Trwająca od początku tygodnia przecena na światowych rynkach się pogłębiła. W środę chińskie indeksy spadły do najniższego poziomu od dwóch miesięcy, tracąc w czasie sesji nawet ponad 2 proc. Równie spadkowy dzień zaliczyła Wall Street. We wtorek Dow Jones spadł najmocniej od początku stycznia, o 1,79 proc., S&P 500 stracił 1,65 proc., a Nasdaq 1,96 proc.
Wcześniej w Europie inwestorzy też sprzedawali akcje. Na wielu giełdach wtorek zakończył się ponad 1,5-procentowymi spadkami, a w Warszawie WIG20 stracił jeszcze więcej - 2,46 proc.
Inwestorzy boją się, że rozmowy handlowe między Stanami Zjednoczonymi a Chinami zakończą się fiaskiem. Powodów do takich obaw dostarczył - nie pierwszy zresztą raz - amerykański prezydent. Donald Trump jeszcze w miniony weekend na Twitterze groził, że od najbliższego piątku może podnieść cła z 10 do 25 proc. na chińskie towary eksportowane do USA warte 200 mld dolarów rocznie oraz objąć nimi kolejne towary. Zrobił to na kilka dni przed startem ostatniej rundy handlowych negocjacji.
W poniedziałek wywołało to sporą przecenę - nie tylko na rynkach akcji, ale także w notowaniach ropy naftowej. Po pierwszej nerwowej reakcji, inwestorzy jednak nieco się uspokoili, między innymi dlatego, że Chińczycy potwierdzili, że nadal zamierzają wysłać swojego przedstawiciela na rozmowy do USA. W czwartek na rozmowach w USA pojawi się wicepremier Chin Liu He. We wtorek jednak obawy wróciły. Być może przyczynił się do tego amerykański sekretarz skarbu Steve Mnuchin, który powiedział, że strona chińska próbuje wracać do negocjacji w obszarach, które zostały już uzgodnione.
Te wypowiedzi mogą być oczywiście elementem strategii negocjacyjnej Amerykanów. I większość ekspertów liczy, że do porozumienia dojdzie. Ale ryzyko niepowodzenia istnieje. Gdyby do niego doszło, byłoby to poważne zagrożenie dla gospodarki. "Financial Times" cytuje szacunki agencji ratingowej Moody's, jeśli USA zgodnie z groźbami Donalda Trumpa wprowadzą podwyższone cła, wzrost PKB Chin mógłby być zmniejszyć się o nawet 1,2 punktu procentowego w ciągu roku, w przypadku Stanów Zjednoczonych ten spadek mógłby wynieść aż 1,8 pkt proc.