Prawniczy spór o fragment utworu Bartosiewicz. Stanowski: Wyciszyliśmy niektóre fragmenty

Krzysztof Stanowski bez zgody Edyty Bartosiewicz wykorzystał fragmenty jej piosenki w swoim filmie. Tak zaczął się spór prawniczy o to, czy działanie Stanowskiego było zgodne z prawem cytatu.
Edyta Bartosiewicz / Krzysztof Stanowski
Agencja Wyborcza.pl
Zobacz wideo Kaczyński zadeklarował, ile jeszcze będzie żył, zapewnił o terminie wyborów i obiecał "prezenty" dla kobiet. Wizyta w Połajewie

Krzysztof Stanowski, współwłaściciel Kanału Sportowego, w swoim prawie 3-godzinnym filmie pt.: "Bollywoodzkie Zero" o Natalii Janoszek wykorzystał fragmenty utworu "Skłamałam" Edyty Bartosiewicz. Wokalistka napisała w mediach społecznościowych, że Stanowski miał użyć fragmentów tego utworu bez jej zgody. Artystka domaga się usunięcia ich z filmu oraz wpłacenia odpowiedniej kwoty na wybrany przez nią cel charytatywny. "Nie chcę, by w jakikolwiek sposób przyczyniały się do nagonki na kogoś, kto być może ma jakieś poważne zaburzenia osobowościowe" - dodała.

Krzysztof Stanowski i Edyta Bartosiewicz a prawo cytatu

Krzysztof Stanowski odniósł się do wpisu Bartosiewicz. "Wprawdzie nie muszę tego robić, bo wszystko mam rozkminione, ale po pierwsze skoro Edyta Bartosiewicz tak bardzo nie chce, by jej piosenka była kojarzona z tematem zaburzeń psychicznych, to ja to szanuję, a po drugie nie chcę, by ten ważny temat był rozwadniany przez wątek absolutnie ósmorzędny (a widzę, że już niektórzy zaczęli działać w ten sposób)" - napisał. Następnie dodał, że podjął decyzję w tej sprawie. "Wyciszyliśmy niektóre fragmenty. Jak się plik przetworzy (co może potrwać 24 godziny) to będzie można delektować się kilkusekundową ciszą" - czytamy.

Wykorzystanie fragmentów utworu wokalistki w filmie Stanowskiego zapoczątkowało spór prawniczy. Patryk Wachowiec, analityk prawny z Forum Obywatelskiego Rozwoju ocenia, że chęć wzmocnienia przekazu w filmie "nie jest przesłanką uprawniającą do skorzystania z cudzego utworu". "Gdyby wstawek z piosenką Bartosiewicz nie było, to główny przekaz by na tym w ogóle nie ucierpiał" - ocenił. W kolejnym wpisie dodał: "Cytat musi się funkcjonalnie odnosić do tego, co jest celem cytowania. Tutaj związek ten jest bardzo luźny, bo można było użyć innego utworu lub kompletnie odpuścić sobie takie wstawki".

Z kolei ekonomista Bartłomiej Orzeł ustalił, że prawa autorskie majątkowe ma wytwórnia Universal Music Group, a nie Edyta Bartosiewicz. "Więc Krzysztof Stanowski nie musiał pytać jej o zdanie" - ocenił. Pozostaje jednak wątek autorskich praw osobistych i tego, że - jak zauważył jeden z komentujących - "prawa majątkowe nie wyłączają konieczności wyrażenia przez autora zgody na wykorzystanie utworu w danym kontekście".

Kwestię wykorzystania fragmentów utworu "Skłamałam" bez zgody wokalistki skomentowała dla serwisu plotek.pl apl. adw. Katarzyna Baryn. "W prawie cytatu szczególny nacisk jest co do zasady kładziony na funkcję, jaką pełni ten cytat w całym utworze. Nie da się ukryć, że dość ryzykowne jest powołanie się na prawo cytatu w przypadku, gdy wykorzystany został dany utwór pani Bartosiewicz jedynie w celu uatrakcyjnienia całego materiału. Kiedy chcemy skorzystać z danego fragmentu piosenki w filmie i powołać się na prawo cytatu, musimy wykazać w prawie autorskim związek, który uzasadni wykorzystanie tej piosenki, np. m.in. w celu wyjaśnienia - kiedy bez użycia danej piosenki w materiale nasz utwór byłby niepełny lub też niezrozumiały dla widowni. Prawo autorskie pozwala nam wykorzystać cytat w ramach nauczania, polemiki czy też analizy krytycznej, jednak w tym przypadku wykorzystanie piosenki 'Skłamałam' nie spełnia konkretnie żadnych z tych funkcji" - stwierdziła.

"Cytat, aby był legalny, musi być rozpoznawalny. Piosenka została przytoczona jako dodatek, uzupełnienie, a widz z tego punktu widzenia jest prawie pewien, że w tym kilkukrotnie przytoczonym fragmencie ma do czynienia z cytatem. Możemy pokusić się o stwierdzenie, że p. Stanowski skorzystał z piosenki w celach komercyjnych - pamiętajmy jednak, że prawo autorskie nie różnicuje możliwości skorzystania z prawa cytatu od tego, czy prowadzi on działalność komercyjną, czy niekomercyjną. W każdym z tych przypadków można posłużyć się prawem cytatu, ale też w obu należy spełnić warunki, które narzuca nam prawo autorskie" - dodała Baryn.

Prawo cytatu - o co chodzi?

W prawie cytatu nie chodzi o rozmiar przytaczanego we własnym dziele utworu, lecz o ich wzajemne relacje i cel cytatu. Za uzasadnione można nawet uznać przytoczenie cudzego utworu w całości, jeżeli następuje to w celu wyjaśniania, analizy krytycznej, nauczania lub uzasadnione jest prawami gatunku twórczości. "Cytowany urywek lub nawet cały drobny utwór musi pozostawać w takiej proporcji do wkładu własnej twórczości, aby nie było wątpliwości co do tego, że powstało własne, samoistne dzieło. Pamiętać należy, że cytat powinien pełnić rolę podrzędną w stosunku do dzieła głównego" - mówiła w rozmowie z Gazeta.pl adwokatka, rzeczniczka patentowa Klaudia Błach-Morysińska, która specjalizuje się w prawie własności intelektualnej i przemysłowej, prawie autorskim, prawie reklamy oraz prawie zwalczania nieuczciwej konkurencji.

Więcej o: