Brakuje rąk do pracy. Oprócz pensji proponują mieszkanie

Brak rąk do pracy to coraz poważniejszy problem dla korporacji inwestujących w Europie Środkowej. Jeśli nie zostanie rozwiązany, może zagrozić dalszemu napływowi inwestycji do tego regionu - przestrzega Bloomberg.

Liczba nieobsadzonych miejsc pracy zwiększyła się w ciągu minionych dwóch lat niemal we wszystkich krajach UE. Jednak skala zjawiska jest szczególnie duża w państwach Europy Środkowej. W ujęciu procentowym największy wzrost liczby wakatów odnotowano w tym czasie na Łotwie (ponad 230 proc. w porównaniu z pierwszym kwartałem 2014 r.) i w Czechach (ponad 160 proc.). Liczba miejsc pracy czekających na pracowników zwiększyła się o ponad 50 proc. także w Chorwacji, Luksemburgu (to jedyny w czołówce zestawienia kraj „starej” UE), Polsce, Słowenii i Rumunii. Jak twierdzi cytowany przez agencję Bloomberg Robert Bencze z węgierskiego oddziału PricewaterhouseCoopers, dziś inwestorzy rozważający wejście do jednego z krajów regionu, analizę zaczynają od tego, czy będą w stanie znaleźć wystarczającą liczbę osób do pracy.

Firmom poszukującym pracowników zdarza się sięgać po oryginalne rozwiązania. I tak McDonald’s na Węgrzech zachęcał do podjęcia pracy, oferując zamiejscowym pracownikom... darmowe zakwaterowanie. W regionie rosną też płace, zwykle o 4-8 proc. w skali roku w zależności od kraju. Zdecydowanie więcej zyskali tylko pracownicy w Rumunii, gdzie w czerwcu odnotowano wzrost płac aż o 14 proc. rok do roku. Jednak w przypadku szczególnie słabo płatnych zajęć podwyżki bywają nawet większe. Na przykład w czeskich sklepach Lidla zarobki wzrosły niedawno o 25 proc., a na Węgrzech – o 20 proc.

Także w Polsce w dużych sieciach handlowych zarabia się dziś wyraźnie więcej niż przed rokiem. Wiosną płace podniosły i Lidl, i Biedronka. W tej pierwszej sieci pensje najmniej zarabiających kasjerów podniesiono z 2200 zł brutto miesięcznie do 2400 zł brutto, a więc o 9,1 proc. Biedronka zdecydowała się na podobne podwyżki. Od 1. kwietnia wyjściowa płaca pracownika wzrosła z 2000 zł do 2250 zł brutto (a więc o 12,5 proc.), zaś pensja kasjera-sprzedawcy z trzyletnim stażem: z 2200 zł do 2450 zł (czyli o 11,4 proc.). Z kolei Ikea od 1. styczna roku podniosła minimalną stawkę godzinową o 25 proc.: z 12 zł na 15 zł.

Podwyżkami płac można najwyżej podebrać pracowników konkurentom lub zapobiec ich odejściu do firm, które lepiej płacą. Aby znaleźć systemowe rozwiązanie, trzeba zaktywizować osoby trwale bezrobotne. „Możliwości kadrowe polskiego rynku pracy kończą się” – przekonuje w swojej analizie agencja pracy Work Service. Wprawdzie przy rekordowo niskim bezrobociu na poziomie 8,6 proc. bez pracy wciąż pozostaje prawie 1,4 mln osób, jednak problemem jest struktura tego bezrobocia. 57% tej grupy to osoby pozostające bez pracy dłużej niż rok. Im nie wystarczy pomóc w znalezieniu pracy, dodatkowo trzeba ich wesprzeć, by tę pracę utrzymali. - Jednym z kluczowych wyzwań dla polskiej gospodarki w nadchodzących latach będzie skuteczne przywracanie na rynek pracy osób długotrwale pozostających bez zatrudnienia – przekonuje Grzegorz Tokarski, wiceprezes Krajowego Centrum Pracy.