Brexit może oznaczać dla Polaków i innych obywateli UE problemy w przemieszczaniu się. 1 listopada 2019 roku swobodny przepływ osób przez granicę Wielkiej Brytanii ma zostać wstrzymany - twierdzi "Independent". Nowy plan oznaczałby że obywatele Unii Europejskiej nie będą mogli wjeżdżać i wyjeżdżać z terenu Wielkiej Brytanii na dotychczasowych warunkach. Rozwiązanie forsować ma Priti Patel, nowa minister spraw wewnętrznych w rządzie Borisa Johnsona.
Zmiana oznaczałaby zaostrzenie przepisów - według wcześniejszego planu swobodny przepływ osób miał być utrzymany do czasu zawarcia nowego porozumienia pomiędzy Londynem a Brukselą.
Przedstawiciele opozycyjnych Liberalnych Demokratów twierdzą, że "minister jest kompletnie oderwana od rzeczywistości", gdyż wdrożenie w życie jej planu oznacza chaos i problemy prawne dla milionów osób.
Czy rząd poważnie sugeruje, że pielęgniarka, która pochodzi z kraju UE może nie móc wrócić z urlopu do naszego kraju?
- pytają członkowie opozycyjnej partii.
Co te przepisy oznaczają dla obywateli UE chcących wrócić zza granicy, dla których Wielka Brytania to dom?
- dodają.
W oficjalnych dokumentach władze zapewniają, że każdy, kto mieszkał i pracował w Wielkiej Brytanii przed 29 marca będzie mógł żyć w kraju na dotychczasowych warunkach. Rząd chce też dać obywatelom z UE i innych krajów mniej czasu na rejestrację w specjalnym systemie dla migrantów - zalegalizowanie pobytu mogłoby być możliwe do końca przyszłego roku, a nie 2021, jak zakładano wcześniej.
Czytaj też: Boris Johnson wzywa swoich urzędników: Przygotowania do brexitu bez umowy priorytetem
Theresa May już w roku 2018 zapewniała w mediach, że chce, żeby obywatele Unii pozostali w Wielkiej Brytanii. - Nie będziemy w przyszłości wyrzucać z kraju obywateli UE, którzy są tu już obecni - zapewniała. Jeśli doniesienia "Independent" się potwierdzą brexit może oznaczać poważne utrudnienia dla tych, którzy chcieliby dopiero wyemigrować do Wielkiej Brytanii.
>>> Zasłynął "fake newsem" opublikowanym na autobusie. Dziś jest premierem: