Najnowszy odczyt inflacyjny jest najwyższy od kwietnia 2023 roku. Taki wynik wpisuje się w rynkowe prognozy, ale trudno uznać go za optymistyczny. W kwietniu wskaźnik CPI wynosił 3,8 proc. Dla Systemu Rezerwy Federalnej (Fed), na czele którego stanął niedawno nominat Donalda Trumpa, Kevin Warsh, oznacza to konieczność zmierzenia się z widmem dalszego zacieśniania polityki pieniężnej.
Dane pokazują, że dwuprocentowy cel inflacyjny Fed został przekroczony już 63. miesiąc z rzędu, a obecny odczyt jest od niego ponad dwukrotnie wyższy.Na ten stan rzeczy wpłynęły przede wszystkim utrzymujące się wysokie ceny paliw, które mocno obciążają budżety domowe. Za blisko 60 procent miesięcznego wzrostu wskaźnika odpowiadały właśnie wyższe koszty energii.
W skali miesiąc do miesiąca wskaźnik CPI wzrósł o 0,5 procent (dla porównania: w marcu i kwietniu było to odpowiednio 0,9 oraz 0,6 procent). Z kolei ogólne ceny żywności i artykułów spożywczych nie rosły już tak gwałtownie. Mimo to sześciomiesięczna średnia krocząca miesięcznej dynamiki CPI zwiększyła się do 0,47 procent, osiągając najwyższy poziom od października 2022 roku.
Ważniejszą wiadomością jest to, że wzrost skoncentrował się głównie na energii, zwłaszcza benzynie, zamiast rozprzestrzenić się szeroko na gospodarkę
- napisał w środę w swojej notatce ekonomista Sung Won Sohn, profesor finansów i ekonomii na Loyola Marymount University, cytowany przez stację CNN.
Prezydent Donald Trump wielokrotnie podkreślał, że jest zwolennikiem obniżania stóp procentowych. Był to zresztą jeden z głównych punktów sporu z poprzednim przewodniczącym Fed, Jeromem Powellem. Biały Dom liczył, że nowy szef Rezerwy Federalnej spełni te oczekiwania, jednak rzeczywistość gospodarcza może wymusić zupełnie inny scenariusz.
Na decyzje Fed wpływa bowiem nie tylko rosnąca inflacja, ale także sytuacja na rynku pracy. Bardziej restrykcyjna polityka imigracyjna ogranicza dostępność siły roboczej, przez co bezrobocie utrzymuje się na bardzo niskim poziomie. Towarzyszy temu silna presja na wzrost wynagrodzeń, zwłaszcza że szybko rosnące ceny zaczynają realnie przewyższać zarobki Amerykanów – roczne płace realne (skorygowane o inflację) spadły już drugi miesiąc z rzędu.
W tej sytuacji ekonomiści spodziewają się, że amerykański bank centralny pozostawi stopy bez zmian, a niewykluczone, że rozważy nawet ich podwyżkę. Obecny przedział stóp procentowych w USA wynosi 3,50-3,75 procent, a najbliższe posiedzenie, na którym zapadną decyzje, zaplanowano na połowę czerwca. Po raz ostatni do obniżki stóp doszło w grudniu ubiegłego roku.
Czytaj też: Amerykański Fed podjął decyzję, oglądając się na konflikt na Bliskim Wschodzie i cła, ale nie na naciski Trumpa