Międzynarodowy Bank Inwestycyjny został założony w 1970 r. między innymi przez ZSRR, ale swoje udziały w nim miały też inne kraje bloku socjalistycznego, w tym Polska. MBI zawiesił działalność po upadku Związku Radzieckiego, Polska wystąpiła z grona jego udziałowców w 2000 r.
MBI niespodziewanie został jednak wskrzeszony przez Władimira Putina w 2012 r., prawdopodobnie głównie po to, aby rosyjscy oligarchowie mieli gdzie trzymać swoje pieniądze. W tym czasie zaczął walić się ich dotychczasowy raj podatkowy, czyli Cypr. Powody? Po pierwsze - kłopoty finansowe kraju, w tym cypryjskich banków. Po drugie - obawa tamtejszego sektora bankowego, że interesy z objętą międzynarodowymi sankcjami Rosją sprowadzą na niego dodatkowe problemy.
Putin zaczął więc rozwijać MBI, jednocześnie próbując usytuować go gdzieś w Europie Środkowej. Początkowo oddział banku działał na Słowacji, kusząc tamtejszy biznes milionowymi atrakcyjnymi pożyczkami. Jednak w połowie 2018 r. został zamknięty po tym, jak prezydent Kiska wycofał wstępną zgodę dla MBI i nie ratyfikował umowy z bankiem.
Putin szybko znalazł jednak rozwiązanie. Już we wrześniu 2018 r. uzgodnił z premierem Węgier Viktorem Orbanem przeniesienie całej siedziby MBI z Moskwy do Budapesztu. Porozumienie w tej sprawie podpisano w lutym 2019 r.
Jak informuje "Wprost", MBI ma uzyskać na Węgrzech statut placówki dyplomatycznej i być zwolniony m.in. z podatków, sankcji czy konieczności składania sprawozdań finansowych. Pracownicy banku i ich rodziny będą objęte immunitetem dyplomatycznym.
W tym czasie w węgierskim dzienniku "Nepszava" pojawiła się opinia, że cały zarząd banku może składać się z tajnych rosyjskich agentów, którzy będą infiltrować tę część Europy. Przypomina się także, że na czele MBI stoi Nikołaj Kosow, który miał pracować dla KGB.
Choć udziałowcami MBI jest nie tylko Rosja (także np. Czechy, Słowacja, Węgry, Mongolia, Wietnam), ma ona decydujący głos we wszystkich sprawach w banku. Obserwatorem w MBI jest VTB - drugi największy bank w Rosji, kierowany przez bliskiego współpracownika Putina, Andreja Kostina.
"Wprost" ujawnia, że Międzynarodowy Bank Inwestycyjny miał także zakusy, aby działać w Polsce. W 2016 r. uruchomił w różnych krajach we współpracy z lokalnymi bankami program pożyczek dla małych i średnich przedsiębiorców. Z oficjalnej listy opublikowanej przez MBI wynika, że w Polsce Rosjanie kooperowali z Alior Bankiem. Tyle, że polski bank temu kategorycznie zaprzecza. Informuje, że zapytanie ze strony MBI o możliwość współpracy faktycznie padło, ale na tym się skończyło.
Pieniądze MBI i tak popłynęły do Polski, ale innym torem. Za pośrednictwem Locko-Banku - wcześniej zasilonego kapitałem przez MBI - pożyczał pieniądze rosyjskim firmom importującym towary od polskich producentów.
W tle są także nieuregulowane od 20 lat kwestie finansowe po wyjściu Polski z grona udziałowców MBI. Według najnowszych wyliczeń, Rosjanie są dłużni Polsce ok. 125 mln zł.