Pytał Tuska, "jak żyć", dziś mówi do premiera "mniej propagandy". I pyta, co zrobił dla rolników

Robert Kędzierski
Stanisław Kowalczyk to znany w Polsce plantator papryki. Zasłynął celnym pytaniem skierowanym w 2011 roku do Donalda Tuska. Spytał ówczesnego premiera, "jak żyć". Obecnego prosi o wskazanie, co robi, by chronić rolnictwo, które stało się nieopłacalne.
Zobacz wideo

Stanisław Kowalczyk, słynny plantator papryki z położonego pod Radomiem Przytyku, który w 2011 zasłynął celnym pytaniem do Donalda Tuska, w rozmowie z naszą redakcją krytykuje bezczynność obecnych władz względem rolnictwa, przestrzega przed skutkami suszy i rosnącymi kosztami upraw. 

Pierwszy deszcz uratował przed katastrofą

Plantator z ulgą przyjął wczorajsze opady deszczu, stwierdził jednak, że nie rozwiązały one wszystkich problemów. 

To kropla w morzu, która uratowała nas przed doraźnym zniszczeniem plonów. Na dłuższą metę taki deszcz nie pomoże.

– stwierdził.

Wyjaśnił też, że w jego okolicy poziom wody znacząco się obniżył. Najbardziej świadczy o tym potrzeba wykonywania znacznie głębszych studni. Do tej pory wystarczały 10–20-metrowe, dziś zdarza się, że za wodą trzeba kopać i 100 metrów. 

Produkcja rolna, która odbywa się na polach, ma w zasadzie charakter hobbystyczny. To jest wszystko na krawędzi opłacalności.

– wyjaśnił. 

Rolnicy potrzebni tylko przed wyborami

Rolnik z rozżaleniem wypowiada się o politykach. Jest wyraźnie rozczarowany obecnym rządem.

Poprzedni rząd niezbyt dobrze traktował rolników, ten miał ich traktować inaczej. Kiedy słyszę, jak minister Ardanowski o protestujących rolnikach mówi, że uprawiają politykę, czuję przerażenie. Pan minister nie rozumie, jaka jest sytuacja na wsi. 

– powiedział w rozmowie z naszą redakcją Kowalczyk. Dodał, że rolnicy protestują, bo zmusza ich do tego ciężka sytuacja. Wyjaśnił też, że rząd z protestów takich jak przeprowadziła AgroUnia „nic sobie nie robi”. 

Politycy przypominają sobie o rolnikach, tylko jak idą wybory. Rządzący obiecują, zapewniają, że są zatroskani, że dbają o rolników, że to ważna grupa społeczna. Panie prezydencie, panie premierze, proszę wskazać konkretne czyny. Mniej propagandy.

– dodał. 

Rolnictwo coraz mniej opłacalne. „Ludzie mają serdecznie dosyć”

Kowalczyk wskazuje też na coraz mniejszą opłacalność jakiejkolwiek produkcji rolniczej. Wynika z tego, że koszty lawinowo rosną, a ceny, które uzyskują rolnicy, stoją w miejscu. 

Nauczyciele strajkują, bo od, powiedzmy, pięciu lat ich pensje nie rosną. W rolnictwie te same ceny obowiązują od dziesiątek lat. Z każdym rokiem sytuacja się pogarsza.

Dodał też, że coraz więcej osób porzuca rolnictwo, bo nie udaje im się pogodzić rosnących kosztów robocizny i maszyn z cenami uzyskiwanymi w skupie. – Ludzie mają serdecznie dosyć – stwierdza. 

Dodaje też, że coraz częściej przyroda staje na przeszkodzie – warunki atmosferyczne przyczyniają się do wzrostu kosztów i pogłębia straty. 

W „paprykowym zagłębiu” boją się potężnych strat

Rolnicy z Przytyka, nazywanego „zagłębiem papryki”, boją się strat spowodowanych suszą. Jak się szacuje, warzywo rośnie tu w około ośmiu tysiącach tuneli w ponad 500 gospodarstwach.

Czytaj też: Susza może zniszczyć hektary upraw. Rolnicy czekają na deszcz

Jak wyjaśnia w rozmowie z IAR Dariusz Wołczyński, wójt gminy Przytyk, papryka lubi dużą wilgotność powietrza i wysokie temperatury. W tunelach na ogół zamontowane są specjalne systemy nawadniania, które pozwalają warzywom na wzrost i dojrzewanie. Natomiast ziemia na polach zupełnie wyschła.

Zobacz wideo

Dzięki działalności Greenpeace możesz wspierać rozwój ekologicznego rolnictwa. Wpłać datek >>

embed