Pekinie w walce ze spowolnieniem spowodowały wzrost ceny rud żelaza na globalnym rynku o niemal 100 proc.! – od początku roku do maksimum pod koniec kwietnia.

Podobny rajd cenowy można było zaobserwować na rynku węgla koksowniczego. Od stycznia do 26 kwietnia drożał jak szalony.

Niemniej pięknie było też w wypadku naszej spółki węglowej. Akcje JSW drożały od początku lutego do 2 maja, nie przejmując się ani dramatyczną sytuacją pozostałych polskich spółek węglowych produkujących głównie coraz mniej potrzebny na świecie, a więc bardzo tani, węgiel energetyczny, ani zmianami w zarządzie, ani zawirowaniami politycznymi, ani nawet niedawnym raportem DM PKO, w którym napisano, że dla polskiego górnictwa ten rok może być trudniejszy od poprzedniego.

Niestety, wiele wskazuje na to, że dobre się skończyło. Bańka na rynku surowców do produkcji stali pęka i traci na tym JSW, w pierwszej kolejności najwięcej jej akcjonariusze.

Oczywiście spadki na giełdzie są zawsze nieregularne – jak coś mocno potanieje, to zwykle następnego dnia nieco mniej podrożeje. I dlatego w środę przed południem można było cieszyć się niewielkim, blisko jednoprocentowym, wzrostem cen akcji JSW.

Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce