W turystyce właśnie następuje przesilenie. Popularne miasta chcą ograniczyć liczbę turystów

Turystyka rozwija się w bardzo szybkim tempie. W ciągu ostatnich lat liczba osób podróżujących do innych krajów wzrosła ponad dwukrotnie. Mieszkańcy najbardziej atrakcyjnych ośrodków turystycznych mają już tego powyżej uszu.

W roku 1997 liczba osób opuszczających swój kraj w celach wypoczynkowych wynosiła globalnie mniej niż 0,6 mld. Aktualnie przekracza 1,2 mld i ciągle rośnie – wynika z danych Światowej Organizacji Turystyki.

Z jednej strony rozwój branży jest niewątpliwie dobrą wiadomością dla właścicieli hoteli i restauracji. Z drugiej – turystyczne miejscowości są nie tylko atrakcjami, ale też domem dla zwykłych mieszkańców, którzy muszą swoje życie podporządkowywać przyjezdnym.

Najbardziej wyraźnym przykładem jest Wenecja, której liczba mieszkańców systematycznie spada. W 1951 r. liczba mieszkańców wynosiła 174 tys., a w 2015 – 56 tys. Według szacunków rocznie zmniejsza się o ok. 1 tys. W ostatnim czasie władze Wenecji zapowiedziały wprowadzenie nowych regulacji. Prowadzone jest eksperymentalne liczenie turystów, przybywających codziennie nad Canal Grande. Rozważana jest też możliwość ograniczenia napływu zwiedzających. Na początku czerwca wprowadzono rozporządzenie, według którego zahamowano powstawanie kolejnych hoteli i pensjonatów.

Podobne kroki podejmuje Bacelona. W centrum miasta, wprowadzono zakaz otwierania nowych punktów hotelarskich. Jeśli jakiś istniejący już hotel (czy inna placówka udostępniająca możliwość nocowania) zakończy działalność, żaden inny podmiot nie będzie mógł wejść na jego miejsce. Co więcej, władze planują przeznaczyć podatki z turystyki na usługi dla mieszkańców zamiast na promocję miasta.

Wzrost liczby turystów zaskoczył też mieszkańców chorwackiego Dubrownika. Choć miasto jest znanym kierunkiem wczasowym, w ostatnich latach jego popularność przerosła oczekiwania – głównie za sprawą serialu „Gra o Tron”, którego wiele scen nagrano właśnie w Dubrowniku. W zeszłym roku wprowadzono limit odwiedzających starówkę do 8 tys. osób dziennie. Mimo to liczba przyjezdnych zwiększyła się o 10 proc.

Zainstalowano więc specjalne kamery, które mają liczyć przybywających turystów. Burmistrz Mato Franković uważa też, że limity powinny być jeszcze bardziej restrykcyjne i w ciągu dwóch lat zostaną obniżone do 4 tysięcy.

Wenecja, Dubrownik czy Barcelona to jednak tak naprawdę wierzchołek góry lodowej. Nawet Amsterdam zaczął zachęcać turystów do schodzenia z utartych ścieżek, proponując trasy rowerowe na przedmieściach i rezerwowanie tam noclegów. Praga zatrudnia specjalne patrole, które po 22.00 upominają przyjezdnych o przestrzeganie ciszy nocnej.

Choć branża turystyczna niewątpliwie daje pracę i pieniądze wielu mieszkańcom, należy zrozumieć tych, którzy nie chcą, by ich sąsiedztwo na pół roku zmieniało się w rozrywkowy park tematyczny.