Chodzi o hipersoniczną rakietę Avangard, która może przenosić zarówno głowice nuklearne, jak i konwencjonalne. Największym zagrożeniem związanym z rosyjską rakietą ma być możliwość zniszczenia dowolnego celu na ziemi w 30 minut od wystrzelenia - podała rosyjska agencja Tass.
Czytaj też: Światu zostało pięć lat do wojny? "Amerykanie nie oddadzą roli światowego lidera bez walki"
Na mój rozkaz firmy zbrojeniowe i Ministerstwo Obrony przygotowały i przeprowadziły ostateczny test tego systemu. Był całkowitym sukcesem, zweryfikowano wszystkie techniczne parametry.
- stwierdził Władimir Putin.
Nowy interkontynentalny system Avangard wejdzie do służby rosyjskiego wojska od przyszłego roku.
- dodał.
Wywiad USA już kilka miesięcy temu ostrzegał, że systemy antyrakietowe miałyby być przeciwko rosyjskiej broni nieskuteczne - również te amerykańskie. Avangard ma być bowiem zwrotny i wyposażony w systemy pozwalające uniknąć strącenia. Trudne ma być też przewidywanie trajektorii pocisku - w jednej chwili może on zmienić kierunek lotu, wprowadzając w błąd systemy obrony.
Rakiety Avangard są groźne, bo rozpędzają się do prędkości znacząco przekraczającej prędkość dźwięku - 20 Ma. Według ekspertów taki rodzaj broni może być nie do zatrzymania. Podczas jednego z pokazów pocisk "Kindżał" wystrzelony z myśliwca MiG-31 trafił w cel oddalony o 800 km.