Nowe Ferrari rozeszło się jak świeże bułeczki. Wyprzedał się jeszcze przed prezentacją!

Ferrari sprzedało wszystkie modele nowej wersji LaFerrari z otwartym dachem jeszcze przed oficjalnym debiutem na czwartkowym Paris Moto Show - pomimo ceny w zakresie 1,8-2 mln euro.

 

Włoski producent sportowych samochodów kusił odwiedzających paryskie targi wizją LaFerrari Aperta, która została wyprodukowana zaledwie w 200 egzemplarzach. Dwusiedzeniowa hybryda zwróciła na siebie szczególną uwagę w czasach coraz większego zainteresowania silnikami elektrycznymi. Jest czarna, z czerwonymi akcentami i przypomina o 70. urodzinach Ferrari. Kupujący mają możliwość wyboru pomiędzy miękkim, a twardym - wykonanym z włókien węglowych - dachem. Dostawy samochodów rozpoczną się w następnym kwartale.

Dla menedżera sprzedaży i marketingu Ferrari Enrico Galliery limitowana edycja jest sposobem na nagrodzenie klientów. Zgłoszone zapotrzebowanie trzykrotnie przekroczyło planowaną produkcję. Jednym z kupców został Gordon Ramsey. Z kolei 85-letni kolekcjoner Preston Henn z Florydy pozwał firmę za odmowę sprzedaży egzemplarza pomimo tego, że wpłacił 1 mln dolarów zaliczki. Posiadacz kilku modeli Ferrari, w tym 275 GTB/C Speciale, zażądał 75 tys. dolarów rekompensaty, argumentując, że brak możliwości kupna Aperty zaszkodzi jego reputacji.

W ramach świętowania 70. rocznicy założenia Ferrari, producent zapowiedział też produkcję 350 szytych na miarę supersamochodów, których różnorodne wykończenia mają budzić nostalgię. Także i te pojazdy zostały wyprzedane przed rozpoczęciem produkcji.

Firma zaprezentowała również GTC4 Lusso T, samochód do jazdy dziennej w cenie 230 tys. euro. Jest wyposażony w silnik V8 zamiast standardowego V12. Dzięki takim samochodom Ferrari zamierza zwiększyć sprzedaż z 8 do 9 tys. pojazdów do 2019 r.