W ubiegłym tygodniu media społecznościowe obiegło nagranie z rzekomego podpalenia samolotu Su-24 znajdującego się na terenie zakładów lotniczych im. Czakałowa w Nowosybirsku. W poniedziałek 15 maja niezależny rosyjski dziennik "Kommiersant" poinformował o aresztowaniu przez Leniński Sąd Rejonowy 19-latka podejrzanego o podpalenie bombowca.
Sąd w Nowosybirsku zdecydował o umieszczeniu 19-letniego Rosjanina w areszcie śledczym na okres dwóch miesięcy. Zatrzymanemu postawiono zarzut sabotażu, za który zgodnie z art. 281 Kodeksu karnego Federacji Rosyjskiej grozi od 12 do nawet 20 lat pozbawienia wolności. Sprawę prowadzi Wschodni Międzyregionalny Departament Śledczy ds. Transportu Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej.
9 maja w mediach społecznościowych pojawił się film, na którym płonie rosyjski samolot Su-24. Ogień wydobywa się spod podwozia maszyny, jednak natychmiast gaśnie. Pomimo zapewnień Legionu Wolności Rosji, który opublikował nagranie ze zdarzenia na swoim Telegramie, bombowiec nie został całkowicie zniszczony, a jedynie delikatnie uszkodzony. Jak donosi niezależny rosyjski portal informacyjny Baza, w pobliżu podwozia odnaleziono ślady łatwopalnej cieczy. W trakcie śledztwa odkryto, że osoba, która dopuściła się podpalenia, przedarła się na zamknięty teren zakładu lotniczego, po prostu przecinając siatkę.
Prokremlowskie media uznały nagranie za spreparowane. Na Telegramie władz obwodu nowosybirskiego pojawił się w tej sprawie komunikat. Film nie został nakręcony w zakładzie Suchoj. "To jest wyreżyserowane wideo. Nasze źródło w administracji nowosybirskiej fabryki samolotów informuje, że na terenie firmy Suchoj nie odnotowano żadnych incydentów. To starannie strzeżony obiekt i trudno sobie wyobrazić, aby osoby postronne mogły się po nim swobodnie poruszać, nie mówiąc już o podpaleniu czegoś. Nawet pomimo niskiej jakości nagrania widać, że obok miejsca pożaru stoi MiG-29, który po prostu nie może znajdować się w zakładzie Suchoj" - czytamy w mediach społecznościowych rosyjskich władz.