Sędziowie masowo przechodzą w stan spoczynku. "Najlepsi mówią: dosyć"

W 2014 roku w stan spoczynku przeszło 174 sędziów, w 2017 już 300. W tym wcale nie ma być lepiej. Powód? Zła atmosfera, utrata niezależności i kuriozalne sytuacje. Takie jak np. zakaz wchodzenia na korytarz zajmowany przez nowo wyznaczonego prezesa.
Zobacz wideo

Jaki jest efekt reformy sądownictwa mierzony liczbą przejść w stan spoczynku? Wygląda na to, że nie najlepszy. W 2014 roku z orzekania zrezygnowało 174 sędziów, w 2017 już 300, a w tym chęć odejścia zadeklarowało 100. Wiadomo jednak, że do końca roku ma być ich więcej.

Powody decyzji to głównie ogólnie zła atmosfera. "Rzeczpospolita" przytacza przykład krakowskiego sędziego, który w pracy musi zmagać się z takimi problemami jak "zakaz wejścia na korytarz" prowadzący do biur nowo powołanych prezesów.

Po licznych reformach wymiaru sprawiedliwości przeprowadzonych w ostatnich latach atmosfera pracy w sądach sprawia, że najlepsi sędziowie mówią: dosyć. Nie godzą się na naruszanie ich niezależności i niezawisłości.

- czytamy w gazecie. 

Widać też podział środowiska na "prorządowe" i "opozycyjne". Ci drudzy częściej są narażeni na utratę dotychczasowych stanowisk czy baczną kontrolę ze strony przełożonych. 

Stan spoczynku to nie emerytura

Warto podkreślić, że sędziowie nie przechodzą na emeryturę a w stan spoczynku. To status prawny osoby związanej stosunkiem służbowym, uzyskany po przekroczeniu określonego wieku lub wskutek stanu zdrowia. 

Czytaj też: Sędzia od dwóch miesięcy odczytuje wyrok ws. Amber Gold. Ministerstwo interweniuje

Sędzia przechodzi w stan spoczynku z dniem ukończenia 60 lub 65 lat (wiek różny dla kobiet i mężczyzn). Chyba że przedłoży Ministrowi Sprawiedliwości oświadczenie chęci dalszego zajmowania stanowiska poparte orzeczeniem o stanie zdrowia. 

W stan spoczynku odchodzą też prokuratorzy, żołnierze i duchowni.