Donald Trump po raz pierwszy od objęcia urzędu skontaktował się z przywódcą Chin. Wcześniej rozmawiał z 18 innymi światowymi liderami - telefonicznie lub osobiście. W krótkim oświadczeniu Białego Domu można przeczytać, że Donald Trump podziękował prezydentowi Xi za notę z gratulacjami z powodu inauguracji i złożył Chińczykom życzenia z okazji chińskiego nowego roku. W komunikacie napisano też, że "Prezydent Trump oświadczył, że z niecierpliwością oczekuje współpracy z Prezydentem Xi, by rozwinąć konstruktywną współpracę, z pożytkiem zarówno dla Stanów Zjednoczonych, jak i Chin".
Na spotkaniu z dziennikarzami rzecznik chińskiego MSZ oświadczył, że Chiny "chcą współpracować ze Stanami Zjednoczonymi zgodnie z zasadami unikania konfrontacji, wzajemnego szacunku i wspólnych korzyści, by promować współpracę, kontrolować spory oraz na silnych i stabilnych fundamentach wspierać rozwój relacji Chiny-USA". Zapytany, czy to, że Trump do Xi wysłał tylko list nie jest afrontem, rzecznik odpowiedział, że "takiego rodzaju uwagi są bezsensowne". Powtórzył też, że Chiny i USA od czasu objęcia przez Trumpa urzędu pozostają w "bliskiej komunikacji" a jedynym słusznym wyborem jest współpraca.
Tak naprawdę, Chinom taka forma komunikacji może być na razie na rękę. Jak podaje Reuters, powołując się na źródła dyplomatyczne w Pekinie, Chińczycy obawiali się, że rozmowa telefoniczna między Xi a Trumpem może nie wyjść najlepiej, a szczegóły na ten temat wyciekną do mediów. W konsekwencji chiński lider mógłby zostać upokorzony. Te obawy pojawiły się po tym, jak w ubiegłym tygodniu Washington Post opublikował rozmowę Trumpa z premierem Australii. Z materiału wynikało, że była ona burzliwa i amerykański prezydent zakończył ją wcześniej, niż planowano.
Chiny to druga największa po USA gospodarka świata. Są też największym partnerem handlowym Stanów Zjednoczonych. W 2016 roku Amerykanie wysłali do Chin towary za 115,775 mld dolarów. A importowali stamtąd towary o wartości 462,813 mld dolarów. To oznacza, że USA miały z Chinami deficyt handlowy w wysokości 347,038 mld dolarów. Właśnie ten deficyt bardzo nie podoba się Donaldowi Trumpowi, który jeszcze w trakcie kampanii zapowiadał, że go zmniejszy, by miejsca pracy nie uciekały za granicę.
Czytaj też: Chiny na wojnie walutowej wydały już prawie bilion dolarów. Takie działania nie podobają się Donaldowi Trumpowi
Trump zarzucał też Chińczykom, że manipulują kursem swojej waluty tak, by zwiększyć opłacalność eksportu i zapowiedział wprowadzenie wysokich podatków na chińskie towary. Jego doradca, Peter Navarro, zaproponował, by było to aż 45 proc. Gdyby do tego doszło, oba kraje zapewne rozpoczęłyby wojnę handlową.
Zobacz także: Donald Trump nie próżnuje. Odkąd został prezydentem podjął wiele kontrowersyjnych decyzji