Brexit podzielił Anglików jak nigdy. To nie Theresa May jest wszystkiemu winna

Theresa May prowadzi brexit chaotycznie - twierdzą niemal wszyscy. Ale tu nie ma dobrego i klarownego rozwiązania. Jej posunięcia mają swoje odbicie w brytyjskim społeczeństwie, zagubionym najbardziej od wielu lat.

Demokracje działają dobrze, gdy większość uczestników życia publicznego zgadza się odnośnie do pewnych kluczowych rzeczy - spór nie dotyczy fundamentów, a "detali", o których można rozmawiać długo i bez dużych kosztów. Kiedy jednak duży gracz życia publicznego zaczyna kontestować rzeczy fundamentalne, dotąd, wydawać się mogło, nienaruszalne, wtedy temperatura sporu gwałtownie rośnie, powstają głębokie podziały społeczne, efektywność całego modelu politycznego spada.

Mamy to przećwiczone w Polsce - zarówno w naszej historii, jak i teraz. Mają to przećwiczone praktycznie wszystkie kraje Europy - stąd rewolucje, które u nich wybuchały. W takim punkcie swojej historii znajduje się też Wielka Brytania. Potwierdzeniem są wyniki wielu badań sondażowych przeprowadzanych niedawno na Wyspach.

Brexitu żałuje większość, ale… 

W referendum w czerwcu 2016 roku mniej więcej 52 procent Brytyjczyków opowiedziało się za opuszczeniem Unii Europejskiej. 48 procent było przeciw. Dzisiaj większość żałuje, że w głosowaniu padł właśnie taki wynik. Do tego wniosku można dojść przyglądając się sondażom mówiącym, jaki dzisiaj padłby wynik w referendum o brexicie.I tak np. w sondażu NatCen sprzed kilku miesięcy 59 procent ankietowanych Brytyjczyków było za pozostaniem w Unii, 41 procent było przeciw.

Niekoniecznie jednak dlatego, że nagle spodobała im się idea Unii Europejskiej, ale dlatego, że już odczuwają skutki decyzji sprzed dwóch i pół roku. W ankiecie IPSOS/Mori 41 procent Brytyjczyków uważa, że ich standard życia obniżył się przez wynik referendum, przeciwnego zdania jest 18 procent badanych.

Zwolennicy twardego brexitu nadal silni

Sam sondaż o tym, jak dzisiaj wyglądałoby głosowanie w referendum dotyczącym brexitu nie mówi wszystkiego o nastrojach Brytyjczyków. Świadczą o tym między innymi głośne wypowiedzi tych polityków i działaczy społecznych, którzy żądają twardego brexitu. Według nich wynegocjowana umowa z Brukselą jest kapitulacją Londynu - to wręcz zdrada. Utrzymują, że wyjść z Unii bezwzględnie należy - problemem tylko jest, jak to zrobić.

Tego typu myślenie jest nieobce wielu Brytyjczykom, nie tylko osobom pokroju Nigela Farage'a. Sugeruje to kolejne badanie sondażowe IPSOS/Mori. 55 procent Brytyjczyków uważa, że opuszczenie Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię będzie złe dla brytyjskiej gospodarki w ciągu najbliższych pięciu lat. Ale równocześnie tylko 34 procent uważa, że będzie również złe w ciągu kolejnych 10 do 20 lat. W dłuższym okresie czasu będzie wręcz dobre - tak uważa 45 procent badanych.

Zwolennicy zjednoczonej Europy stopniowo wzmacniają pozycję 

Nie jest te tak, że w Wielkiej Brytanii głośni są wyłącznie zwolennicy twardego brexitu. Tych, którzy chcą, by Zjednoczone Królestwo pozostało w Unii Europejskiej, też dobrze słychać. Pamiętamy ogromne manifestacje poparcia dla Unii w Londynie, widać też często optujących za Zjednoczoną Europą pod brytyjskim parlamentem, kiedy ten rozstrzyga brexitowe dylematy.

Wydaje się nawet, że ich przybywa. Latem ubiegłego roku, według sondażu YouGov, po raz pierwszy od referendum w 2016 roku więcej niż mniej Brytyjczyków chciało, by zorganizować ponowne referendum dotyczące brexitu. Ta przewaga nie było jednak duża - 42 procent było za tym rozwiązaniem, 40 procent mu się sprzeciwiało. Jednak to zupełnie inny wynik niż wiosną 2017 roku - wtedy powtórzenia referendum chciało tylko nieco ponad 30 procent badanych, a przeciwnego zdania było niemal 50 procent.

Poparcie dla idei powtórzenia referendum dotyczącego brexitu w Wielkiej Brytanii.Poparcie dla idei powtórzenia referendum dotyczącego brexitu w Wielkiej Brytanii. YouGov

Zakończmy już ten koszmar

Brytyjczycy przede wszystkim mają dość samego brexitu rozumianego jako procedura opuszczenia Unii Europejskiej. Aż 60 procent z nich zgadza się z opinią, że "nieważne jak i kiedy opuścimy Unię Europejską. Chcę by to się w końcu stało i było już za nami". Taki przynajmniej był wynik sondażu Deltapoll przeprowadzonego latem ubiegłego roku.

Od tego czasu raczej niewiele się zmieniło. Zwłaszcza, że brak rozsądnych alternatyw w brytyjskiej polityce doskwiera jak nigdy. To pięknie widać w wynikach jeszcze jednego sondażu Ipsos/Mori. Mniej niż jedna czwarta Anglików uważa, że ich premier wynegocjowała dobry układ z Brukselą. Ale równocześnie połowa jest zdania, że nie powinna rezygnować ze stanowiska.

I jak przy takich podziałach i niezdecydowaniu wymagać od polityków klarownych i szybkich rozstrzygnięć?

Więcej o: