Brytyjczycy grają twardzieli. Negocjacje handlowe z całym światem, twarde rozmowy z Unią o imigrantach

Marcin Kaczmarczyk
Theresa May, nowa brytyjska premier, w weekend porozmawiała telefonicznie z Malcolmem Turnbullem, jej australijskim odpowiednikiem o przyszłych relacjach pomiędzy obydwoma państwami. Ta rozmowa wpisuje się w nową strategię Brytyjczyków: być lepszym w oczach świata partnerem niż Unia Europejska

Ponoć inicjatorem rozmowy z May był Turnbull. Australijski premier powiedział, że jego kraj chce jak najszybciej rozpocząć rozmowy dotyczące wolnego handlu z Wielką Brytanią. May pomysł bardzo się spodobał. Powiedziała, że to bardzo zachęcające, że jeden z najbliższych międzynarodowych partnerów Londynu już chce negocjować z nim tak ważny dokument.

Pośpiech Australijczyków nie dziwi. Wielka Brytania jest co prawda „tylko” siódmym pod względem wielkości wymiany handlowej partnerem Canberry, ale bardzo dużo znaczy jeżeli chodzi o bezpośrednie inwestycje zagraniczne. W Australii najwięcej inwestują Amerykanie, a po nich już Brytyjczycy. Bez traktatu handlowego po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii bliskie utrzymanie tak bliskich relacji gospodarczych byłoby trudne.

Czytaj też: Brexit straszy recesją, ale Londyn nie tnie wydatków na armię. Wielkie zakupy helikopterów i samolotów.

Rozmowa May z Turnbullem potwierdza nową strategię Zjednoczonego Królestwa związaną z Brexitem i o której wspomniał Liam Fox, nowy minister handlu międzynarodowego. Powiedział, że już kilka krajów spoza Unii Europejskiej spytało Londyn o rozmowy dotyczące nowych traktatów handlowych. On sam znalazł już około tuzina państw gotowych do rozmów o wolnym handlu z Londynem. W rozmowie z dziennikarzem Sunday Times wspomniał przy tym, że już co najmniej kilka ich przedstawicieli powiedziało, że będą zachwyceni wolnym handlem z piątą pod względem wielkości gospodarką świata (czyli Wielką Brytanią), ponieważ oznacza to dla nich brak konieczności negocjowania podobnych warunków z całą Unią Europejską.

Z Unią nie będzie tak dobrze jak dotąd

To wszystko sugeruje, łącznie z utworzeniem nowego ministerstwa handlu międzynarodowego, że Brytyjczycy chcą wynegocjować, jak najwięcej i jak najszybciej traktatów o wolnych handlu z krajami poza Unią Europejską, licząc się być może z tym, że nowe relacje z Unią po jej opuszczeniu niekoniecznie będą tak korzystne jak dotąd.

A zakładają taki scenariusz między innymi dlatego, że nie chcą ustępować Brukseli w kwestiach dotyczących imigracji z unijnych krajów. David Davis, nowy minister ds. wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej powiedział w rozmowie z Mail on Sunday, że imigrantów z Unii już znajdujących się na Wyspach mogą dotknąć ostrzejsze regulacje ich dalszego pobytu, ale dokładnie nie sprecyzował na czym one miałyby polegać. Takie podejście na pewno nie ułatwi rozmów z Unią.

Ale z traktami o wolnym handlu Brytyjczykom też nie będzie łatwo. Negocjuje się je latami. Niedawno podpisany traktat handlowy pomiędzy Australią a Chinami powstał dopiero po 10 latach morderczych negocjacji. W kwietniu Obama powiedział Brytyjczykom, że rozmowy o wolnym handlu z USA z pewnością zajmą dużo czasu. Fox na dniach leci do Stanów Zjednoczonych. Ciekawe, czy Amerykanie mu to przypomną.

Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"