"Mission impossible", czyli wyzwania gospodarcze przed rządem premiera Morawieckiego

Piotr Skwirowski
Wydaje się, że Mateusz Morawiecki przejmuje stery w rządzie w idealnym momencie: gospodarka kwitnie, a wysokie poparcie w sondażach i słabość opozycji gwarantują PiS spokojne rządzenie. Ale to tylko pozory.

Przed premierem Mateuszem Morawieckim arcytrudne zadanie. Będzie musiał pogodzić to, czego na zdrowy rozsądek pogodzić się nie da: forsowane przez szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego reformy, które prowadzą do faktycznej zmiany ustroju w naszym kraju oraz poprawę klimatu inwestycyjnego i wizerunku Polski w świecie.

Nasza gospodarka wygląda dziś naprawdę dobrze. Wzrost gospodarczy sięga niemal 5 proc. Kwitnie konsumpcja, zupełnie nieźle wygląda eksport. Mamy rekordowo niskie bezrobocie. Tak, duża w tym zasługa dobrej koniunktury w gospodarce światowej, poprawy sytuacji w strefie euro i u naszych najważniejszych partnerów handlowych, ale w polityce po prostu warto mieć szczęście. I PiS je ma. Zarówno za poprzednich rządów, jak i teraz. Wtedy zaprzepaścił swoją szansę. Teraz też jej nie pomaga.

Czy zmieni to Mateusz Morawiecki?

Andrzej Duda, Beata Szydło, Jarosław Kaczyński i Witold WaszczykowskiAndrzej Duda, Beata Szydło, Jarosław Kaczyński i Witold Waszczykowski fot. Sławomir Kamiński/ Agencja Gazeta / grafika Marta Kondrusik/ Gazeta.pl

1) Wizerunek Polski w świecie

Co tu dużo mówić. Przez dwa lata rządów PiS wizerunek Polski w świecie poleciał na łeb na szyję. Nic tu nie pomoże zaklinanie rzeczywistości i opowieści o wstawaniu z kolan. Z prymusa na europejskich salonach, spadliśmy do roli niesfornego dziecka, którego wszyscy mają dosyć i najchętniej wystawiliby je za drzwi. Dość powiedzieć, że odwołanie Beaty Szydło prezes Kaczyński miał tłumaczyć skomplikowaną sytuacją międzynarodową.

Jest skomplikowana. Nikt nas nie słucha, nikt nie traktuje nas poważnie, mamy trudności z zawieraniem sojuszy, niezbędnych w skutecznej polityce europejskiej i światowej. Ale unijna procedura kontroli praworządności wszczęta wobec Polski nie wzięła się znikąd. Świat widzi to co dzieje się wokół polskiego wymiaru sprawiedliwości i mediów. I będzie interweniować. Nie pomagają nam ciągłe spory, choćby takie jak ten związany z wycinką Puszczy Białowieskiej.

Czy premier Morawiecki ma szansę to wyciszyć? Wątpliwe. Sam wizerunek w miarę młodego, prężnego eksperta od spraw gospodarczych, dawniej związanego z sektorem bankowym, to za mało. O ile sprawę Puszczy da się pewnie zamknąć w miarę prostym ruchem, poprzez rzeczywiste wstrzymanie wycinki i zmianę ministra środowiska, to już tego co dzieje się wokół sądów tak łatwo nie zatuszujemy. PiS i jego szef, ani myślą cofnąć się tu choćby o krok. Mateusz Morawiecki raczej ich nie powstrzyma.

wicepremier Mateusz Morawiecki w Fabryce wagonów Bombardierwicepremier Mateusz Morawiecki w Fabryce wagonów Bombardier KORNELIA GŁOWACKA-WOLF

2) Klimat inwestycyjny i konstytucja dla biznesu

Brak inwestycji to w tej chwili największa bolączka naszej gospodarki. Brakuje zwłaszcza inwestycji prywatnych, które spadły do poziomu najniższego od lat. To wyzwanie dla nowego premiera. Firmy mają pieniądze, ale nie chcą ich wydawać na inwestycje. Powstrzymuje je to co dzieje się w polityce i klimat wokół Polski.

Zamach na niezależność sądownictwa, nieprzewidywalność sytuacji politycznej, to nie są warunki sprzyjające inwestycjom. Ale przedsiębiorcy zwracają też uwagę na niestabilność przepisów. Na uchwalanie nowych ustaw w ekspresowym tempie, z dnia na dzień, bez konsultacji. Na rosnącą restrykcyjność przepisów, które uderzają nie tylko w oszustów uchylających się od płacenia podatków, czy próbujących je wyłudzić z kasy państwa, ale też w uczciwych podatników. Tu Mateusz Morawiecki może sporo poprawić, choć z drugiej strony musi walczyć o dalszą poprawę ściągalności podatków, bo budżet potrzebuje pieniędzy na pokrycie rozdętych do granic wytrzymałości wydatków m.in. na programy 500+, Mieszkanie+, czy obniżenie wieku emerytalnego.

Do tej pory Morawiecki tkwił w sytuacji schizofrenicznej. Z jednej strony, jako szef resortu rozwoju, przygotowywał bardzo wyczekiwaną przez przedsiębiorców Konstytucję dla Biznesu z zasadą domniemania niewinności podatników czy ich prawem do błędu. Z drugiej, jako szef resortu finansów, dokręcał im śrubę, by wydusić jak najwięcej pieniędzy z podatków. Jako szef rządu wcale nie będzie miał łatwiej.

Flagi Polski i Unii EuropejskiejFlagi Polski i Unii Europejskiej JĘDRZEJ WOJNAR

3) Pieniądze unijne

Ich wydatkowanie ciągle idzie słabo. O ile jeszcze o inwestycje centralne możemy być w miarę spokojni, to już po stronie samorządów, a zwłaszcza przedsiębiorstw prywatnych, jest gorzej. To m.in. stąd bierze się nadspodziewanie dobra sytuacja tegorocznego budżetu państwa. Wydatki są niższe od planu, bo mniej niż się spodziewał rząd wydają samorządy. A wydają mniej, bo ślimaczy się start inwestycji współfinansowanych z pieniędzy unijnych.

Na lata 2014-20 Polska dostała z budżetu UE 82,5 mld euro, czyli około 354 mld zł w ramach polityki spójności. Do tej pory zakontraktowano, czyli podpisano umowy na wykorzystanie 131,45 mld zł. Problem w tym, że realnie wypłacono z tego 28 mld zł. To zaledwie 8 proc. całej przyznanej nam kwoty. Eksperci od spraw wykorzystania pieniędzy unijnych zaczynają się obawiać, że części funduszy z UE nie zdołamy wykorzystać.

W czasach rządów PO-PSL na każdym posiedzeniu rządu była szczegółowa informacja o poziomie wykorzystania unijnych euro i zaawansowaniu realizacji inwestycji współfinansowanych przy ich udziale. Teraz tego nie ma. To kolejne wyzwanie dla  Morawieckiego. Ściśle zresztą związane z poprawą klimatu inwestycyjnego w Polsce.

Wicepremier Mateusz Morawiecki podczas symbolicznego rozpoczecia inwestycji w ramach programu 'Mieszkanie Plus' w GdyniWicepremier Mateusz Morawiecki podczas symbolicznego rozpoczecia inwestycji w ramach programu 'Mieszkanie Plus' w Gdyni Fot. Jan Rusek / Agencja Gazeta

4) Niedobory na rynku pracy

Kolejne potężne wyzwanie dla nowego szefa rządu, to sytuacja na rynku pracy. Z jednej strony mamy rekordowo niskie bezrobocie i rosnące płace, z drugiej jednak coraz więcej firm sygnalizuje problemy ze znalezieniem pracowników. Rynkowi pracy szkodzi demografia i starzenie się polskiego społeczeństwa. Dodatkowych kłopotów przysporzyło mu obniżenie przez wieku emerytalnego. To oznacza mniej osób pracujących i wyższe wydatki na emerytury. Wszyscy wokół nas wiek emerytalny podnoszą PiS postanowił pójść swoją drogą. I trudno sobie wyobrazić, by Mateusz Morawiecki skutecznie przeciwstawił się tej polityce. O powrocie do wyższego wieku emerytalnego nie ma mowy.

W tej sytuacji Morawiecki, jako nowy szef rządu, ma dwa wyjścia. Może stwarzać zachęty do pozostawania osób w wieku emerytalnym jak najdłużej na rynku pracy. Może się też zwrócić w stronę pracowników z zagranicy, choćby upraszczając procedury ich zatrudniania. Według ekspertów w Polsce jest już milion Ukraińców. Jednak, żeby zasypać dziurę na naszym rynku pracy, w najbliższych latach będziemy potrzebowali kolejnego miliona, a nawet dwóch. Eksperci mówią, że powoli musimy zacząć się oswajać z myślą przyjmowania pracowników z innych kierunków świata. Rząd Beaty Szydło temu oswajaniu z pewnością się nie przysłużył.

Konferencja ministra Mateusza Morawieckiego poświęcona przyszłosci emerytur i OFE, Warszawa 04.07.2016Konferencja ministra Mateusza Morawieckiego poświęcona przyszłosci emerytur i OFE, Warszawa 04.07.2016 Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

5) Przygotowanie finansów na kryzys

Na razie gospodarka światowa, a w ślad za nią także polska, przeżywa okres rozkwitu. Ale to nie będzie trwać wiecznie. Eksperci przypominają, że gospodarka przeżywa cykle koniunkturalne. Mamy w niej górki i dołki. Po dobrej koniunkturze, przyjdzie jej pogorszenie. Tego możemy być pewni. Nie wiadomo kiedy, ale przyjdzie. Dlatego powinniśmy się na nie szykować. Powinniśmy stabilizować finanse państwa.

Ekonomiści zgodnie podkreślają, że najlepszym do tego momentem jest czas dobrej koniunktury. Łatwiej wtedy ograniczać wydatki, redukować deficyty, szykować sobie poduszkę bezpieczeństwa na gorsze czasy. Wiele krajów UE notuje dziś nadwyżki w swoich budżetach. U nas tak niestety nie jest. Rok zakończymy znów z deficytem w budżecie liczonym najpewniej w dziesiątkach miliardów złotych. Deficyt sektora finansów publicznych, gdyby nie kulejące inwestycje samorządów, również byłby wysoki i balansowałby na dopuszczalnej w UE granicy 3 proc. PKB. Szybko rośnie dług publiczny, który przekroczył już bilion złotych.

Rząd odpowiada na to... gwałtownie zwiększonymi wydatkami. Przede wszystkim socjalnymi na wspomniane już programy 500+, Mieszkanie+ czy na obniżenie wieku emerytalnego. Skąd weźmie pieniądze na ich sfinansowanie w razie pogorszenia koniunktury? Ekonomiści nie mają wątpliwości: z podniesienia podatków. Czy premier Morawiecki może temu zapobiec? Wątpliwe. Propozycji cięć wydatków nie widać.

Wicepremier Mateusz Morawiecki podczas Komisji GospodarkiWicepremier Mateusz Morawiecki podczas Komisji Gospodarki Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

6) Euro albo przedsionek UE 

Euro. Wydawałoby się, że to temat w Polsce już zapomniany, odłożony w kąt. Tak jednak nie jest. W UE rośnie potrzeba dalszej integracji. Wokół euro. Jądrem Unii mają być kraje strefy euro. Pozostając na zewnątrz, skazujemy się na marginalizację. Do tej pory PiS budował jednak wokół euro klimat, co tu dużo mówić, nieprzyjazny. Rezygnację ze złotego zrównywał z utratą suwerenności. Czy Mateusz Morawiecki może tu coś zmienić? Rozpocząć dyskusję o przyjęciu euro w Polsce, wyznaczyć strategię i terminy wejścia do euro strefy? Wątpliwe.

KWicepremier Matusz Morawiecki podczas wizyty w hali montazowej firmy MEDCOMKWicepremier Matusz Morawiecki podczas wizyty w hali montazowej firmy MEDCOM Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

7) Strategia Morawieckiego 

Tu powinno być łatwiej. Nakreślona przez Mateuszem Morawieckim wizja rozwoju Polski w następnych latach powinna teraz zacząć nabierać rumieńców. Jej realizacja, z Morawieckim u sterów rządu, powinna nabrać tempa. Krytycy „Strategii na rzecz odpowiedzialnego” rozwoju zwracają jednak uwagę na jej słabości. Mówią, że to nie państwo powinno decydować w co mają inwestować przedsiębiorcy. To nie państwo powinno budować polski samochód elektryczny. Decydować i budować powinni sami przedsiębiorcy. Państwo powinno im tylko stworzyć do tego warunki.

O tym w „Strategii” za wiele się jednak nie mówi. Wracamy do Konstytucji dla Biznesu, ale też do klimatu inwestycyjnego w Polsce. W tej sytuacji musimy więc pewnie liczyć przede wszystkim na inwestycje centralne: budowę centralnego portu lotniczego, budowę portu morskiego czy przekopanie Mierzei Wiślanej. Tylko czy to jest to, czego naprawdę najbardziej potrzebujemy?

Od bankiera do premiera. Morawiecki desygnowany na Prezesa Rady Ministrów

Więcej o: