Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej może wkrótce wydać wyrok niezwykle istotny zarówno dla polskich banków, jak i kredytobiorców. Czekają na niego przede wszystkim frankowicze. Banki spodziewają się niekorzystnego dla siebie rozstrzygnięcia, dlatego o pomoc zwróciły się do premiera Mateusza Morawieckiego - donosi "Puls Biznesu".
Bankowcy alarmują, że grozi im katastrofa. O co chodzi? W największym skrócie, TSUE ma rozstrzygnąć, co sądy powinny robić w przypadku uznania klauzuli indeksacyjnej w umowie kredytowej za abuzywną (niedozwoloną). Klauzula indeksacyjna wskazuje, jak określany jest kurs walutowy, przy którym dochodziło do przeliczenia kwoty kredytu i poszczególnych rat z franków na złote i na odwrót.
Banki obawiają się, że wyrok TSUE będzie zbieżny z majową opinią rzecznika generalnego tej instytucji. A ten uznał, że niedozwoloną klauzulę indeksacyjną należałoby po prostu ignorować w umowie, natomiast cały kontrakt w pozostałej części jest ważny. To oznaczałoby, że kredyt "frankowy" należałoby traktować tak, jak gdyby od początku był "zwykłym" kredytem w złotych, bez żadnego przewalutowania rat czy zadłużenia. Banki musiałyby więc przeliczyć wszystkie raty wstecz. Dodatkowo, oprocentowanie takiego przewalutowanego zobowiązania w kolejnych latach byłoby takie samo, jak gdyby kredyt nadal był "frankowy" - co jest o tyle ważne, że oprocentowanie kredytów "frankowych" zwykle jest niższe niż standardowych kredytów w złotych.
Dla banków takie rozstrzygnięcie byłoby najgorszym z możliwych. Gdyby się ziściło, mogłoby zachwiać całym sektorem i kosztować go ok. 60 mld zł. Koszty mogłyby pójść w górę, gdyby z roszczeniami zaczęli występować także klienci, którzy już spłacili swoje kredyty "frankowe".
Eksperci podkreślają, że apel do premiera raczej na nic już się nie zda, bo TSUE zamknął postępowanie - pozostało mu tylko wydanie decyzji, do czego może dojść jeszcze w lipcu.
Ustawa niepotrzebna?
Wydaje się, że do czasu ogłoszenia wyroku, prace w parlamencie nad ustawą "frankową" nie mają już sensu. Inna sprawa, że i tak zostały one w ostatnich miesiącach zastopowane.
Według części ekspertów, prezydencki projekt ustawy "frankowej" zawiera regulacje, które ewidentnie wiążą się z pomocą publiczną. Po wyroku TSUE pomysły takie jak utworzenie Funduszu Restrukturyzacyjnego, do którego banki najpierw byłyby zmuszone wpłacać pieniądze, a potem mogłyby je odzyskać, gdyby przewalutowywały kredyty "frankowe" na złote, mogą okazać się niepotrzebne.