Rosjanie nie chcą pracować dłużej, ale Putin jest nieugięty. Będą kolejne protesty

Rosyjska Duma Państwowa jeszcze w tym tygodniu przeprowadzi drugie i trzecie czytanie ustawy o podwyższeniu wieku emerytalnego. Rosjanie już od ponad trzech miesięcy demonstrują przeciwko temu projektowi Kremla.

Rosyjski rząd chce, aby podwyższono wiek emerytalny dla kobiet z 55 do 60 lat, a dla mężczyzn z 60 do 65 lat. Projekt reformy emerytalnej wywołał falę niezadowolenia.

W kilkudziesięciu miastach Rosji regularnie odbywają się protesty. Przeciwko zmianom opowiadają się partie zasiadające w parlamencie, za wyjątkiem Jednej Rosji, oraz antyputinowska opozycja i organizacje społeczne.

Niezależni eksperci twierdzą, że Duma Państwowa, Rada Federacji i prezydent wyrażą zgodę na podwyższenie wieku emerytalnego, nie biorąc pod uwagę masowych protestów. W ocenie ekspertów, demonstracje były zbyt mało liczne.

Przeciwnicy reformy żądają przeprowadzenia referendum w tej sprawie, dymisji rządu i grożą wszczęciem procedury odwołania prezydenta.

Władimir Putin łagodzi reformę emerytalną

Początkowo projekt reformy emerytalnej zakładał, że Rosjanki będą pracować nie do 60, ale do 63 roku życia, co wywołało gigantyczne protesty wśród kobiet, jak również doprowadziło do spadku poparcia dla prezydenta Władimira Putina.

Prezydent postanowił więc działać i na początku września ogłosił złagodzenie reformy. Nowy projekt wciąż zakłada jednak, że mężczyźni mają pracować do 65 roku życia.

Putin w telewizyjnym wystąpieniu przekonywał, że zmiany są konieczne, także dlatego, by zwiększyć wysokość emerytur i zapewnić gospodarce pracowników, których z powodów demograficznych (starzejące się społeczeństwo) powoli zaczyna brakować.

Jarosław Kaczyński obiecuje emeryturę 500 plus. Minister: najwcześniej w przyszłym roku