Poprawa ściągalności? "Wystraszyli się tylko uczciwi podatnicy". Skarbówka dryfuje

Piotr Skwirowski
Chaos w skarbówce trwa w najlepsze. Urzędnicy nie wiedzą czy dostaną oferty pracy w Krajowej Administracji Skarbowej, nie wiedzą ile będą zarabiać, część z nich nie przychodzi do pracy. - Te duże wpływy z podatków to zasługa zmiany zasad księgowania i zastraszania uczciwych podatników przez Ziobrę i Morawieckiego - mówi nasz informator, pracownik skarbówki

Z początkiem marca ruszyła wielka reforma administracji skarbowej w Polsce. W miejsce działających dotąd obok siebie urzędów skarbowych, kontroli skarbowej i służby celnej powstała Krajowa Administracja Skarbowa. Miała scalić całą skarbówkę w jeden sprawnie działający mechanizm. Po prawie dwóch miesiącach od startu reformy bałagan w KAS trwa. Ba, wydaje się, że przybiera na sile. Część pracowników nie dostało dotąd ofert pracy. Jeśli nie będzie ich do końca miesiąca, będzie to oznaczać, że ich dotychczasowe umowy wygasną za trzy miesiące. Z końcem sierpnia po prostu stracą pracę.
Czystka kadrowa w skarbówce?

- Równia pochyła się zaczyna. Ludzie odchodzą. W we wrześniu będzie brakowało od 5 do 10 pracowników w każdym urzędzie skarbowym i urzędzie celno-skarbowym. Zobaczy pan. U mnie z kontroli odejdą cztery osoby i nikt nie przyjdzie - mówi nasz informator.
Według niego pracownicy skarbówki nie mają motywacji do pracy. - Te duże wpływy z podatków to w tej sytuacji zasługa zmiany zasad księgowania i zastraszania uczciwych podatników przez Ziobrę i Morawieckiego. Podatnik boi się wykazywać koszty, aby nie mieć kontroli, bo coś znajdą - opowiada nasz rozmówca. - Od września zacznie się masakra. Nawet wcześniej, bo ludzie zaczną brać zaległe urlopy - wieszczy. 
Tymczasem ofert pracy nie dostają m.in. urzędnicy, którzy zbliżają się do emerytury. Także ci, w przedemerytalnym okresie ochronnym. - Nie dostają propozycji pracownicy, którzy pracowali w skarbówce przed 89 r. Niektórym brakuje dwa miesiące do emerytury - mówi nasz informator. Problemy mają nawet urzędniczki w ciąży, którym w normalnej sytuacji też należy się ochrona przed zwolnieniem.
Wywiąż się z obietnic, czyli związkowiec pisze do ministra

List do szefa KAS, wiceministra finansów napisał szef Związku Zawodowego Celnicy PL Sławomir Siwy. Wzywa ministra do spełnienia obietnic. Przypomina, że min. Banaś publicznie obiecywał, iż „dotychczasowi pracownicy oraz funkcjonariusze znajdą zatrudnienie w nowej strukturze KAS, z wyjątkiem tych osób, które przejdą na przysługujące im emerytury". Zapowiadał, że propozycji pracy nie dostaną tylko osoby, które były zatrudnione albo pełniły służbę w organach bezpieczeństwa państwa w czasach PRL. Minister zapewniał też, że „po reformie urzędnicy nie stracą finansowo".

- Rzeczywistość weryfikuje jednak powyższe - napisał do ministra szef ZZ Celnicy PL. Wylicza, że ofert pracy nie dostają liczni urzędnicy, nie tylko współpracownicy służb z czasów PRL. Ponadto pensje wielu z tych, którzy dostali nowe propozycje pracy, zostały obniżone. Do tego część pracowników, którzy do tej pory nosili mundury i w związku z tym, przysługiwały im przywileje zarezerwowane dla pracowników mundurowych, jest teraz - jak to określił Sławomir Siwy - ucywilniana, w taki sposób, że tracą nie tylko prestiż, ale też część uposażenia. W tym ostatnim przypadku chodzi o celników. Nowe oferty pracy przenoszą ich często z granicy do pracy biurowej, np. w archiwach. - Część celników w tej sytuacji w ogóle nie przychodzi do pracy - potwierdza nasz informator.

- Oczekujemy zapowiadanych przez pana ministra kroków, a w szczególności rzetelne uwzględnienie argumentów wszystkich odwołujących się funkcjonariuszy i wyciągnięcie konsekwencji tam, gdzie zostało naruszone prawo lub interes publiczny - napisał do min. Banasia przewodniczący Siwy. 
Urzędnicy krzywo patrzą na siebie

To jednak nie koniec problemów. Rosną bowiem animozje pomiędzy dotychczasowymi pracownikami urzędów skarbowych, urzędów kontroli skarbowej i celnikami. Pisaliśmy już o tym, że na własnych forach internetowych urzędnicy obrażają się wzajemnie. Skarbowcy, czyli ci z US i UKS, nazywają celników „cwelusiami”. Drudzy, odgryzają się skarbowcom „srarbowcami”. Wszystko przez to, że do tej pory celnicy byli swego rodzaju elitą. Albo za taką chcieli się uważać. Mieli mundury. I nieco wyższe pensje niż skarbowcy.

- Niektóre Związki Zawodowe działające w US z pretensjami odnoszą się do tego, że celnicy, którym brutalnie został odebrany mundur i zostali przeniesieni do US, zachowują dotychczasowe uposażenia, które są wyższe. To samo dotyczy pracowników UKS. Podsycają animozje i podziały w środowisku zawodowym KAS. Tak jakby współpracowali z MF, któremu bardzo zależy aby stosować tę właśnie starą metodę "dziel i rządź" - napisał w liście skierowanym do urzędników Sławomir Siwy. - Problem różnicy wynagrodzeń przy wykonywaniu podobnych zadań był patologią w Służbie Celnej i był patologią w US i IS przed KAS. I będzie niestety patologią w KAS - dodaje.

Obiecuje przy tym walkę Związku Zawodowego Celnicy PL o wyrównanie płac w skarbówce. Ma to być jednak równanie w górę. - Równanie w dół nic nikomu nie da. Zapewniam was, że to zły kierunek i z góry skazany na porażkę nas wszystkich - pisze Siwy.

Strajk? Mało prawdopodobny

Tymczasem część pracowników skarbówki, na forum Skarbowcy.pl zastanawia się nad zorganizowaniem strajku. Ich zdaniem taki strajk mógłby przynieść dobre dla nich efekty, zmusiłby do ustępstw kierownictwo resortu finansów, bo pod znakiem zapytania stawiałby sukces w walce o dodatkowe wpływy z podatków do budżetu państwa.

Przeważają jednak głosy sceptyczne. Wszystko z powodu głębokich podziałów wśród urzędników. Gdy w zeszłym roku celnicy protestowali, także na ulicach Warszawy, przeciwko reformie KAS i utracie przywilejów, skarbowcy ich nie wsparli. Nie wyszli z celnikami na ulice. Nie chcieli słyszeć o strajku. Teraz skarbowcy są przekonani, że ich ewentualnego strajku nie wesprą celnicy. Zdaje się temu przeczyć Sławomir Siwy. W swoim liście zapowiada walkę o to, by promil tego co dzięki pracy skarbowców uda się ściągnąć do budżetu na skutek uszczelnienia systemu podatkowego, szedł na premie motywacyjne i szkolenia pracowników. - Bądźmy razem, a zwyciężymy - pisze szef ZZ Celnicy PL.

Co z tą ściągalnością?

Tymczasem szef resortu finansów, wicepremier Mateusz Morawiecki, już chwali się efektami walki o poprawę ściągalności podatków. Twierdzi, że duża część dodatkowych wpływów budżetu z podatków, głównie z VAT, to zasługa uszczelnienia systemu podatkowego. Część ekspertów powątpiewa. Twierdzą, że w głównej mierze przyczyniły się do tego sztuczki księgowe, które zastosowało Ministerstwo Finansów. Do tego doszły zmiany zasad rozliczania podatków i wstrzymywanie zwrotu VAT należnego firmom.