Katolik z piątką dzieci ma spore szanse, by zostać francuskim prezydentem. Gotowy do walki ze związkowcami

W pierwszej turze prawyborów we Francji mających wyłonić kandydata na prawicy wygrał, zaskakując wszystkich 62-letni Francois Fillon. Chce silnego eurolandu, sojuszu z Rosją i nie boi się starcia ze związkowcami.
Francois Fillon
POOL / REUTERS / REUTERS

W pierwszej turze prawyborów miał wygrać Alain Juppe z Nicolasem Sarkozy’m. Stało się inaczej. 44,2 proc. głosów zdobył Francois Fillon, czarny koń prawyborów, pokonując zdecydowanie Juppe i Sarkozy’ego. Konkurencji zdobyli odpowiednio 28,4 proc. i 20,7 proc. głosów. W wyborach startowała jeszcze Nathalie Kosciusko-Morizet, kiedyś minister w rządzie Francois Fillona.

Dogrywka, do której przechodzi Fillon i Juppe odbędzie 27 listopada. Jeżeli wygra Fillon, to na czele Francji ma spore szanse stanąć katolik - w przeszłości głosował m.in. przeciwko małżeństwom gejów i wspomaganej medycznie prokreacji dla osób homoseksualnych - i ojciec piątki dzieci o wyrazistych, mocno liberalnych poglądach w kwestiach gospodarczych. Jak na Francję, brzmi to wręcz szokująco.

Sojusz z Rosją w walce z dżihadystami

Fillon jest zdecydowanym zwolennikiem ocieplenia relacji z Rosją. Wychodzi z założenia, że pokój na Starym Kontynencie trzeba budować z Rosjanami. Inaczej się nie da. Rosyjskiego niedźwiedzia nie można specjalnie drażnić - uważa. A tak czynili jego zdaniem Amerykanie i to zanim jeszcze Trump wygrał wybory.

Czytaj więcej: Goldman Sachs, już po wygranej Trumpa, rekomenduje zakup polskich akcji. Będzie można sporo na tym zarobić

Chce zniesienia sankcji gospodarczych za zagarnięcie Krymu przez Rosję i chce przekonać Kreml do wspólnej walki z Zachodem przeciw radykalnym islamistom. Uważa przy tym, że współpraca z Asadem w Syrii jest koniecznością.

W kwestii dżihadystów ma zdecydowane poglądy. Ujawnionych we Francji chce deportować, nie uważa by ci, którzy wyjechali do Państwa Islamskiego i dołączyli do jego oddziałów mieli prawo do powrotu do Francji.

Europa dwóch prędkości. Euroland ma być silny

W przeszłości Fillon, wieloletni poseł i trzykrotnie premier Francji za czasów prezydentury Nicolasa Sarkozy’ego, nie głosował za Unią Walutową. Był też przeciwnikiem unijnej konstytucji z 2005 roku. Dzisiaj chcę pogłębienia relacji w ramach strefy euro, nawet w kierunku tworzenia tutaj pewnych nowych instytucji o dużych uprawnieniach.

Skąd taka zmiana w jego poglądach? To efekt Brexitu. Uważa, że odpowiedzią na niego powinna być właśnie głębsza integracja eurolandu.

Czytaj więcej: Włoski Ruch Pięciu Gwiazd, który może wygrać wybory we Włoszech, jest zdecydowanym przeciwnikiem euro. Co to znaczy dla eurolandu? 

Dla związkowców szybka terapia szokowa

Francois Fillon jest przekonany, że Francja potrzebuje reform gospodarczych. Bolesnych społecznie, ale jego zdaniem niezbędnych, by wyrwać francuską gospodarkę ze stagnacji.

Konieczne jego zdaniem będzie wydłużenie limitu czasu pracy w tygodniu, podniesienie wieku emerytalnego oraz obcięcie niektórych benefitów otrzymywanych przez przesadną armię francuskich urzędników.

Oczywiście te zmiany wywołają masowe protesty społeczne zorganizowane przez silne francuskie centrale związkowe. Fillon chce więc je przeprowadzić szybko, zaraz po wygranych wyborach prezydenckich.

I faktycznie na razie ma spore szanse, by wygrać. Wstępne sondaże sprzed kilku tygodni mówiły, że w starciu z Marine Le Pen, kandydatką Frontu Narodowego, wygra z dużą przewagą głosów. Teraz Fillon wydaje się asem wyciągniętym przez prawicę z rękawa - jest zdecydowanie bardziej lubianym i cenionym politykiem od mocno skompromitowanego Sarkozy’ego i wiekowego Juppe.

Front Narodowy, mimo Brexitu, wygranej Trumpa i całkiem możliwej przegranej premiera Włoch w nadchodzącym referendum konstytucyjnym, nagle może mieć do pokonania bardzo silnego i zdecydowanego kandydata.

Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce" 

Więcej o: