Daniel Obajtek skomentował wysokie ceny paliw i możliwe sposoby zaradzenia trudnej sytuacji, w jakiej znaleźli się polscy kierowcy. Według prezesa PKN Orlen na wysokość cen paliw składa się wiele czynników pozostających poza kontrolą rządzących. Obajtek powiedział także, że odgórna obniżka cen nie byłaby dobrą decyzją, ponieważ doprowadziłaby do katastrofalnych skutków gospodarczych.
Rozmowę z Danielem Obajtkiem przeprowadził 19 kwietnia redaktor naczelny "Super Biznesu" Hubert Biskupski. Dziennikarz zauważył, że za litr paliwa PB 95 polscy kierowcy muszą płacić już niemal siedem złotych. W odpowiedzi prezes PKN Orlen powiedział, jakie jego zdaniem są przyczyny takich, a nie innych cen paliw. - Warto wiedzieć, co się składa na cenę paliwa i dlaczego nie może być taniej. Państwa OPEC podjęły decyzję o zmniejszeniu wydobycia i cena ropy poszła do góry. Na ceny wpływa również kurs dolara. W ciągu ostatnich kilku lat o 100 proc. w górę poszły ceny biododatków. Znacząco wzrosła cena uprawnień do emisji CO2. Do tego trzeba doliczyć daniny państwowe i rosnące pensje pracowników. W ciągu 10 lat wynagrodzenia poszły praktycznie o 100 proc. w górę - to wszystko ma wpływ na cenę końcową paliw. Robimy wszystko, żeby mieć najtańsze paliwa w Europie i żeby ich nie zabrakło - powiedział Obajtek. Prezes PKN Orlen stwierdził także, że "zna bardzo dużo ludzi, którzy jeżdżą po świecie" i czekają na dotarcie do polskiej granicy, aby taniej zatankować.
Obajtek przekonywał także, że obóz rządzący może pochwalić się znaczącymi sukcesami na polu polityki energetycznej. - Gdyby nie koncern multienergetyczny, gdyby nie nasze działania, dywersyfikowanie dostaw ropy, nasza ciężka praca przez ostatnie pięć lat, to dziś mielibyśmy potężny problem, by utrzymać tak niskie ceny. Rozbudowaliśmy magazyny, zwiększamy produkcję, rozbudowujemy moce rafineryjne w Polsce i poza granicami - wyliczał Daniel Obajtek.
Zapytany o możliwość obniżenia cen paliw, prezes PKN Orlen odparł, że to rozwiązanie nie wchodzi w grę. Jego zdaniem skutki podjęcia takiej decyzji byłyby bardzo niekorzystne dla polskiej gospodarki. Obajtek powołał się przy tym na doświadczenia Węgrów. - Gdybym obniżył ceny paliw, to automatycznie zachwiałbym parytetem importowym. Pięć milionów ton paliw importują do Polski inne podmioty, co oznacza, że musiałbym kupić to importowane do Polski paliwo drożej, żeby w Polsce sprzedać je taniej. Albo zabrakłoby pięciu milionów litrów paliw. Wystarczyłby tydzień-dwa i mielibyśmy całkowity paraliż kraju. To już przerabiali Węgrzy, próbując uregulować odgórnie ceny paliwa. Rozmontowali całą gospodarkę - powiedział Obajtek.
Prezes PKN Orlen odniósł się także do wypowiedzi Donalda Tuska, który powiedział, że "Polacy płacą jedną z najwyższych cen w Europie na stacjach benzynowych" i "składają się na zysk dla Orlenu i na możliwości zakupu ropy od Putina". Przewodniczący PO mówił również, że "gdyby PO była u władzy to benzyna byłaby po 5,17 zł". - Nie wiem, jak określić tę wypowiedź Donalda Tuska, bo zwyczajnie brakuje mi słów. On mija się z prawdą - to jest chyba najłagodniejsze określenie. Gdy rządził pan Donald Tusk, to ceny paliw dochodziły do 6 zł. I co pan Donald Tusk wtedy zrobił? Dziś mówi, że gdyby to on rządził, to nie kupowałby z Rosji paliw. Mieliśmy rosyjski atak na Gruzję, mieliśmy aneksję Krymu. I co rząd pana Tuska wtedy zrobił? Podpisał umowę na dostawy rosyjskiej ropy. Nie było żadnej dywersyfikacji. Pan Tusk zwyczajnie kłamie - powiedział Obajtek. Prezes PKN Orlen dodał też, że podana przez Tuska cena 5,17 zł za litr benzyny jest nierealna. - Jeśli Pan Tusk chce wywołać totalny kryzys, to może go wywołać. Jeżeli sztucznie obniży ceny paliw, to praktycznie sześć tysięcy stacji w Polsce padnie, a paliwa w Polsce zabraknie. Pan Tusk mówi takie słowa, z których śmieją się ekonomiści - stwierdził Daniel Obajtek.