Amerykański sekretarz skarbu, który był głównym negocjatorem w rozmowach z Chińczykami, powiedział w telewizji Fox News, że wojna handlowa między Waszyngtonem a Chinami została wstrzymana. Dokładnie oznacza to, że wstrzymane zostaną zapowiadane wcześniej cła – do czasu, aż oba kraje wprowadzą w życie wypracowane wcześniej porozumienie.
Wstępne porozumienie handlowe osiągnięto w sobotę. Zgodnie ze wspólnym oświadczeniem, obie strony mają kontynuować rozmowy w sprawie zwiększenia przez Chiny importu z USA surowców energetycznych i towarów rolnych, co powinno zmniejszyć deficyt USA w handlu z Chinami, sięgający 335 mld dolarów rocznie. Oświadczenie nie zawiera żadnych kwot. Wcześniej Reuters podawał, że Chiny miały zgodzić się zredukować swoją nadwyżką handlową z USA o 200 mld dolarów, ale Pekin zaprzeczył tym doniesieniom.
Na słowa Stevena Mnuchina o zwieszeniu broni rynki akcji zareagowały w poniedziałek rano wzrostami. Efekt widać też było na rynku walutowym - umacniał się dolar. Indeks dolarowy, czyli notowania amerykańskiej waluty wobec sześciu głównych walut (euro, jena, funta brytyjskiego, dolara kanadyjskiego, szwedzkiej korony i franka szwajcarskiego) był na najwyższym poziomie od pięciu miesięcy.
Dolar umacniał się też wobec złotego. Kurs przebił poziom 3,67 zł. Za dolary musimy płacić najwięcej od listopada ubiegłego roku.
W ślad za dolarem drożała też ropa naftowa. Ropa Brent, czyli europejska, utrzymywała się w okolicach 79 dolarów za baryłkę, amerykańska WTI kosztowała ponad 71 dolarów za baryłkę. To poziomy najwyższe od 3,5 roku.
Oczywiście, słowa Stevena Mnuchina nie są jedynym powodem tych zwyżek. W przypadku ropy naftowej notowania od pewnego czasu podbija na przykład głęboki kryzys w Wenezueli, a wcześniej zerwanie przez USA porozumienia nuklearnego z Iranem.
Dolar jest silny także między innymi dzięki polityce amerykańskiego banku centralnego. Dodatkowo, na euro ciąży niepewność związana ze zmianami we włoskiej polityce (rząd utworzą tam dwie partie: populistyczna i skrajnie prawicowa), a na złotym odbija się negatywny sentyment inwestorów do walut rynków wschodzących. Najmocniej uderza to w turecką lirę, ale przy okazji „obrywa” też nasza waluta.