Zakaz handlu w drugą i czwartą niedzielę miesiąca. "Solidarność" zaproponuje także wolne soboty?

Decyzja już zapadła i od stycznia 2018 r. dozwolony będzie handel tylko w co drugą niedzielę - informował w środę poseł PiS Janusz Śniadek. W czwartek uściślił - ograniczenie handlu będzie obowiązywało w każdą drugą i czwartą niedzielę miesiąca. Tymczasem "Solidarność" zapowiada, że jeśli posłowie pozwolą na handel w niektóre niedziele, to oni zaproponują zakaz handlu także w co drugą sobotę.

- Zaczynamy procedowanie tej ustawy. W tej chwili jest decyzja, że pójdziemy w stronę złotego środka. Co druga niedziela będzie z zakazem handlu - mówił w środę radiu TOK FM Janusz Śniadek, poseł PiS i szef sejmowej podkomisji ds. rynku pracy. W czwartek podczas posiedzenia sejmowej podkomisji Sniadek uściślił, że ograniczenie handlu obowiązywać będzie w każdą drugą i czwartą niedzielę w miesiącu.

Na razie jednak są tylko słowa - żadnego oficjalnego projektu poprawek do ustawy leżącej już od dobrych kilku miesięcy w Sejmie, jeszcze nie ma. Nie wiadomo, jakie dokładnie wyjątki będą od powszechnego zakazu handlu. Podczas czwartkowego posiedzenia podkomisji doszło wyłącznie do ogólnej dyskusji na temat handlu w niedziele. Dopiero na kolejnym posiedzeniu (11 października) podkomisja ma zająć się poprawkami, tym samym kończąc swoją pracę.

PiS ma problem

O żadnym „złotym środku”, o którym mówił Śniadek zapowiadając handel w co drugą niedzielę, nie chce jednak słyszeć NSZZ „Solidarność”, której wszak do 2010 r. Śniadek szefował. To właśnie „Solidarność” jest autorem obecnego projektu ustawy. - Posłowie PiS wielokrotnie zgłaszali pomysły ograniczenia handlu w niedzielę, gdy byli w opozycji. Wtedy ich projekty lądowały w koszu. Teraz rządzą i będą mieli okazję udowodnić, że nie są hipokrytami - komentuje w Money.pl Alfred Bujara, przewodniczący handlowej "Solidarności".

Bujara zdradza także plan związku, jeśli posłowie będą upierać się przy zakazie handlu tylko w co drugą niedzielę, a nie w każdą. Otóż w takiej sytuacji „Solidarność” zaproponuje, aby zakaz handlu dotyczył w miesiącu dwóch niedziel oraz… dwóch sobót.

W którą stronę pójść?

Związkowcom w którymś momencie może skończyć się cierpliwość. Gdy niemal rok temu składali projekt ustawy zakładający całkowity zakaz niedzielnego handlu („Solidarność” zebrała też pod nim ponad pół miliona podpisów obywateli), wydawało się, że jego przyjęcie będzie formalnością. Prace jednak bardzo się dłużą, koncepcje się zmieniają, a jak widać - na wierzch zaczyna wypływać wersja wicepremiera Mateusza Morawieckiego, aby na razie handel zakaz w dwie niedziele w miesiącu i obserwować wpływ tej decyzji na rynek i konsumpcję.

Bujara już w grudniu zeszłego roku mówił, że „jeżeli prace nad zakazem handlu w niedzielę nie ruszą z miejsca, zaczniemy działać”. „Nasza cierpliwość powoli się kończy” - to z kolei czerwcowe słowa szefa „S” Piotra Dudy. I choć Bujara w rozmowie z money.pl mówi, że na rozmowy o protestach jest za wcześnie, to PiS w kwestii zakazu handlu jest między młotem a kowadłem.

Z jednej strony ma „Solidarność” (ale w sumie i własnych posłów wypominających odejście od obietnicy wyborczej), ale z drugiej przedsiębiorców uskarżających się, że brak decyzji rządu utrudnia im inwestowanie, i ostrzegających, że tysiące pracowników może stracić pracę w handlu. O tym, że zakaz handlu w niedzielę może utrudnić kupno paliwa, pisał nawet prezes PKN Orlen. Wojciech Jasiński zapowiadał, że przez to musiałby zamknąć ponad połowę stacji paliw przy autostradach i drogach ekspresowych, i więcej niż co trzecią przy pozostałych trasach.

***