Ostatnio o redukcji przestrzeni w kabinach maszyn poinformowały linie American Airlines. Przestrzeń na nogi pomiędzy fotelami w klasie ekonomicznej nowych samolotów Boeing 737 Max zostanie zmniejszona z 31 do 29 cali (79 cm do 74 cm).
Tym samym amerykański tradycyjny przewoźnik zbliży się w tym względzie do swoich tanich konkurentów. Przykładowo Spirit Airlines oferuje pasażerom na nogi 28 cali.
Intencje linii są jasne. Im więcej pasażerów na pokładzie przy w zasadzie identycznych kosztach paliwa, załogi i utrzymania samolotu, tym większe zyski.
W tego typu oszczędnościach firmy muszą jednak uważać, przestrzeń na nogi to jeden z najważniejszych czynników, na który zwracają uwagę pasażerowie, zwłaszcza na rozwiniętych rynkach.
Josh Freed, rzecznik prasowy American Airlines uspokaja, że zmiany nie wpłyną na komfort podróżowania. - Ludzie koncentrują się na liczbach, ale dobrze zaprojektowane fotele lepiej wykorzystują przestrzeń - zaznacza.
Innego zdania jest Gary Leff, bloger z Travelfromthewing.com: - Linie wprowadziły więcej foteli, które mają do tego mniej obicia. Nie jest to dla klientów komfortowe, oznacza mniej miejsca na nogi i niewygodne fotele.
American Airlines nie są pierwszą linią, która wprowadza podobne oszczędności. Na początku 2016 roku flotę Lufthansy zasilił pierwszy samolot Airbus A320 neo. Zamontowano w nim 180 miejsc, o 12 więcej, niż w maszynach A320 wcześniejszej generacji, latających w barwach niemieckiego przewoźnika.
Media podkreślały wówczas, że to pierwszy przypadek, kiedy w samolotach tradycyjnego przewoźnika rzędy foteli ustawione są w odległości 28-29 cali (71-74 cm). Porównywano to z Ryanairem, oferującym pasażerom 30 cali.
Sposób na oszczędności znaleźli także przewoźnicy korzystający z samolotów szerokokadłubowych. W ostatnich latach wiele dyskutowało się o tym, jaki wpływ na komfort latania wywiera dostawienie dodatkowego, dziesiątego fotela w rzędzie w boeingach 777. Według informacji producenta już ponad 50 proc. dostaw 777 to maszyny z 10 fotelami w rzędzie.
***