Kolejne problemy z samolotami Boeinga. Pojawiają się pęknięcia w modelu 737NG i są coraz większe

Boeing poinformował, że zanotowano pęknięcie w elementach łączących zbiorniki z paliwem umieszczone w skrzydłach z kadłubem w modelach 737NG. Pęknięcia powiększają się z każdym lotem. Te samoloty posiada w swojej flocie także LOT.
Zobacz wideo

Boeing obliczył wytrzymałość tych elementów na 90 tys. cykli, czyli do końca "życia” samolotów. Okazuje się jednak, że defekt zaczyna występować już po 35 tys. cyklach. Mechanicy Boeinga sami zauważyli poważne pęknięcie komponentu w modelach 737NG. Zniszczenie owych części prowadziłoby niechybnie do katastrofy, dlatego też Federalna Agencja Lotnictwa (FAA) zaleca natychmiastową wymianę uszkodzonego modułu. Boeing poinformował FAA o problemie już w czerwcu. Miał on dotyczyć 312 maszyn, w tym uziemionych MAXów, ale okazuje się, że nie występuje on w tych samolotach, podobnie jak w modelach P8-Poseidon.

Problem jednak wciąż dotyczy innych samolotów. Za usterkę odpowiada podwykonawca Boeinga. Wadliwe elementy o zmniejszonej wytrzymałości trafiły do 148 maszyn amerykańskiego producenta, nie wiadomo jednak do których. Modele 737NG posiada w swojej flocie także LOT, ale jak pisze “Rzeczpospolita”, p.o. rzecznika polskiego przewoźnika Michał Czernicki, zapewnił, iż defekt w nich nie występuje. Ponadto LOT jest w stałym kontakcie z Boeingiem.  


FAA planuje wszcząć dochodzenie w tej sprawie, choć nie są to oficjalne i potwierdzone informacje. Agencja chce wyjaśnić, jak doszło do montażu w samolotach elementów, które nie spełniały najwyższych wymogów jakości. Chce także, by każdy przewoźnik, który dokonał inspekcji skrzydeł w swoich samolotach, natychmiast podzielił się uwagami dotyczącymi nieprawidłowości w ich eksploatacji.

Boeing popełnia błędy po raz kolejny. Najbardziej cierpią przewoźnicy 

To nie pierwsze kłopoty Boeinga w ostatnim czasie. Ze względu na problemy trzeba było uziemić 380 samolotów B737 MAX oraz nieznaną dokładnie liczbę Dreamlinerów z silnikami Rolls Royce’a. Producent silników przyznał, że nieodzowna jest naprawa łopatek aż w 1000 silników, co ma potrwać do drugiego kwartału 2020 roku. Te decyzje są wyjątkowo dotkliwe dla linii lotniczych, które zdecydowały się oprzeć swoją flotę na samolotach Boeinga.