Stanisław Kowalczyk, słynny plantator papryki z położonego pod Radomiem Przytyku, który w 2011 zasłynął celnym pytaniem do Donalda Tuska, w rozmowie z naszą redakcją krytykuje bezczynność obecnych władz względem rolnictwa, przestrzega przed skutkami suszy i rosnącymi kosztami upraw.
Plantator z ulgą przyjął wczorajsze opady deszczu, stwierdził jednak, że nie rozwiązały one wszystkich problemów.
To kropla w morzu, która uratowała nas przed doraźnym zniszczeniem plonów. Na dłuższą metę taki deszcz nie pomoże.
– stwierdził.
Wyjaśnił też, że w jego okolicy poziom wody znacząco się obniżył. Najbardziej świadczy o tym potrzeba wykonywania znacznie głębszych studni. Do tej pory wystarczały 10–20-metrowe, dziś zdarza się, że za wodą trzeba kopać i 100 metrów.
Produkcja rolna, która odbywa się na polach, ma w zasadzie charakter hobbystyczny. To jest wszystko na krawędzi opłacalności.
– wyjaśnił.
Rolnik z rozżaleniem wypowiada się o politykach. Jest wyraźnie rozczarowany obecnym rządem.
Poprzedni rząd niezbyt dobrze traktował rolników, ten miał ich traktować inaczej. Kiedy słyszę, jak minister Ardanowski o protestujących rolnikach mówi, że uprawiają politykę, czuję przerażenie. Pan minister nie rozumie, jaka jest sytuacja na wsi.
– powiedział w rozmowie z naszą redakcją Kowalczyk. Dodał, że rolnicy protestują, bo zmusza ich do tego ciężka sytuacja. Wyjaśnił też, że rząd z protestów takich jak przeprowadziła AgroUnia „nic sobie nie robi”.
Politycy przypominają sobie o rolnikach, tylko jak idą wybory. Rządzący obiecują, zapewniają, że są zatroskani, że dbają o rolników, że to ważna grupa społeczna. Panie prezydencie, panie premierze, proszę wskazać konkretne czyny. Mniej propagandy.
– dodał.
Kowalczyk wskazuje też na coraz mniejszą opłacalność jakiejkolwiek produkcji rolniczej. Wynika z tego, że koszty lawinowo rosną, a ceny, które uzyskują rolnicy, stoją w miejscu.
Nauczyciele strajkują, bo od, powiedzmy, pięciu lat ich pensje nie rosną. W rolnictwie te same ceny obowiązują od dziesiątek lat. Z każdym rokiem sytuacja się pogarsza.
Dodał też, że coraz więcej osób porzuca rolnictwo, bo nie udaje im się pogodzić rosnących kosztów robocizny i maszyn z cenami uzyskiwanymi w skupie. – Ludzie mają serdecznie dosyć – stwierdza.
Dodaje też, że coraz częściej przyroda staje na przeszkodzie – warunki atmosferyczne przyczyniają się do wzrostu kosztów i pogłębia straty.
Rolnicy z Przytyka, nazywanego „zagłębiem papryki”, boją się strat spowodowanych suszą. Jak się szacuje, warzywo rośnie tu w około ośmiu tysiącach tuneli w ponad 500 gospodarstwach.
Czytaj też: Susza może zniszczyć hektary upraw. Rolnicy czekają na deszcz
Jak wyjaśnia w rozmowie z IAR Dariusz Wołczyński, wójt gminy Przytyk, papryka lubi dużą wilgotność powietrza i wysokie temperatury. W tunelach na ogół zamontowane są specjalne systemy nawadniania, które pozwalają warzywom na wzrost i dojrzewanie. Natomiast ziemia na polach zupełnie wyschła.
Dzięki działalności Greenpeace możesz wspierać rozwój ekologicznego rolnictwa. Wpłać datek >>