5 powodów, dla których loty samolotem wkrótce będą mniej przyjemne

Lęki przed terrorystami nie są niestety jedynym czynnikiem, który w najbliższej przyszłości będzie obniżał nam komfort podniebnego podróżowania. Jest również kilka innych powodów, dla których lot samolotem wkrótce nie będzie tak komfortowy, jak jeszcze w całkiem nieodległej przeszłości.

 1. Turbulencje

Tuż przed rozpoczęciem długiego sierpniowego weekendu dowiedzieliśmy się o tym, że aż 24 osoby lecące z Bostonu do Sacramento w USA na pokładzie Airbusa A320 linii lotniczych JetBlue trafiły do szpitala po tym, jak samolot wpadł w bardzo silne turbulencje.

- Ludzie wypadli z siedzeń i uderzyli głowami w sufit. To było przerażające - relacjonowała jedna z pasażerek.

Cztery inne osoby z kolei zostały ranne (w tym dwie poważniej), kiedy samolot brytyjskich linii lotniczych Thomson Airways wpadł w silne powietrzne zawirowania w trakcie lotu z Manchesteru do Larnaki na Cyprze z początkiem lipca. A w maju podobne przeżycie spotkało pasażerów samolotu linii Etihad Airways w czasie lotu Abu Zabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich do Indonezji. Aż 30 osób zostało rannych.

Takich "atrakcji" będzie więcej. To efekt zmian globalnego klimatu przez efekt cieplarniany. O prognozowanym wzroście przypadków turbulencji w lotach lotniczych pisał już w 2013 roku między innymi specjalistyczny periodyk Natural Climate Change. Wraz ze wzrostem CO2 w atmosferze może wzrosnąć ich siła (od 10 do 40 proc.) oraz częstotliwość występowania (od 40 do 170 proc.).

Czytaj też: Linie lotnicze tracą przez terrorystów, Brexit i zamach w Turcji.

2. Niektóre loty będą dłuższe

Silniejsze wiatry, niespodziewane burze i inne anomalie pogodowe wydłużą loty lotnicze - zwłaszcza na dłuższych trasach. Również dlatego, że niektóre z nich piloci będą chcieli ominąć.

Wg Paula Wiliamsa, profesora meteorologii z brytyjskiego University of Reading łączny czas lotów nad Atlantykiem wydłuży się w ciągu roku z powodu zmian klimatu o 2 tys. godzin. Będzie to kosztowało przewoźników dodatkowe 22 mln dol.

Turbulencje w samolocie linii JetBlueTurbulencje w samolocie linii JetBlue Rhonda Lynam / AP

3. Strajki pilotów i personelu lotnisk

Ostra konkurencja na rynku lotniczym połączona ze spadkiem zainteresowania lotami spowodowanym zamachami terrorystycznymi i wzrostem globalnych napięć, zmusza przewoźników lotniczych do bardzo rygorystycznej kontroli wszystkich kosztów. Cierpią na tym pracownicy linii oraz szeroko rozumiany personel naziemny. Nie chcą jednak słyszeć o cięciach wynagrodzeń lub etatów i strajkują.

I tak np. niemal 200 tys. pasażerów zostało dotkniętych w różnym stopniu przez strajk personelu Air France na przełomie lipca i sierpnia. Wcześniej piloci francuskich linii lotniczych strajkowali w trakcie Euro 2016.

Pod koniec kwietnia z kolei krótki strajk pracowników służb naziemnych na sześciu najważniejszych niemieckich lotniskach: w Kolonii/Bonn, Monachium, Duesseldorfie, Dortmundzie, Hanowerze i we Frankfurcie nad Menem doprowadził do odwołania 900 z zaplanowanych na jeden dzień 1500 lotów Lufthansy. A nie był to ostatnio jedyny głośny protest w niemieckiej branży lotniczej. Tylko sami piloci Lufthansy strajkowali od wiosny 2014 roku do późnej jesieni ubiegłego roku 13 razy. A pracę przerywali też stewardessy i stewardzi tej linii.

I można być niemal pewnym, że strajków w branży lotniczej będzie jeszcze więcej. Do dłuższych postojów na lotniskach lub anulowania naszych biletów będziemy musieli się przyzwyczaić.

Czytaj też: Aż o 41 proc. spadła z początkiem sezonu liczba zagranicznych turystów wypoczywających w Turcji

4. Standardowe linie równają w dół

Standardy, do których przywykli pasażerowie tanich linii lotniczych w rodzaju dużych ograniczeń w przewozie bagażu, braku jakichkolwiek darmowych poczęstunków w samolocie oraz nienumerowanych miejsc coraz częściej zaczynają być widoczne na pokładach standardowych linii lotniczych. Równają one w dół.

Muszą tak robić, by nie przegrać w walce z konkurencją ze strony Ryanaira i podobnych do niego przewoźników.

Kiedy np. kilka lat temu amerykańskie linie lotnicze Delta wprowadziły nową klasę "Basic Economy" - poniżej ekonomicznej - wielu to komentowało i było rozbawionych. Teraz eksperymentują z tym już inni duzi amerykańscy przewoźnicy.

5. Malutkie toalety

No i na koniec możliwe, że nawet skorzystanie z toalety w samolocie w nieodległej przyszłości będzie mniej komfortowe niż dotąd.

Zarówno Boeing (w wypadku modelu 777), jak i Airbus (dla samolotu A320) zaproponował zmniejszenie rozmiarów toalet na pokładzie, dzięki czemu będzie można wygospodarować więcej miejsca na fotele lub bagaż.

A to zwiększy zyski linii lotniczych. Komfort podróżnych jest mniej ważny. Zresztą sądząc po rosnącej popularności tanich przewoźników i ewolucji zwykłych linii lotniczych wydaje się, że na rynku lotniczym jest już trochę jak w handlu detalicznym. Standard dyskontu odpowiada milionom.

Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"